0
głosów
- +

Strach w dawnej Polsce. Zły wzrok i zdejmowanie uroków

Autor:

Aktualizacja: 08.01.2013


Kategoria: Kultura i Sztuka / Kultura dnia codziennego


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 7061 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Demony i upiory stały się reliktami w kręgu dawnych, ludowych wierzeń Polaków. Postanowiłam przypomnieć o nich, a może zaciekawić wyglądem słowiańskich czarów i wierzeń. 


   ZŁY WZROK

Jak pisałam w poprzednim artykule, czarownice, jak i niektóre zwykłe osoby, miały tak zwany "zły wzrok". Osoba taka, patrząc na człowieka lub zwierzę, rzucała urok. Ludzie oprzyroczeni (pod wpływem złego uroku) momentalnie zaczynali źle się czuć - miewali zawroty głowy, tracili orientację w terenie, pocili się. Zdarzało się nawet, że tracili przytomność. Ochroną przed złym wzrokiem dla małych dzieci miała być czerwona wstążeczka, która zwracała uwagę i tym samym przyciągała pierwsze spojrzenie na siebie, nie na dziecko. Czar złych oczu działał również na zwierzęta, na przykład kury czy konie, jak opisuje informatorka:

 

  Po wizycie jednej z sąsiadek, młode kurczaki z kwoką zaczęły się dziobać. Nie zwyczajnie - aż do krwi. Gdyby sytuacja potrwała dłużej, na pewno zadziobałyby się na śmierć. Nie można było ich nijak uspokoić. Konie natomiast pociły się i nie chciały się ruszać. Niektóre aż się przewracały. Z pysków leciała im piana. Na szczęście starsi ludzie już w czasach mojego dzieciństwa uczyli, jak ściągać uroki. Po odprawieniu odpowiednich czynności, zachowanie zwierząt jak i złe samopoczucie człowieka od razu wracało do normy."

 

Sposoby ścigania uroków były trzy: oddzielne dla ludzi, dla zwierząt gospodarczych i dla koni. Ciekawostką jest, że jedyne zwierzę domowe, na które nie działa urok złych oczu, to koza, swoją drogą w wielu wierzeniach przeznaczona ze swej natury szatanowi.

Z ludzi urok ściąga się za pomocą białej chusteczki bądź noszonej skarpety lub spoconej koszuli. Na jeden z przedmiotów należy napluć, potem splunąć na ziemię i przecierać twarz trzy razy od czoła do szyi, nie w innym kierunku. Potem tkaninę należy strząsnąć tak, jakby zrzucając z niej kurz.

Do ściągania uroku ze zwierząt gospodarczych należało użyć pomyj, w których namaczano miotłę z witek brzozy i skropić pomyjami zwierzęta trzy razy. Po skropieniu pomyjami kur, były one nie do poznania. Młode kurczęta zrobiły się bardzo mokre, szare, a ich dzioby były zakrzywione tak jak dzioby wron. Były wycieńczone i padły na ziemię. Po kilku godzinach jednak wróciły do swojej poprzedniej postaci.  

            Aby zdjąć urok z koni, gospodarz musiał wyciągnąć z buta onucę – była to szmatka, którą owijało się skarpetę, aby noga nie pociła się latem, a zimą dawała ciepło. Należało zrobić z onucą tak, jak przy oprzyroczeniu człowieka, tylko na koniu. Po obrzędzie zwierzę wracało do zdrowia.

 


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij