Wystarczy zerknięcie na studenckie fora internetowe, by zorientować się, jak wielką niechęcią pałają do siebie dwie grupy żaków: "dzienni" i "zaoczni".

Data dodania: 2009-10-29

Wyświetleń: 1984

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Spór studentów studiów stacjonarnych i niestacjonarnych dotyczy w dużej mierze tego, kto jest lepiej wykształcony, a kto bardziej zaradny. Czy odpowiadając na oferty pracy, większe szanse na zainteresowanie pracodawców mają ci pierwszy, czy ci drudzy? Czy "zaoczni" mylą się, twierdząc że wykonywana w tygodniu praca dla studentów pozwala im zdobyć doświadczenie, tak potrzebne obecnie na rynku pracy?

Internet huczy od zażartych dyskusji, w których argumenty przeplatają się z obelgami. Specjaliści tymczasem nie mają wątpliwości: w większości przypadków to, czy praca jest osiągalna dla danej osoby, nie zależy od rodzaju jej studiów. Można bowiem znaleźć absolwentów niestacjonarnych, którzy są znacznie lepiej wyedukowani od stacjonarnych, a także żaków z prestiżowych uczelni, którzy nie wiedzą absolutnie niczego.

Indywidualne podejście odgrywa ogromną rolę podczas rekrutacji na niemal każde wymagające wykształcenia stanowisko. Nie da się oszacować kwalifikacji kandydata, przykładając go do miary skonstruowanej na podstawie zakurzonych stereotypów. Z drugiej strony nie można tym stereotypom w każdym wypadku, bez zastanowienia wychodzić naprzeciw. Przecież prawdą jest, że niektórzy studenci zaoczni, mimo że pracują, nie zdobywają żadnego doświadczenia - bo jakie znaczenie ma dwuletnia praca na magazynie, gdy ubiegamy się o stanowisko geodety?

Niestety - kłótnie między studentami, mimo że nieuzasadnione i nierozstrzygalne w sposób, jakiego oni sami by oczekiwali, nie znikną z Internetu. Dlaczego? Ponieważ lubimy czuć się lepsi od innych. Czy to dlatego, że pracujemy, kiedy innych utrzymują rodzice, czy to dlatego, że poświęcamy cały tydzień na naukę, zamiast dwóch krótkich dni.

Licencja: Creative Commons