2 głosów
Pobierz artykul
2 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
1631 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Czego uczymy się ze stereotypu Księżniczki? Że wystarczy być piękną i powabną oraz posiadać bogatego tatusia a mężczyźni będą drzwiami i oknami smoki zabijać i pokonywać różne wysublimowane trudności, żeby nas zdobyć.

„Królewna Śnieżka"
Narrator:
W dalekim zamku z trzema wieżami mieszkała śliczna królewna. Ponieważ była piękna jak płatek białej róży nazywano ją Śnieżką. Królewnę Śnieżkę kochali wszyscy, i ludzie, i zwierzęta. Ale znalazł się ktoś kto nie kochał królewny. Była to zła królowa, która codziennie rano brała swe złote zwierciadełko i pytała:

Królowa:
Lustereczko moje pytam cię codziennie, czy jest ktoś na świecie piękniejszy ode mnie?

Narrator:
Lustereczko przez wiele lat odpowiadało, że to królowa jest najpiękniejsza. Pewnego dnia powiedziało:

Lustereczko:
Królowo, jesteś piękna jak gwiazda na niebie, ale Śnieżka tysiąc razy piękniejsza od ciebie.

Miłe złego początki...

Wszyscy znamy Królewnę Śnieżkę i niejedna z nas jako mała dziewczynka wcielała się w tą rolę i czekała na pięknego Księcia, który przyjechawszy na białym koniu całował i budził do życia.
Wszyscy kochamy bajki, które przenoszą nas w czasie do innego, ciekawszego świata, gdzie wszystko jest prostsze, gdzie dobro zwycięża zło i gdzie wszystko dobrze się kończy 'życiem długim i szczęśliwym'.
Natomiast z perspektywy dorosłego człowieka, czy raczej dorosłej kobiety nie mogę wyjść ze zdziwienia jak ogromną ilością stereotypów i ograniczających przekonań nadziane są z pozoru niewinne bajeczki. Umysł dziecka chłonie ogromne ilości informacji, a jeżeli przestawione są one w symboliczny i uproszczony sposób to gwarantuje to permanentne zaprogramowanie na całe życie. Głównie podświadomy umysł podatny jest na rejestrowanie przekonań i stereotypów, które filtrują naszą dorosłą rzeczywistość i tworzą nasze życie. I mimo tego, że na poziomie świadomego umysłu wiemy, że to tylko bajka i racjonalizujemy, to niestety na poziomie podświadomości jesteśmy zaprogramowane na bierność i finansową porażkę.

Przekonanie to nic innego jak wielokrotnie powtarzana przez otoczenie myśl, hasło, które dzięki swojej powtarzalności i mnogości przyjmujemy do swojego systemu postrzegania świata i filtrowania rzeczywistości.
W Królewnie Śnieżce jesteśmy najpiękniejsze na świecie i czekamy na Księcia, który nas uratuje. Same uratować się nie możemy, bo śpimy (bardziej pasywnie już nie można). W Śpiącej Królewnie jesteśmy córeczką bogatych rodziców, mieszkamy w wypasionym zamku i znowu śpimy czekając na Rycerza, który za swoją dzielną postawę i wykonanie przecinki w krzakach róż dostaje naszą rękę i nogę oraz połowę wypasionego królestwa (zwrot z inwestycji duży). W Kocie w Butach znowu jesteśmy Królewną, która ma bogatego tatusia i leci na wylansowanego przez kota Młynarczyka. Normalnie byśmy na niego nie spojrzały, choć pracowity i dobry chłopina, ale skoro wszedł podstępem w nielegalne posiadanie majątku jest już godny naszej uwagi. Czego uczymy się ze stereotypu Królewny czy też Księżniczki? Że wystarczy być piękną i powabną oraz posiadać bogatego tatusia a mężczyźni będą drzwiami i oknami smoki zabijać i pokonywać różne wysublimowane trudności żeby nas zdobyć.
W Królewnie na Ziarnku Grochu mamy permanentnego focha i postawę wielce roszczeniową do świata, bo to konstytuuje bycie Księżniczką.
W Kopciuszku jesteśmy biedne, umorusane, ale pracowite i dobre oraz obowiązkowo mamy niską samooceną i zerową motywacją do zmiany. Na szczęście mamy matkę chrzestną, która pomaga nam w metamorfozie i po lekkiej stylizacji poznajemy Księcia, który nie patrząc na różnice klasowe postanawia się z nami ożenić, co nam zapewnia 'high life' do końca naszych dni. Znowu absolutna bierność i oportunizm.
Po ślubie Księżniczki stają się Królowymi, które są dobre i mądre i żyją w absolutnej symbiozie ze swoimi Królami, broń Boże z nimi nie rywalizując, ale taktownie przytakując. Jesteśmy dobre, mądre i zrównoważone. Wychowujemy Królowi dzieci i do zarządzania królestwem się nie mieszamy.
Kolejnym ciekawym stereotypem jest stereotyp ofiary - godnym przykładem jest Czerwony Kapturek, który jest naiwny i nieposłuszny i który swoim zachowaniem prowokuje napastnika - Wilka, ale i tak wszystko dobrze się kończy, bo przecież jest dzielny Myśliwy.
Natomiast stereotyp mężczyzny w bajkach to w większości przypadków dzielny i aktywny Rycerz, który pokona wszystkie przeszkody aby dojść do celu. Zawsze zwycięża, zdobywa i jest honorowy, wierny i godny zaufania. Jest jeszcze Książe lubiący łatwe życie i pieniądze, często zachłanny na posag Królewny, choć potrafi też piękną acz biedną przygruchać. Później Książe staje się Królem, dobrym i sprawiedliwym, żyjącym w monogamii ze swoją Królową, zarządzającym królestwem i dbającym o swoich podwładnych. Jak się Królowi urodzi córka, to staje się ona jego oczkiem w głowie, dba o nią, rozpieszcza i stara się wydać za mąż jak najlepiej.
Ewentualnie jest jeszcze Młynarczyk, czy Szewczyk z pospólstwa, który swoją pracowitością, zaradnością, sprytem i zręcznością potrafi sobie zapewnić dobrobyt poprzez zabicie jakiegoś smoka lub złego czarownika.

