Wybory samorządowe za niespełna dwa tygodnie. Wraz z nimi nie po raz pierwszy i ostatni wzmaga się presja na uzyskanie jak najlepszego wyniku.

Data dodania: 2006-11-01

Wyświetleń: 4844

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Prawo i Sprawiedliwość wraz ze swoimi koalicjantami ma chrapkę na jak największy kawałek tortu w wyborach samorządowych. Wygrana to idealna sytuacja do obsadzenia swoimi ludźmi licznych stanowisk, a przede wszystkim dostęp do znacznych pieniędzy jakimi dysponują gminy, choćby z tytułu transferów funduszy UE.

PIS jako partia dominująca w koalicji, wysuwa coraz to nowe obietnice wobec potencjalnych wyborców. I tak w ostatnich dniach pojawił się plan wstrzymania powszechnego poboru do wojska. W jego miejsce stworzona ma być armia zawodowa. Druga obietnica to budowa w Warszawie polskiego Wembley, czyli stadionu piłkarskiego, który mógłby godnie reprezentować Polskę na arenie sportowej. Nowy stadion miałby stanąć w miejscu obecnego Jarmarku Europy, czyli Stadionu X-lecia. Pomysły i obietnice to jedno. Rzeczywistość to inna sprawa.

Nieprzypadkowo tak odważne, jeśli nie rewolucyjne, plany przedstawiono właśnie teraz przed wyborami.

Skąd brać pieniądze na spełnienie obietnic?

Nowy super stadion ma być finansowany w 70% ze środków Totalizatora Sportowego, 20%
ma pochodzić z kasy stolicy, a pozostałe środki ma dopłacić budżet państwa.
Biorąc pod uwagę rozmiary inwestycji, można się obawiać czy znajdą się środki na jej wykończenie. Totalizator Sportowy znajduje się bowiem w fatalnej kondycji finansowej. W firmie panuje chaos decyzyjny, zyski spadają i aby ratować sytuację podwyższa się ceny kuponów do losowania.
Trudno oczekiwać, aby w takiej sytuacji Totalizator zasilił inwestycję znacznymi środkami.

Powstanie armii zawodowej to jak najbardziej słuszny pomysł. Rzecz w tym, że utrzymanie armii 120 tys. żołnierzy to znaczne koszty. Apetyty potencjalnych zainteresowanych pobudził sam prezydent Lech Kaczyński obiecując atrakcyjne wynagrodzenie żołnierzom. Mało tego, tym którzy zwiążą się z armią na stałe obiecuje on jeszcze wyższe pensje i uwaga...mieszkanie.
Owo mieszkanie to najbardziej kontrowersyjny pomysł. Skąd państwo weźmie pieniądze na te mieszkania? Budowa 3 mln mieszkań w 8 lat leży odłogiem. Tym razem chodzi jednak nie o pomoc dla budownictwa, lecz o zwykłe rozdawnictwo. Czy nas na to stać?

Polskie Wembley?

Plany budowy super stadionu znane są od lat. Teraz przy okazji wyborów i za sprawą premiera Jarosława Kaczyńskiego pomysł odżył.
Jak będzie z jego realizacją?
Kto da pieniądze, jeśli Totalizator Sportowy nie będzie w stanie?
Czy znajdą się sponsorzy gotowi wyłożyć znaczne pieniądze na taki projekt?
Polskie stadiony słynną z chuligańskich wybryków. Nowo wyremontowane obiekty są rujnowane po kilku meczach.
Czy Warszawa będzie w stanie zapewnić dostateczne bezpieczeństwo dla odbywających się w „Narodowym Centrum Sportu” imprez?
W przeciwnym wypadku wydane pieniądze zostaną wyrzucone w błoto i obiekt nie spełni swej roli.
I tak będziemy mieli Jarmark Europa Bis. Tyle tylko, że kosztem kilkuset milionów złotych.

Kiełbasa wyborcza musi być

Było becikowe i powyżki dla nauczycieli. Teraz rząd ma z tym problem, bo ministerstwo finansów nie ma pieniędzy na oba cele. Albo becikowe, albo nauczyciele. Obie grupy zainteresowanych są więc niepewnymi wyborcami. Pora na żołnierzy i mieszkańców Warszawy. Wszak potencjalni poborowi to setki tysięcy mężczyzn i ich rodzin.
Po oddawanych na szybko nowych odcinkach dróg w stolicy (nic to, że nadają się do naprawy już po paru dniach użytkowania jak nowy fragment Trasy Siekierkowskiej) przyszedł czas na stadion.
Gdzieś trzeba szukać nowego elektoratu. Wszak cel uświęca środki. Pytanie tylko czy Polacy po raz kolejny dadzą się nabrać na czcze obietnice?
Co będzie gdy PKB zacznie spadać, a pętla wydatków z państwowej kasy zacznie się zaciskać?
Ale to już wyborach...

Licencja: Creative Commons