Mój pierwszy dłuższy wiersz, który napisany został pod wpływem przypływu weny. Sądzę, że warto go przeczytać, ponieważ zawiera wiele jednocześnie oczywistych, czasem brutalnych prawd, a jednocześnie nakłania do refleksji na tematy egzystencjalne. Jest to wiersz biały, lecz zawiera rymy w różnych niestandardowych układach. 

Data dodania: 2013-01-25

Wyświetleń: 1209

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Autor: Nieświadomie Świadomy

 

Z cyklu: Znane w nieznanym

(miejsce na tytuł-ponoć miałem nie podawać)

 

W dzień jej nie widzisz, w nocy tym bardziej

podąża za tobą jak cień niewyraźny

słabych dobija, silnych powala,

więc posłużę się przykładem znanego mi drwala.

 

Gdy świt już nadchodzi, on zawsze go wita,

w pewnej zadumie,  myśli i pyta:

"Dzień mym zbawieniem, noc zaś utrapieniem,

poranny wicher smaga me czoło, zachęca do życia i rąk własnych pracy,

koi me rany, leczy wysiłkiem - często niedocenianym,

a promieniste słońce rozpierzcha złe mary,

lecz to nie trwa wiecznie i gdy ciemność nadchodzi - czuje się ciężarem,

rodzajem masywnej skrzyni, w której zamknięte są skarby i przekleństwa zarazem"

 

Wieczór niepewności wiele w sercu budzi

 i z pewną wyższością spogląda na ludzi,

choć odpoczynku jest to zwyczajowa pora

to jednak nie cieszy, gdy się pojawia

tak nagle, niepostrzeżenie w twój organizm się wkrada,

męczy powoli, bo pośpiech ją nudzi.

 

Waleczna, odważna, wojuje zaciekle,

postrachem jest każdej żywej istoty

niewiele jej trzeba by znaleźć ofiarę

wszak swą działalność szerzy nad miarę

raz atakuje, a raz odpuszcza

lecz celem nadrzędnym jest twa długa i powolna katusza.

 

Czas leczy i rani, niszczy i tworzy,

bez przerwy wciąż biegnie, choć zegar do niego woła:

"Hej, druhu drogi, mego sensu istnienie,

 zwolnij choć trochę lub przystań na chwilę

i zobacz ile cierpienia dzieje się dookoła"

Lecz czy prośba, czy rozkaz, zmyślona obelga,

Chronos głuchym i niewzruszonym pozostaje,

a choćbyś próbował mój wierny drwalu

trwać całe życie w świetle dnia i radości,

 to w końcu Cię dopadnie ramię groźnej bestii,

 

 

Bezlitosna, ale opanowana

 twór inteligentny, lecz niemyślący

nie ocenia, nie wybrzydza

a każdy szczegół, każda też chwila

do nieśmiertelności kluczyk zapewnić jej musi,

bo nieraz już chciano tę zmorę udusić,

a jedynym, który nie próbował był drwal.

 

Przyjacielu mój drwalu, czytając te kwestie, odpowiedz na jedno dość dziwne pytanie:

 

"Cóż to za zjawa, której nie widzisz, a istnieje – towarzysz nieodłączny,

 trwa w swej niewdzięcznej, przeklętej wieczności,

zostawiając tuż za sobą stertę zgniłych kości, brak jej serca i litości,

choć nieustannie przebywa w gronie nieproszonych gości,

 nieznających nawet swych własnych słabości?"

 

 

 

Wiele słów zostało "tu" wypowiedzianych,

lecz pomimo twej niechęci dobrze się zastanów,

a po chwili namysłu zobaczysz i odkryjesz,

 że odpowiedzią jest tylko to,

czego tak naprawdę nie znasz.

Licencja: Creative Commons