Martwo narodzone płody się utylizuje, nie chowa. Chyba że matka sobie życzy inaczej.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2014-10-30

Wyświetleń: 2170

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

ARTYKUŁ

0głosów

Poronienie przez ciężarną zapłodnionego jaja, zarodka czy płodu, jeżeli doszło do niego w szpitalu, lub jeśli płód został przekazany lekarzowi, nie narzuca obowiązku jego pochówku zarówno przez osobę fizyczną (rodzinę) ani przez gminę.

Prawnicy tłumacząc, że matka może nie wyrażać woli pochówku płodu, powołują się na przepisy ustawy o cmentarzach i chowaniu zwłok, które stanowią, że rodzina ma prawo, a nie obowiązek pochowania zwłok, zaś gmina ma obowiązek pochowania zwłok, gdy nie znajdzie się osoba, która zajęłaby się pochówkiem dobrowolnie i jeżeli zgon nastąpił na terenie danej gminy. Zawsze jednak zwłoki muszą zostać pochowane – nie może być tak, że ciało zostanie pozostawione bez pochówku.

Powoływanie się na ustawę zasadniczą jest jednak dużym błędem i nieznajomością procedur prosektoryjnych przez branżę prawniczą, dlatego że płód, nawet w zaawansowanej ciąży, jeżeli urodzi się martwy lub zostanie poroniony, nie jest zwłokami, jeżeli matka nie jest zainteresowana jego pochówkiem. I związku z powyższym ani rodzina, ani gmina (miasto), na terenie którego doszło do urodzenia martwego płodu, nie ma obowiązku pochówku.

Czyli na przykład 9-miesięczny, poroniony płód nie jest zwłokami, nie obowiązują go przepisy zasadniczej ustawy, nie ma kary więzienia za zbeszczeszczenie zwłok w przypadku obchodzenia się z martwym płodem z nienależytym szacunkiem, itd. Rodzina może oświadczyć, że nie zamierza pochować płodu, wtedy lekarz zawija płód w worek, okleja taśmą i przesyła do prosektorium, gdzie płód jest krojony, pobierane są wycinki z narządów – w zależności od potrzeb, a cały płód jest traktowany jako szczątki i utylizowany. Jeżeli płód jest mniejszy, na przykład 3 - miesięczny, wtedy zalewa się go formaliną 4% , wysyła do zakładu patomorfologii, utrwala przez co najmniej 24-48 godzin i kroi, pobiera wycinki do badań, a płód utylizuje. Lekarz nie wypisuje zlecenia przyjęcia zwłok, gdyż jak wspomniałem, płód to nie zwłoki, a na skierowaniu na badanie hist-pat pisze: „Pacjentka nie wyraża woli pochówku”. Po pobraniu wycinków płód się utylizuje.

Zatem o tym, czy wydalony płód (człowiek) to dziecko, zwłoki do pochówku, czy resztki do utylizacji, decyduje matka. W przypadku śmierci człowieka żywo narodzonego, zawsze są to zwłoki do pochówku. Nawet jeżeli rodzina nie chce pochować – zajmie się tym gmina. Nieważne, czy rodzina nie ma środków na pochówek, prawa do zasiłku, jest biedna, czy po prostu jej się nie chce.

Warto tutaj zwrócić uwagę, że chociaż w wierze katolickiej człowiekiem jest się od zapłodnienia aż do śmierci, to doktryna prawna ma zupełnie inne pojęcie człowieka – człowiekiem jest się od urodzenia i zarejestrowania – sporządzenia aktu urodzenia - w Urzędzie Miasta i Gminy i nadania numeru PESEL, aż do zgłoszenia zgonu i sporządzenia aktu zgonu. Stąd też różnice w traktowaniu na przykład martwo narodzonego dziecka, w wieku 9 miesięcy, które nie zostało zarejestrowane, i tak samo wiekowego dziecka, ale urodzonego żywego, któremu sporządzono akt urodzenia i zapisano w rejestrze PESEL.

Zupełnie inaczej jest, gdy matka wyraża wolę pochówku martwo urodzonego płodu. Ma do tego prawo. Co więcej, ma prawo pochować wyskrobiny (fragmenty trofoblastu), zapłodnione, wydalone jajo płodowe, bez względu na zaawansowanie ciąży. Jeżeli kobieta poroni 5-dniowy zarodek, lekarz pobierze z jamy macicy tkanki rozrośniętej błony śluzowej, które nawet zarodka nie zawierają, matka może sprawić tym tkankom pochówek i otrzymać zasiłek pogrzebowy. W takiej sytuacji lekarz na skierowaniu na badanie mikroskopowe pisze: „Pacjentka wyraża wolę pochówku.”

W takiej sytuacji część tkanek pobiera się do badań mikroskopowych na barwienie HE, natomiast pozostałość oddaje się matce.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że popłód (łożysko z pępowiną i błonami płodowymi), zostaje przekazany do zakładu patomorfologii i badany – co najmniej 2 wycinki pobiera się z łożyska, 1 z błon płodowych, 2 z pępowiny. To jest procedura standardowa. Sprawdza się, czy pępowina, łożysko, albo błony płodowe nie mają jakichś patologii. Czyli urodzonych łożysk nie wyrzucamy! Szkoda tylko, że lekarze wypuszczają kobietę ze szpitala i nie informują jej później o wynikach badań histopatologicznych ich łożysk. Przecież tam kryje się często przyczyna wielokrotnych poronień. Później matka szuka przyczyny niepłodności u siebie i swojego partnera, bo lekarz zachował dla siebie informację, że pępowina była dwunaczyniowa, zamiast prawidłowo – trójnaczyniowa, albo w łożysku stwierdzono inne patologie.

W tym miejscu pojawia pytanie, dlaczego matki zjednoczone w wierze katolickiej skazują swoje martwo urodzone dzieci na utylizację, oświadczając jedynie: „nie zamierzam pochować płodu - człowieka”?

Licencja: Creative Commons