Kiedy Christina po raz pierwszy przyleciała do Kenii, zakochała się w Afryce. Nie wiedziała, że za kilka lat zakocha się także w wojowniku jednego z plemion i zostanie tam na stałe...

Data dodania: 2010-08-29

Wyświetleń: 2576

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kiedy Christina po raz pierwszy przyleciała do Kenii, zakochała się w Afryce. Nie wiedziała, że za kilka lat zakocha się także w wojowniku jednego z plemion i zostanie tam na stałe. Brzmi jak fabuła książki? I tak i nie. Jest to bowiem prawdziwa historia życia Christiny Hachfeld-Tapukai, którą postanowiła spisać w swojej książce „Miłość lwicy”.

Christina jest niemiecką pisarką, która po nagłej śmierci męża, oddała się swojej pasji, jaką od dawna było wszystko związane z Afryką.  „Moja tęsknota za podróżami do Afryki przybrała egzotyczną postać i pozwoliła mi znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka jestem. Przerodziła się w historię wielkiej miłości, intrygującą i daleką od powszedniości. Rozpoczęła się pod koniec lat osiemdziesiątych i trwa do dzisiaj” – pisze. Warto poznać tę historię i dać się wciągnąć w afrykański rytm życia, w którym czas płynie inaczej.

Fascynacja Kenią

W pierwszą podróż do Afryki Christina wybrała się ze swoimi synami pod koniec lat osiemdziesiątych. Na początku celem miało być Kongo, ale ostatecznie zdecydowała się na bardziej przyjazną Kenię. Tam, na jednym z folklorystycznych wieczorów w hotelu, poznała Lekaitika – wojownika plemienia Samburu.  „Zaproszona, dwa razy odwiedziłam jego rodzinną wioskę położoną romantycznie w dzikiej górskiej okolicy (…) tymczasem w czasie trzeciej wizyty Lekaitik wyznał mi, że zamierza ożenić się z kobietą z plemiona Samburu a potem także ze mną, biorąc mnie jako drugą żonę (…) czułam się bardzo dotknięta”.  Wtedy pojawił się Lpetati – wojownik z tego samego plemienia – i… zaproponował Christinie małżeństwo – „ Pozwól mi zostać twoim mężem. (…) Kocham cię od dawna – teraz już mogę ci to powiedzieć, bo nie będziesz drugą żoną Lekaitika. Chcę zostać twoim mężem. Chcę się ożenić tylko z tobą”. Christina zgodziła się.

Życie w Afryce

Po trzech miesiącach Christina ponownie przyleciała do Afryki. Lpetati zabrał ją do swojej rodzinnej wioski i wzięli ślub. Piękny ślub, z uroczystymi błogosławieństwami, tańcami; ślub, na który zeszła się cała wioska. I tak zaczęło się życie w Afryce. Christina w zasadzie musiała utrzymywać całą swoją nową rodzinę. Kupiła krowy, kozy, jedzenie. Zwłaszcza w okresie suszy brakowało wszystkiego, bo woda w Afryce jest wszystkim –bez niej krowy nie dadzą mleka, a kury znoszą mniej jajek. To, co nam wydaje się przygodą, dla nich jest ciężkim życiem, ale nie jest tragedią, bo plemię Samburu jest wyjątkowo pogodne. Raz do roku jeździ więc z Lpetatim do stolicy i tam śpiewa w zespole, a jej mąż daje popisy taneczne. Zarobione pieniądze przeznacza na utrzymanie siebie i pozostałych członków plemienia.
   
Zderzenie dwóch kultur
   
Christina została ciepło przyjęta przez rodzinę swojego męża. Ale chociaż często szła na kompromis z Lpetatim, nie można było uniknąć konfliktów, wynikających z różnicy kultur. Kobiety w plemionach afrykańskich poddawane są obrzezaniu, istnieje także poligamia. Żona służy mężowi, prowadzi jego dom i opiekuje się nim. Kobiety pracują znacznie ciężej – wiele prac, jak budowa domu (właściwie lepianki), przypada kobiecie i mężczyzna nie może ingerować w jej obowiązki. Jednak to mężczyźni przewodzą życiu wspólnoty, chronią kobiety i są gotowi bronić swojego plemienia do ostatniej krwi.

Fascynujące są więzi, które łączą małżeństwa – „Związek członków plemienia Samburu opierał się na wzajemnym szacunku i funkcjonowało to całkiem nieźle. (…) Dla młodych dziewcząt tak wykalkulowany związek był jak podjęcie pracy. (…) Przez małżeństwo uzyskiwały formalne prawo do schronienia i utrzymania. Tak, czy inaczej, zamężna kobieta cieszyła się szacunkiem (…) z tego właśnie powodu nawet te pary, którym się nie układało – co raczej zdarzało się rzadko – trwały w małżeństwie. (…) W ciągu wszystkich tych lat nie słyszałam ani jednej kłótni między małżonkami, ani jednej niemiłej uwagi jednego z partnerów na temat drugiego.”

Życie w Afryce jest ciężkie i zarazem fascynujące. Blisko natury, dzikich zwierząt, we wspólnocie, która daje poczucie bezpieczeństwa i oparcie. Tam, gdzie czas płynie wolniej, spokojniej. Ludzie są pogodni, szczęśliwi, żyją w zgodzie z samym sobą. Może to sprawia, że Afryka chociaż z pozoru dzika i niedostępna, fascynuje rzesze wykształconych Europejczyków, którzy dopiero na Czarnym Lądzie zdają sobie sprawę, czego im brakowało w dotychczasowym życiu.

Weronika Surówka

Licencja: Creative Commons