Sam się przekonaj....

Nie jestem wielkim fanem oszczędzania, ale zdarzają mi się w życiu chwile, kiedy przydałoby się czasami zacisnąć pasa i zaoszczędzić trochę pieniędzy, choćby na inwestycje. Jak, mam nadzieję, każdy inwestor i ja bardzo lubię rozwój osobisty oraz zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności. Tak też się pechowo składa, że najciekawsze książki o tematyce, którą jestem zainteresowany nie są całkiem tanie. W bibliotekach też ich nie można zdobyć. Zdarzają się chwile, kiedy czekam na uzyskanie należności, którą otrzymam, ale brakuje mi środków w czasie teraźniejszym. Bywa często też tak, że akurat wtedy mam ochotę dowiedzieć się czegoś nowego z jakiejś ciekawej książki. Z jednej strony, aby robić więcej pieniędzy trzeba inwestować w siebie, ale z drugiej strony jak tu inwestować, gdy nie ma się czego...

Jak poradziłem sobie z tym problemem?

Sposób jest de facto bardzo oczywisty, dlatego też tak dużo czasu minęło zanim na niego wpadłem (zawsze najtrudniej zdać sobie sprawę z czegoś oczywistego). Korzystam z tej metody od kilkunastu miesięcy i jestem z niej bardzo zadowolony. Jeśli Ty czytelniku jesteś subskrybentem kursu mailowego znajdującego się na blogu, pewnie domyślasz się o czym chcę pisać.

W zasadzie z inwestowaniem w siebie poprzez czytanie książek są związane dwie trudności - niedobór pieniędzy oraz czasu. W około miesiąc można bardzo łatwo poradzić sobie z tymi dwoma problemami za jednym razem. Antidotum na finansowe i czasowe problemy będzie przyśpieszenie szybkości czytania. Jeszcze rok temu czytałem z szybkością 300 słów na minutę, a teraz robię to samo prawie 3 razy szybciej - czytam z szybkością 800 słów na minutę. Ilość pieniędzy jaką zaoszczędziłem oraz czas, jaki mi pozostał do własnej dyspozycji stanowi nieocenioną, bezcenną wartość. Obecnie w godzinę jestem w stanie przeczytać 100 stron. Wiele książek znajdujących się w księgarniach czytam w około 1,5 godziny i to z pełnym zrozumieniem! Myślę, że warto poznać choćby podstawy szybkiego czytania...

....a trafia się ku temu świetna okazja

Gdy sam zacząłem zajmować się szybkim czytaniem, byłem zmuszony do przekopywania się przez różne książki, znajdowania ćwiczeń, praktykowania na własnej skórze, zanim zauważyłem pierwsze efekty. Problemem była motywacja w czasach, gdy rezultatów jeszcze nie było widać.

Gdybym teraz zabierał się za szybkie czytanie, sprawa byłaby o wiele prostsza, ponieważ na rynku można znaleźć wiele ciekawych publikacji na ten temat. Jednak większość z nich jest płatna i jeżeli nie masz pieniędzy na inne książki to tym bardziej nie będziesz ich miał, czytelniku, na pozycje dotyczące szybkiego czytania.

Przyśpiesz choćby dwukrotnie!

Jak? Uczestnicząc w darmowym kursie mailowym. Będzie to prawdopodobnie najskuteczniejsze narzędzie, które zwiększy stan Twoich oszczędności. Zyskasz więcej czasu i pieniędzy, które będziesz mógł, czytelniku, spożytkować zgodnie z własnymi potrzebami.

Sam jestem bardzo zadowolony z rezultatów jakie osiągnąłem wdrażając szybkie czytanie do swojego życia i myślę, że Ty również będziesz.

Licencja: Creative Commons