Przekonania - kajdany czy skrzydła?

Wszystkie te bajki wrzucają do naszej podświadomości ograniczające przekonania 'że trzeba być piękną żeby zasłużyć na uwagę Księcia czy Rycerza', 'że wystarczy istnieć, żeby zostać szczęśliwą' i 'że bycie wybraną tudzież zdobytą jest prawdziwym zaszczytem'.

Oprócz ograniczających przekonań w bajkach jako małe dziewczynki jesteśmy bombardowane ograniczającymi przekonaniami z najbliższego otoczenia. Od takich pozornie niegroźnych 'a to tego czy tamtego nie wypada dziewczynce', po mega szkodliwe 'siedź w kącie, a znajdą cię' czy 'na studiach trzeba znaleźć męża'.

Za każdym razem, kiedy słyszę jakieś ograniczające przekonanie zastanawiam się jaki benefit/korzyść płynie z takiego sposobu myślenia dla osoby je posiadającej. Bo zawsze jakiś/jakaś jest! I najlepsze jest to, że jak się przyjrzeć dokładniej tym przekonaniom, które wymieniłam wcześniej, to jest to nic innego jak znalezienie łatwej wymówki, żeby nie działać, nie rozwijać się, nie zarabiać, nie odpowiadać za nic itp. Jednym słowem zrzucanie odpowiedzialności za swoje życie i usprawiedliwianie swoich słabości. Psycholodzy nazywają takie osoby 'zewnątrzsterowalnymi'.

I nie dość, że już jako dziewczynki mamy większą ilość ograniczających przekonań do zwalczenia, to jeszcze w dorosłym życiu zewsząd atakowane jesteśmy przez ograniczające przekonania dotyczące pieniędzy i bogactwa, które szkodzą wszystkim. Sztandarowe w Polsce to 'pieniądze szczęścia nie dają', 'trzeba wybierać: albo być, albo mieć', 'pierwszy milion trzeba ukraść', 'Bogaci to byłe komuchy i esbeki', 'żeby być bogatym, trzeba mieć znajomości i układy' itp. Godnym uwagi jest to, że hasła te wygłaszane są przez osoby biedne i pomagają usprawiedliwiać kiepską sytuacje i brak zaradności życiowej. 

Bogactwo umysłu tworzy bogactwo...

