Może to wina wakacji, może słońce przegrzało nam mózgi lub ulegamy medialnej nagonce. Nie wiem, co jest przyczyną zupełnie nieprzemyślanych reakcji na wakacyjne newsy.

Data dodania: 2009-09-14

Wyświetleń: 2084

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kiedy słyszę lub czytam o protestach przeciw obecności polskich żołnierzy w Afganistanie, Iraku czy w innym miejscu to przeważnie mam mieszane uczucia. Mam, bowiem wrażenie, że większość osób biorących udział w dyskusji zupełnie nie wie, co pisze. Argumenty nie dość, że są bardzo płytkie to w dodatku ciągle się powtarzają. Najczęstszym powodem by żądać powrotu naszych wojsk do kraju jest śmierć jednego z nich. Później nastaje cisza by po kolejnym nieszczęściu znów wrócić do tematu.

Tymczasem w zawód żołnierza wpisane jest ryzyko śmierci. Ktoś mądry kiedyś powiedział, „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Jednak w błędzie jest ten, kto myśli, że żołnierz to najbardziej ryzykowny zawód świata. W naszym kraju częściej giną górnicy czy nawet rolnicy. Wypadki śmiertelne zdarzają się także w koszarach czy na zwykłym poligonie. Nie prawdą jest, że żołnierze giną tylko z rąk wroga i tylko wtedy, gdy ktoś ich wyśle na wojnę.

Dziś łatwiej jest stracić życie jadąc samochodem na wakacje, niż na wojnie w Afganistanie. Wiedzą o tym żołnierze dlatego gdy jest kolejna wymiana kontyngentów wcale nie bronią się przed wyjazdem na misję. Statystyki pokazują, że liczba ofiar śmiertelnych jest większa w wypadkach samochodowych. Dlaczego więc nikt nie protestuje przeciw jeździe samochodem, przeciw wożeniu dzieci w samochodach? Dlaczego nie zabronić jazdy motocyklem? Wypadków śmiertelnych w Polsce na motorach jest prawie 200 rocznie. Już widzę, jaki byłby alarm gdyby 200 polskich żołnierzy w ciągu roku zginęło w Afganistanie.

Liczba wszystkich ofiar śmiertelnych w ruchu drogowym grubo przekracza 5000 rocznie, z czego 80 proc. to mężczyźni. W 2008 roku zginęło w tych wypadkach 146 dzieci poniżej 15 roku życia. To jest około 50 pełnych autobusów szkolnych. Wszyscy martwi a jednak nikt nie protestuje przeciw samochodom. Dlaczego? Prawdopodobnie, dlatego że „czego oczy nie widzą tego sercu nie jest żal". Ludzie reagują na to, co media im podsuną. Zaryzykuję twierdzenie, że media nam wydają polecenia czy wręcz rozkazy, przeciw czemu mamy protestować i niestety większość z nas daje się podpuścić.

Jeśli jutro wszyscy dziennikarze będą nas straszyć świńską grypą to będziemy żądać by rząd coś z tym zrobił. Tymczasem prawie codziennie ludzie umierają na zwykłą grypę i nikt tym się nie przejmuje. Dlaczego? Ponieważ media tego nie robią. Prawdopodobieństwo, że ktoś czytający ten artykuł umrze na zwykłą grypę jest wielokrotnie większe niż szansa na śmierć spowodowaną świńską grypą.

Sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna gdyż prawdopodobieństwo, że umrzemy na skutek zaszczepienia się przeciw świńskiej grypie jest większe niż szansa na śmierć z powodu samej tej grypy. O takim problemie wspomniał amerykański kongresmen a jednocześnie lekarz z zawodu Paul Ron. Jego wypowiedź jest dostępna na YouTube wystarczy wpisać Ron Paul świńska grypa. Przypomniał rok, 1976 kiedy rząd USA panikował z powodu świńskiej grypy. Wówczas chciano masowo szczepić ludzi. Na szczęście w porę powstrzymano te plany, gdy okazało się, że na skutek dotychczasowych starań na świńską grypę zmarła tylko jedna osoba, a z powodu szczepionek zmarło 25 osób.

Niech to będzie dla nas przestrogą byśmy tak łatwo nie ulegali medialnym nagonkom. Zanim damy ponieść się emocjom dobrze przemyślmy swoją reakcję na medialny problem.

Licencja: Creative Commons