Polska musi być bardzo bogatym krajem. Od kilkunastu lat dziedzina wiedzy , która w zakresie High-tech, powinna być niezwykle dynamicznie rozwijającą się, kuleje. Mimo, że jest wyraźnie tańsza od każdej innej metody "dopieszczania" produktu. Mowa o badaniach symulacyjnych.

Data dodania: 2009-06-17

Wyświetleń: 1541

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Badania symulacyjne to dziedzina, dzięki której dowiadujemy się o zachowaniu naszego produktu zanim sam produkt przybierze materialną postać. Jest to niezwykle silnie rozwijana na całym świecie metodologia na którą składają się różne metody i techniki. Ta ekspansja wynika ze znacznego zmniejszenia kosztów zdobywania wiedzy o naszym produkcie. Skąd te oszczędności? Po pierwsze, nie musimy ponosić kosztów błędnie wykonanych prototypów, tu oszczędność jest oczywista, zwłaszcza w sytuacji gdy prototyp jest kosztowny. Ale nie tylko wtedy! Także gdy koszt wytworzenia prototypu jest niewielki badania symulacyjne powinny poprzedzać jego wykonanie. Dzieje się tak dlatego, że badania takie pozwalają na wykonanie o wielu więcej testów, pozwalają na sprawdzenie o wielu więcej wariantów w o wiele krótszym czasie, niż najlepsze nawet badanie prototypu.
Tymczasem w naszym kraju specjaliści z zakresu takich badań, chociażby eksperci od metody elementów skończonych - MES, są ciągle nielicznie reprezentowani. Po za topowymi ośrodkami, silnie związanymi z ośrodkami akademickimi, w samym przemyśle zapotrzebowanie na takich inżynierów jest nikłe. I dzieje się tak pomimo rozpowszechnienia się metod komputerowego wspomagania projektowania - CAD. Nie byłoby może o czym mówić gdyby nie fakt, że pochodzący z polski naukowcy, kładli podwaliny pod sztandarowe metody badań symulacyjnych, że wspomnę chociażby niedawno zmarłego profesora Olgierda. C. Zienkiewicza, którego na zachodzie nazywa się ojcem metody elementów skończonych, a w Polsce, poza wąskim gronem specjalistów, praktycznie nieznanego. Zresztą i współcześnie nie jest przecież źle. Chociaż nie, jest źle bo, zachodnie ośrodki naukowe, zwłaszcza amerykańskie wyciągają z naszych szkół wyższych wszystkich obiecujących naukowców. A my? A nam pozostanie w przyszłości duma z osiągnięć naukowców polskiego pochodzenia. Choć może i tu jestem zbyt wielkim optymistą bo kto sie dowie o tych osiągnięciach...
Licencja: Creative Commons