Gdyby zapytać bogatych o bogactwo to powiedzą, że pieniądze dają radość i szczęście, choć oczywiście nie kupi się za nie wszystkiego. Że wcale nie mieli znajomości, czy nie byli komuchami i niczego nie ukradli i że można zarówno mieć jak i być i to nawet BYĆ w szerszym wymiarze, bo pieniądze umożliwiają rozwój ciała, umysłu i ducha, pozwalając na działalność filantropijną, charytatywną , rozwój osobisty i na doświadczenie pełni życia. Jesteśmy stworzeni do życia w dostatku w każdej dziedzinie, bo to gwarantuje rozwój we wszystkich trzech wymiarach.
Czego mi bardzo brakuje w polskim społeczeństwie, to spontanicznego podziwu sukcesu, bogactwa, rozmachu, pomysłu czy inicjatywy. Często zamiast tego pojawia się zawiść, zazdrość, lekceważenie czy umniejszanie. Następną reakcją jest zablokowanie się na jakąkolwiek współpracę lub pomoc osobie, która odniosła sukces. Gdyby ktokolwiek inny poprosił nas o pomoc, to byśmy chętnie i owszem, ale w tym wypadku to albo 'się nie da, nie możemy', albo 'to będzie kosztować tyle i tyle', albo 'a co ja z tego będę miał/miała'.
Jest to po prostu smutne i ... nierozwojowe. Za każdym razem, kiedy widzimy sukces - pochwalmy go w duchu. Bądźmy wdzięczni, że komuś się udało, że ktoś pokazał, że można i zainspirował wielu innych ludzi. Życzmy mu kolejnych sukcesów w przyszłości i uczmy się bo taka postawa jest bardziej produktywna od zawiści, negacji i zazdrości.

Bycie bogatym i niezależnym finansowo wymaga zmiany sposobu myślenia - przede wszystkim. Bez względu na podejmowane przez nas działania, jeżeli nasze głęboko zakorzenione, ograniczające przekonania nie zostaną zmienione, to nie osiągniemy pozytywnych efektów. Dlaczego? Ponieważ nasz podświadomy umysł będzie sabotował nasze świadome działania i będzie odfiltrowywał z naszej rzeczywistości szanse i okazje do pozytywnej zmiany.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo nasza podświadomość kieruje naszym życiem do momentu uczestniczenia na ochotnika w hipnozie na pewnym szkoleniu. Prowadzący wprowadził mnie w hipnozę i podał kilka sugestii do mojej podświadomości, które mój świadomy umysł wyśmiał pod nosem, po czym nie mogłam wyjść ze zdumienia, że moja ręka uniosła się pomimo mojej woli. Byłam zaskoczona, że nie mogę wypowiedzieć liczby 3 czy też nie mogę wydukać swojego nazwiska. Na poziomie świadomym zdawałam sobie sprawę z absurdalności tego zjawiska, jednak nie potrafiłam odblokować ośrodka mowy w mózgu, choć dobrze wiedziałam jak się nazywam i potrafiłam to powiedzieć do siebie w myśli, ale nie na zewnątrz. W tym momencie dotarło do mnie, że to nie ja jestem pilotem tego samolotu. A jeszcze gorsze jest zdanie sobie sprawy z tego, że tak naprawdę nie znamy naszego pilota!

Poznanie wartości, które wyznaje nasz podświadomy umysł jest zadaniem fascynującym i zmieniającym życie. Dosłownie, bo poprzez eliminacje ograniczających przekonań i wprowadzenie nowych możemy zacząć świadomie żyć i poprawiać jakość swojego życia. I to tak naprawdę jest rozwój osobisty przez duże R.O.

Wiele książek o bogaceniu się, zarządzaniu bogactwem, niezależności finansowej jest oparta na jednym prostym prawie - prawie przyciągania (czyli 'law of attraction'). Chyba najstarszą książką (wydaną w 1910 roku) na ten temat jest „The Science of Getting Rich" Wallace D. Wattles'a (polskie tłumaczenie 'Nauka jak zostać bogatym'). W ostatnim czasie ogromną popularność zdobyła zainspirowana teorią Wattles'a książka i film 'The Secret' Rhondy Byrne (polskie tłumaczenie 'Sekret'). Mamy też wiedzę jakoby ze 'źródła' od Abrahama czyli  Esther i Jerry Hicks'ów, którzy o prawie przyciągania opowiadają poprzez medium jakim jest Esther. Pomijając lekki hokus pokus związany z pozaziemskością Abrahama, to ich książki dobrze się czyta i mają wiele sensownych rzeczy do przekazania. Od teorii i praw prawie że fizycznych przechodzimy do duchowości i wiary. Założenia prawa przyciągania obecne są we wszystkich religiach w mniejszym lub większym stopniu i lepiej lub gorzej udostępnione ludziom. Ostatnio zainteresowałam się huną i buddyzmem i jestem zafascynowana odkrywaniem podobieństw, logicznych prezentacji i dowodów na to, że to tylko my tworzymy nasze  życie, że to co się nam przydarza jest manifestacją naszych myśli i stanu emocjonalnego. 
Cała masa poradników, od Roberta Kiyosakiego, Harv T. Eckera, Jacka Canfielda, Joe Vitale i Anthonego Robbinsa oparta jest na prawie przyciągania. Warto czytać biografie i poradniki, żeby poznać przykłady zastosowania prawa przyciągania w praktyce i czerpać inspirację.

