O tym jak niepostrzeżenie stajemy się miejscem reklamowym...

Data dodania: 2007-05-03

Wyświetleń: 3969

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Może coś jest ze mną nie tak... ale od zawsze miałam jakieś dziwne awersje do firmowej odzieży.

Problemem, tylko w niewielkim stopniu, była ich wysoka cena.
Nie chodziło mi też o ich jakość.
Mój organizm bronił się zwyczajnie przed noszeniem czyjegoś znaczka.

Czy to dewiacja?...

Może wynika to z tego, że zawsze byłam daleka od przynależności do organizacji i od wszelkich emblematów, które klasyfikowały by mnie do jakiejś grupy.

Harcerstwo, Szkolne Towarzystwo Przyjaźni Polsko – Radzieckiej, Oazy i Fankluby omijałam dużym łukiem.

Te parę przypadków utożsamiania się, jakie mi się przydażyły w życiu, z filozofią czy religią, a tym samym z określoną grupą społeczną, skutecznie wybiło mi z glowy kolejne próby.

W temacie wspomnianej odzieży, problem by w zasadzie dla mnie nie istniał, gdyby te uznane firmy nie afiszowały sie tak ze swym logo.

- ?! ..Absurd ! - ktoś krzyknie.

Cóż to fakt, że dla większości ludzi właśnie to jest ta rodzynka w cieście, dla której warto je zjeść. Niestety nic na to nie poradzę, że ja czuję się w takich ciuchach po prostu jak słup ogłoszeniowy.

Spójrzmy jednak na to z mojej strony.

Zakładasz buty Lacoste, skarpeki Adidasa, spodnie Diesela, koszulkę Esprita, czapeczkę Nike, że nie wspomnę już o intymnym Triumfie i pięknie wszystko ze sobą współgra, tylko ten mały szkopuł... Logo na każdej z tych rzeczy.

A czym jest Logo jak nie unikatalnym imieniem firmy, a czasem nawet wręcz bywa autentycznym nazwiskiem właściciela bądź projektanta.

I kołacze się we mnie pytanie, jak można w takim wypadku być jeszcze sobą nosząc na ciele tyle firm, korporacji, i nie daj Boże, indywidualnych osób, na raz.
Jak można jeszcze udźwignąć własną niepowtażalną, indywidualność?

I jak można, przede wszystkim, przekrzyczeć własnym komunikatem do świata, wszystko to co krzyczy zanim otworzysz usta?

W sytuacji gdy reklamy atakują nas na każdym kroku, a my staramy się od nich uciekać czasem przez wymyślne systemy unikania spamu i reklam telewizyjnych.

Chyba niepostrzeżenie, sami staliśmy się ni mniej ni więcej powierzchnią reklamową gotową do dzierżawy. Czyniąc z tego, co ciekawe, ogromy przywilej i, co absurdalne, słono za to płacąc.

Ot życie....pełne jest zagadek...
Licencja: Creative Commons