Rodzicielstwo bliskości to dzisiaj temat bardzo popularny. Wzbudzający wiele emocji. Posiadający po dwóch barykadach dwie przeciwstawne strony oraz wielu, którzy są całkowicie zdezorientowani, co o tym wszystkim sądzić.

Data dodania: 2012-07-26

Wyświetleń: 836

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 3

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

3 Ocena

Licencja: Creative Commons

Choć nie brak takich, dla których karmienie wyrośniętego dwulatka to obrazek co najmniej dziwny, by nie napisać niepokojący, to równie sporo osób stara się przekonywać, że to jak najbardziej normalne, że rozwój dziecka jest najważniejsze i nie wolno bagatelizować wpływu bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Rodzicielstwo bliskości w końcu opiera się na zasadzie spokoju i zawierza naturze. Dziecko w ten sposób decyduje o odstawieniu od piersi, nie robi tego mama. Gdy maluch potrzebuje tej formy zaspokajania jego potrzeb, należy mu ją zapewnić.

Trudno jednak przeczyć, że o ile widok noworodka, czy jeszcze niechodzącego niemowlaka przy piersi właściwie wszystkich rozczula, o tyle już około dziesięciokilogramowe dziecię w tej samej pozycji postrzegane może być w odmienny sposób. Pojawiają się przypuszczenia, że skłonne do naturalnego poznawania świata, oddalania się od rodziców oraz z chęcią smakujące inne smaki dziecko takiej bliskości nie potrzebuje. Jednak upór ze strony mam długo karmiących piersią, które walczą o zrozumienie jest motywowany tym, że mleko kobiece jest najlepsze dla dziecka, że nie ma sensu kupować wyrobów modyfikowanych, dając tym sposobem zarobić dużym koncernom.

Jest też inny problem. Przez niektórych uważane za zdesperowane mamy kilkulatków na piersi decydują się iść dalej. Pokazać światu, co robią i dać jasny sygnał, że nie jest to oznaką ich słabości (nieumiejętności odmówienia dziecku), ale siły. Nie brak kobiet, które pokazują się publicznie z kilkulatkiem przy piersi: robią sesję zdjęciową, udzielają wywiadów, często stając się ofiarą dziennikarzy szukających dobrego tematu. Dzieci, które karmią, w takich ujęciach patrzą prosto w obiektyw, jakby w pełni świadome tego, co się dzieje, wyciągając brodawkę sutkową w stronę aparatu. Inne przybierają pozy, jakie się im wskazuje: stają na taboretach, by bez problemu w pozycji stojącej zakosztować mleka. Dla niektórych takie pozycje, znane z licznych zdjęć kojarzą się jednoznacznie. Są kontrowersyjne i wyzywające.

Długie karmienie piersią uważa się z jednej strony za najlepsze dla dziecka, z drugiej za zachowanie, które ma służyć tylko mamie. O ile odbywa się w zaciszu domu, nikt nie ma prawa w to ingerować. Gorzej, gdy kobiety wychodzą na ulice i karmią piersią w taki sposób, by pokazać innym, że one są górą. Trudno bowiem to zrozumieć wtedy, gdy dziecko ma kilka lat i bez trudu korzysta ze szklanek, je kanapki, czy owoce. Wtedy motywacja, by sadzać obok siebie kilkulatka i karmić go piersią w centrum marketu wydaje się niezrozumiała. Należy ją traktować jako sferę intymną oraz potrzebę, która przez wszystko jedzące dziecko może być zaspokojona gdzie indziej i nie powinna narażać przechodniów na widok obrazków, których zazwyczaj nie chcieliby oni oglądać, ale boją się o tym powiedzieć.

Licencja: Creative Commons