4
głosów
- +

Czas na ludzi młodych w polityce.

Autor:

Aktualizacja: 05.11.2009


Kategoria: Polityka / Polityka


Artykuł
  • 4 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 2744 razy czytane
  • 7 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

W polskiej polityce od prawie 19 już lat królują te same postacie, partie i jak ławto wywnioskować - te same rozwiązania, problemy, czy konflikty. Dopuszczenie ludzi młodych do polityki - czy to centralnej, czy samorządowej może przynieść pewne odświeżenie, które będzie korzystne dla skuteczności polityki.


Jedyną doprawdy dostrzegalną zmienną na polskiej scenie politycznej są partie, które w przypadku spadku popularności w sondażach dokonują redukcji swojego szyldu i z nowymi, odkrywczymi, choć czasem innymi niż poprzednio hasłami znów wracają do władzy. Zmiana szyldu pozwala starym twarzom, które rządzą nami już od dawna ponownie wracać do władzy. Zmiana szyldu najczęściej wśród społeczeństwa kojarzona jest również ze zmianą partyjnej "twarzy". Tak jednak w przypadku polskim niestety nie jest.

Diagnoza

Sądzę, że podstawowym przejawem zepsucia polskiej polityki jest zawłaszczenie sobie przez długo-etatowych polityków zawodu polityka. Między innymi posła, senatora, burmistrza, prezydenta(burmistrza), czy radnego. Do dziś jest wiele aktualnych, podobnych przypadków - głównie na szczeblu samorządowym, gdzie rządzi przez nawet 20 lat ta sama osoba, wygrywając wybory dzięki politycznym kontaktom i doświadczeniom, a nie prawdziwym dokonaniom.

Jak pokazują badania statystyczne osoby, które po raz pierwszy przejmują funkcję zarządzającą wkładają w nią najwięcej pracy. Uzyskanie po raz kolejny i po raz kolejny wotum społecznego stwarza jakby znużenie pracą, niechęć, czy po prostu obiboctwo. Nie jest to oczywiście argument za tym, by zabraniać komukolwiek ponownego startu w wyborach, lecz chcę zwrócić uwagę, by kandydaci wybierani byli rotacyjnie, co pozwoliłoby (wg. statystyk) zachować ich najlepsze możliwości.

Nie sądzę jednak, by Polacy doszli do wniosku, by wszystkich “długo-etatowych” polityków z lewej, czy z prawej strony sceny politycznej wymieniać na "lepszy model". Marzeniem jest również dojście do takiego wniosku samych posłów, czy innych przedstawicieli społeczeństwa.

Recepta

Lekarstwem na te bolączki w społeczeństwie demokratycznym jest to, by młodzi ludzie mieli więcej swoich przedstawicieli. Być może będzie to również rozwiązaniem powracania do “starych wojen”, które ciągle destabilizują polską scenę polityczną i nie przynoszą nic twórczego.


Młodzi ludzie mają nowoczesne podejście do wizji państwa, wprowadzają nową jakość, często również są odważniejsi do konkretnych zmian, reform. Nie mówię tu oczywiście o zmianach rewolucyjnych, lecz stopniowych. Ważne jednak jest to, by mieć odwagę w ogóle o nich dyskutować, czy po prostu małymi krokami się ich podejmować. A jestem pewien, że młodzi ludzie są do tego zdolni w związku ze swoim młodzieńczym zapałem i idealizmem.

Realia

Polskie partie polityczne jednak na każdym kroku ograniczają ludziom młodym dojście do polityki na szczeblu lokalnym, nie wspominając o szczeblu centralnym. Można by śmiało powiedzieć, że polityka jest zawłaszczona przez ludzi starszych. A tak być nie powinno. Obok znanych przedstawicieli społeczeństwa powinna pojawiać się świeża krew, która będzie zbierać doświadczenia, by doświadczonych w najbliższym czasie zastąpić.

Jeżeli spojrzymy na dane Państwowej Komisji Wyborczej prezentujące wiek kandydatów samorządowych to z pewnością dostrzeżemy, że tylko 3% to ludzie poniżej 25 roku życia. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma ludzi młodych, którzy chcą startować w wyborach samorządowych. Jest wiele takich ludzi! Czy zastanawiali się Państwo kiedyś czemu politycy z wysokim stażem nie dopuszczają do zastąpienia ich przez młodych ludzi na listach wyborczych?

Odpowiedź wydaje się być banalna. Zawód polityka, to pewna stabilność zapewniająca stały dochód, którą sami politycy często wpisują jako swój jedyny "zawód" w formularzach. Politycy boją się, że zostaną zastąpienie przez młodą krew - bardziej aktywniejszą, nowoczesną, pracowitszą. Dlatego wszelkimi swoimi możliwościami przy tworzeniu list uniemożliwiają dojście do nich młodych ludzi, mimo ich wiedzy, społecznej aktywności i determinacji. Czy kiedykolwiek takie podejście zostanie zmienione? Czy doczekamy się standardów europejskich? Nie wiem. Lecz obserwując obecną sytuację obawiam się, że nic w tej sytuacji się nie zmieni. Zwłaszcza gdy my będziemy na ten temat milczeć i udawać, że wszystko jest w porządku

Kamil Ciszek-Skwierczyński www.ciszekskwierczynski.boo.pl


Podobał Ci się artykuł?
4
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij