Zastanawiam się, jak wielu ludzi szuka odpoczynku i ulgi w różnych miejscach. Każdy człowiek potrzebuje odpoczynku, regeneracji sił witalnych, psychicznych, odczuć ulgę w wysiłku, jaki nakładają na niego różnego rodzaju obowiązki związane z życiem na ziemi.

Mat. 11:28
„Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.”

Każdego dnia jesteśmy zmuszeni do zaspokajania potrzeb warunkujących ciągłość życia, potrzeb emocjonalnych, społecznych i ekonomicznych. Warto zastanowić się nad tym, że każdy człowiek do czegoś dąży, ma potrzeby, a zarazem oczekiwania, które usiłuje zrealizować w środowisku, w którym żyje.
Często jednak, aby zrealizować nasze oczekiwania, otrzymać pomoc, odpocząć i po prostu zrzucić ten nasz balast niespełnionych oczekiwań, wymagań otaczającego nas świata, nawarstwiający się coraz bardziej zbiegiem czasu w swojej niemocy załamujemy się, ponieważ nasze ludzkie metody radzenia się z problemem przestają być wystarczające.
Czy tylko wówczas ludzie zdolni są do przyjęcia innej postawy wobec trudności, które w danym czasie przechodzą? Czy problem, z którym się borykają musi ich totalnie złamać, aby udowodnić po raz kolejny, że ludzkie metody radzenia sobie z nim są dobre tylko na krótką chwilę?
Jezus daje nam rozwiązanie naszego każdego problemu. Jego słowa są prawdą. żyjemy przecież w państwie o tradycjach chrześcijańskich....
No właśnie – tradycjach... Czy one wystarczą? Jezus mówi, że możemy do Niego przyjść z każdym problemem, każdą ważną, lub mniej ważna sprawą, a On da ukojenie. Czym jest to ukojenie? I najważniejsza sprawa: Co należy zrobić, aby je otrzymać? NALEŻY PRZYJŚĆ DO NIEGO! Aby je otrzymać, trzeba osobiście przyjść, i to najważniejsza rzecz, jaką musimy zrobić. On sam nie będzie się narzucał, sam nie wejdzie do twojego życia. Bez twojej woli, ze względu na miłość i uszanowanie naszych wyborów nie możesz doświadczyć ukojenia, które pochodzi wyłącznie od Niego. Niezależnie od tego, jakiego rodzaju jesteś obciążony problemem, On ma rozwiązanie najbardziej spełniające twoje potrzeby. On ma plan nawet w przypadku, gdy wydaje się nam, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, zniechęceni i zniszczeni. Jeśli obciąża cię twoja praca, masz w niej problemy, jeśli przytłacza cię choroba, nie masz siły i pieniędzy i wiary, aby ja pokonać, jeśli jesteś samotny, głodny, On zaspokoi twoją każdą potrzebę.
Dlaczego więc pomimo tego, że tylu jest między nami chorych, tylu spragnionych, obciążonych pracą, nauką, samotnością, to tak niewielu z nas wybiera Jezusa? Może nie wierzymy w to, że On jest prawdą? Może nie ufamy Mu w tym, że może pomóc nam w pracy, że pomoże nam odpocząć, da uzdrowienie i Jego moc będzie żywa w naszym życiu?
Wiem, że jedynym najważniejszym zadaniem ludzi, którzy znaleźli w Chrystusie radość i swoje powołanie jest głoszenie Ewangelii, pokazywanie Jezusa we własnym życiu, miejscu pracy, nauki, czy w rodzinie. To właśnie On ma stać się pierwszą miłością, którą chcielibyśmy podzielić się z wszystkimi innymi, a nie temat nowej komórki i aplikacji, które ona obsługuje, gry i poziomów trudności, jakie przeszliśmy, czy naszych własnych osiągnięć.
Jezus stał się dla mnie Panem i Zbawicielem, jest On drogą do mojego Ojca, i na Nim wzoruję się kształtując moje życie. Wbrew przeciwnościom będę pokazywał Go innym głosząc Ewangelię niezależnie z jakim spotkam się odbiorem. Jeśli będę miał z tego powodu problemy, nie znajdę pracy, stracę przyjaciół, czy szacunek, którym mnie wcześniej ktoś darzył, to stwierdzę, że nie był to szacunek, który Jezusowi się podobał, że to nie byli znajomi, którzy Jemu się podobali. On mnie podniesie nawet, gdy zdepczą mnie i poniżą inni. W Jego imieniu mam życie wieczne, mam odpoczynek w pracy, nauce. On daje mi pokarm, zaopatruje mnie w pieniądze potrzebne do życia. On dba o moje wszystkie potrzeby, również o potrzebę miłości i akceptacji. Dzieje się tak dlatego, ponieważ w moim życiu był moment, kiedy oddałem Mu swoje życie wyznając swoje wszystkie grzechy, które pamiętałem. Był taki moment, w którym klęczałem w pokoju ze skruchą w sercu i żałowałem wszystkich złych rzeczy, których się dopuściłem. Był to czas, kiedy zaprosiłem Go do swojego serca wierząc, że to właśnie On, Jezus Chrystus zapłacił na krzyżu karę za moje grzechy i w Jego imieniu mam już teraz życie wieczne, a na ziemi wszelką pomyślność i błogosławieństwo pochodzące od Boga. Uwierzyłem w to, że Jego krew działa każdego dnia i oczyszcza mnie. Stał się dla mnie niezaprzeczalnym Panem mojego życia, które zaczął zmieniać na swoja chwałę. Ta właśnie wiara zrodziła pokój, radość i odpoczniecie w pracy i obciążeniach. Zaproście Go do swojego serca, to takie proste...
Licencja: Creative Commons