W wielkim skrócie założenia teorii bogacenia się wg. Wallace D. Wattles'a są następujące (trzeba pamiętać, że napisane to zostało sto lat temu, przed rozwojem fizyki kwantowej etc. I tłumaczę ze staro-angielskiego):

Świat stworzony jest z substancji myślowej ('thinking stuff') z której wszystkie rzeczy są stworzone, która to substancja przenika, wnika i wypełnia przestrzenie wszechświata. (Inni nazywają to energią, wibracją, falą etc.). Myśl ma moc stwórczą. Osoba potrafiąca stworzyć rzeczy w swoim umyśle wpływa tym samym na substancję wszechświata, a ta z kolei potrafi stworzyć ją w świecie rzeczywistym. Aby tego dokonać osoba ta musi przestać myśleć w kategoriach współzawodnictwa, a zacząć myśleć w kategoriach tworzenia (wartości dodanej). Musi stworzyć w umyśle jasny obraz tego co chce, znając cel, który ta rzecz pozwoli mu osiągnąć i posiadać niezachwianą wiarę, że otrzyma to co zostało wymyślone. Uwierzenie, że już się otrzymało to co zostało wymyślone i wdzięczność za to pozwala na szybsze zmaterializowanie się naszych pragnień. Wiara rodzi się z odczuwanej wdzięczności. Obraz w naszym umyśle powinien być żywy, to znaczy musimy dokładnie zobaczyć nasze pragnienie, usłyszeć, poczuć fizycznie naszymi zmysłami i odczuć emocje, które normalnie poczulibyśmy gdyby zostało ono już zmaterializowane.Gdy już mamy jasną wizję, trzeba zacząć zachowywać się w określony sposób, aby otrzymać to co zostało wymyślone. I trzeba działać w danej chwili z właściwą efektywnością mając na uwadze swoją wizję. (Zachowanie w określony sposób opisane jest w szczegółach w książce).


Proste? Generalnie bardzo. Tylko przyjmując te założenia przejmujemy odpowiedzialność za swoje życie i jednocześnie musimy uznać, że to, jak ono wygląda w tej chwili jest bezpośrednim rezultatem tego co do tej pory stworzyliśmy w naszych umysłach przy udziale naszych przekonań. I tego, że nie prosimy o wystarczająco dużo! (aby znaleźć jakiegoś męża, aby przeżyć od pierwszego do pierwszego, aby wyjechać raz do roku na wakacje, aby mieć mieszkanie i jakiś samochód). Jak tylko zaczynamy się rozpędzać w swoich marzeniach bycia bogatym, to zaraz jakiś wewnętrzny głos nam mówi, że to są 'marzenia ściętej głowy', 'nie dla psa kiełbasa' i tym podobne bzdury. Sami siebie ograniczamy. Trzeba ten program w głowie po prostu wyłączyć a włączyć oprogramowanie 'high life' i 'wolność finansowa' :).

Dla opornych proponuję dla inspiracji obejrzeć sobie w Internecie jakiś oferty nieruchomości w Hollywood, luksusowe samochody, oferty wakacji na Bora-Bora i co tam jeszcze kogo kręci. Dobrze jest też poczytać biografie milionerów. Szczególnie polecam: Oprah Winfrey, Anita Roddick, Martha Stewart, Warren Edward Buffett, Richard Branson. Można się zdziwić, z jakiego poziomu startowali i zauważyć ewidentne podobieństwa, takie jak np. sposób myślenia.

Dlatego przede wszystkim, aby być wolną finansowo trzeba sobie to najpierw wyobrazić. A ten proces dzieje się w Twojej głowie. Co Cię powstrzymuje, żeby zacząć już teraz?
Weź kartkę papieru i zacznij od słów: „Jestem wdzięczna za to, że .... (Tu wpisz to co chcesz mieć, tak jakby to już było częścią Twojego życia i faktem dokonanym np.: jestem kochana, żyję w dostatku, mam to i to, pieniądze płyną do mnie nieustająco w zwiększających się kwotach, mam X mln PLN na koncie etc.). Opisz to jak najdokładniej, ze szczegółami na poziomie koloru, modelu, lokalizacji geograficznej itd. Im bardziej szczegółowo tym lepiej. Poczuj się tak, jakbyś to już miała i była za to wszystko bardzo wdzięczna. Poczuj się dobrze :) Baw się dobrze :). Czytaj tą kartkę codziennie, noś ją przy sobie i gdy tylko masz chwilę wprowadzaj się w ten fajny stan. Gwarantuję Ci, że Twoje postrzeganie świata zmieni się.... I że rozpoczynając opowiadanie swojej odmiennej historii zaczniesz zmieniać swoje życie.

$prytna Kobieta

W następnym odcinku:
Własne biznesy - obalamy mity...

Licencja: Creative Commons