Stres uprzykrza nam życie. Szukamy rozwiązań pozbycia się go i rozładowania.  Warto zdać sobie sprawę z tego, iż stres jest sytuacją, która mobilizuje organizm do natychmiastowego działania. Zanim jednak uświadomimy sobie jego natężenie i siłę, warto wcześniej zastanowić się, jakie czynniki wyzwalają w nas tak wysoki poziom stresu.

Data dodania: 2011-09-26

Wyświetleń: 1424

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

1. Pierwszym czynnikiem niewątpliwie jest żal i poczucie winy.

Tkwiąc usilnie w takim poczuciu powodujemy, że rośnie w nas napięcie. Sytuacje: poczucie winy, że szkodzę sobie, że szkodzę najbliższym, że trwam w sytuacji bez wyjścia, zamiast z niej zrezygnować. Pod emocją żalu i poczucia winy kryją się często nieuświadomione stany. Oto niektóre z nich: Czy czujesz się przez kogoś zdradzony? Czujesz zniechęcenie i przygnębienie? Przez kogo czujesz się pokonany i dlaczego przegrany? Zastanowienie się nad tymi wskazówkami nie zabiera dużo czasu, a może przynieść ulgę. Czynniki wywołujące poczucie winy mają swoje źródło w minionych doświadczeniach, w czymś czego się dopuściliśmy lub czego zaniechaliśmy (w stosunku do siebie lub w relacji z innymi). Może to być konkretny czyn, działanie lub słowa wypowiedziane lub przemilczane.

Collin C. Tipping - autor "Radykalnego wybaczania", mówi, iż każda z emocji posiada swoją skalę wibracji. Stworzył tabelę zależności pomiędzy stanem umysłu a poziomem wibracji. W skali od 600 do 20, poczucie winy posiada wibrację 30 i jest na przedostatnim miejscu. Klasyfikuje poczucie winy jako stan umysłu, któremu odpowiada emocja "potępienie".

Widzimy więc, że trwanie w ciągłym poczuciu winy jest destrukcyjne dla nas i powoduje, że nie potrafimy zakończyć pewnego etapu na drodze rozwoju. Wyjście? Wybaczyć - przede wszystkim sobie i pożegnać się z przeszłością raz na zawsze. Nie odwrócimy skutków naszego postępowania z przeszości, ale możemy zaakceptować je i wybaczyć. Tutaj z pomocą pomocą przychodzą różne metody pracy: wizualizacja, radykalne wybaczanie, one brain czy masaż dźwiękiem. Każdy może wybrać dla siebie tę odpowiednią.

2. Drugi czynnik, to utrata poczucia własnej wartości.

Utrata szacunku do własnej osoby, utrata "twarzy" przed kimś, to główny czynnik stresujący. "Jestem do niczego", "nie nadaję się do niczego", "nikt mnie nie pokocha", "szef nigdy nie da mi podwyżki - nie zasługuję". To tylko niektóre myśli, zdań które pojawiają się w umyśle. Wielu z nich nie wypowiadamy, ale nimi powoli zatruwamy swój umysł i w konsekwencji swoją istotę. Ten stan wiąże się z utratą wiary w siebie, w swoje możliwości, to brak ufności s stosunku do siebie.

Człowiek, który utracił poczucie  wartości, uzależnia swoje szczęście i radość od innych. Często takie sytuacje zachodzą pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Rodzice, którzy nie mogli pozwolić sobie na wykształcenie, realizację swych marzeń, czują się niewartościowi, często podnoszą swą wartość przez pryzmat sukcesów dzieci. Czują się wyjątkowi, ponieważ takie i ch dziecko, ważni, bo ich dziecko osiąga sukces. Bardzo trudno taką pępowinę zależności rodzica od dziecka odciąć. Może dochodzić wówczas do sytuacji, w której potomstwo widząc szczęście matki lub ojca, spełnia tak naprawdę ich marzenia, nie swoje. Taka sytuacja może często prowadzić do rozczarowania swoją osobą i frustracji.

3. Czynnik kolejny - praca lub przebywanie w nieprzyjaznym środowisku

Wiele osób nienawidzi swojej pracy. Przyczyny? Niskie poczucie wartości ("do innej się nie nadaję"), poczucie obowiązku wobec żony i dzieci, poczucie bezpieczeństwa...Zawód, który wybrały, kariera, poświęcenie i wysiłki okazują się czynnikiem o wysokim stopniu stresu. Można zastosować w tym przypadku relaksację, masaż itd. Niestety nie przyniosą one rezultatu, jeżeli będziemy nadal tkwić w miejscu, które działa na nas negatywnie.

Jakie więc rozwiązanie zastosować? Zmienić pracę. Proste, ale dla człowiek pełnego lęków i ograniczeń niezwykle trudne. Korzyści jakie płyną z tej decyzji to zdrowie i spokój wewnętrzny. Jeżeli tkwimy w sytuacji "praca z obowiązku" narażamy się na chroniczne zmęczenie, smutek i choroby. To, czego nienawidzimy i czemu stawiamy opór powoduje gromadzenie szkodliwych toksyn. Kiedy kochasz to, co robisz, prędzej czy później pojawi się radość i energia do działania. Otwierasz się na pomysły i inspiracje, a przestrzeń wokół Ciebie wypełniają nowi ludzie wspierający w realizacji pomysłów. Miłość do pracy, którą wykonujesz "ożywia ciało", pobudzi ducha i uchroni przed znużeniem, rozdarciem i nudą.

Licencja: Creative Commons