Efekty pandemii można zauważyć w każdej dziedzinie życia. W trosce o zdrowie najbliższych Wielkanoc 2021 też nie będzie przypominała tej z marzeń, co jednak nie znaczy, że muszą to być święta ponure. Przyjrzyjmy się paru ograniczeniom i możliwościom, jakie wynikają z ich wprowadzenia.

Data dodania: 2021-03-08

Wyświetleń: 143

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Copyright - zastrzeżona

Pandemia pandemią, ale Wielkanocy się nie odwołuje!

Mniejsze grono rodzinne

Dla wielu osób ograniczenie spotkań rodzinnych jest czymś niemal nie do przyjęcia. To rzeczywiście spora ingerencja w sposób spędzania Wielkiej Nocy, natomiast warto w tym doszukiwać się pewnej szansy. Po pierwsze – niezapraszanie w tym roku na święta rodziców czy dziadków, oznacza, że być może będzie nam dane spotkać się z nimi za parę miesięcy. Po drugie – warto czasem spojrzeć na rodzinę przez szkło powiększające. Zdecydowana większość z nas nie ma czasu dla partnera czy dzieci. Wielkanoc w bardziej kameralnym gronie to sposób na odnowienie tej bliskości, która w wielu rodzinach z czasem degeneruje.

Dom zyskuje na znaczeniu

Chyba największym plusem pandemii (nie ma sytuacji, która nie miałaby żadnych zalet) jest to, że możemy na nowo odkrywać swoje domy i ich znaczenie. Dekoracja stołów na Wielkanoc – niekoniecznie bazująca na tradycji religijnej, ale choćby na wiosennej – jest dobrym momentem, żeby uświadomić sobie, jak duże znaczenie ma dom jako miejsce. Nie jest to zresztą w naszej kulturze żadna nowość, bo dekoracje wielkanocne pojawiały się także poza kontekstem religijnym i mają korzenie przedchrześcijańskie. Dom jako schronienie, jako otoczenie i miejsce, w którym toczy się życie, zasługuje na większą dbałość.

Mniej ludzi – więcej miejsca

Jest całkiem spora grupa osób, które dzięki ograniczeniu kontaktów w czasie pandemii odkryły, że przestrzenią nawet w niewielkim mieszkanku, można zarządzać z głową i nadać jej indywidualny charakter bez wielkich wydatków. Drobiazgi takie jak serwetki na Wielkanoc czy różne wiosenne bibeloty mogą nadać domowi przytulnego, pogodnego charakteru i stanąć w kontrze do wydumanych, sterylnych i nadętych wizualizacji z katalogów wnętrzarskich. Ozdoby wielkanocne są zresztą pod tym względem dość wyjątkowe, bo wiele z nich ma w sobie jakiś immanentny element chaosu, tak charakterystyczny dla wiosennej eksplozji życia. Fakt, że w tym roku raczej nie będziemy podejmować tłumów gości, stwarza dogodną sytuację do tego, żeby nieco śmielej poczynać sobie właśnie w zakresie dekoracji mieszkania.

Święta nieco cichsze, ale pełniejsze

Pandemia wielu z nas popchnęła w stronę rozwoju zainteresowań czy gromadzenia wiedzy. Ostatecznie całkiem spora grupa osób odkryła, że ma nagle dużo wolnego czasu – zbyt dużo, żeby po prostu przesiedzieć tyle przed telewizorem. I już teraz widać, że wzrasta zainteresowanie ludowymi tradycjami, folklorem czy ogólnie rzecz biorąc pewną historią zwyczajów. Co to oznacza w kontekście świąt Wielkiej Nocy?

Dla wierzących przede wszystkim tyle, że często są to pierwsze święta przeżyte w sposób ściśle religijny, pełne jakichś głębokich przemyśleń. Z drugiej strony – niewierzący też mają bogate tradycje, które niekoniecznie odwołują się do chrześcijaństwa. I w tej atmosferze Wielkanoc jest przeżywana nieco inaczej. Pandemia przekreśliła szanse nie tylko na rodzinne spotkania, ale też gwarne jarmarki i inne imprezy plenerowe. To siłą rzeczy skłania do poszukiwań ducha świąt zupełnie gdzie indziej. Tym razem jednak nie chodzi już tylko o ozdoby wielkanocne czy inne zewnętrzne przejawy świątecznego klimatu. Wielkanoc 2021 prawdopodobnie dla wielu osób będzie dużo cichsza niż zwykle, ale też na swój sposób pełniejsza emocjonalnie.

Zobacz kruchość i doceń czas

To, że mamy czas dekorować domy, to jedno. Zupełnie inną sprawą jest fakt, że nie robilibyśmy tego na taką skalę, gdyby pandemia nie uświadomiła nam, jak bardzo wszystko, co nas otacza, jest kruche i tymczasowe. Owszem, wszyscy mamy dość ograniczeń, ale u większości osób kiełkuje takie podskórne przekonanie, że z nimi trzeba jednak się pogodzić, a jednocześnie przecież nawet dość przykre środki zaradcze nie ograniczają życia wewnętrznego czy tego, co tworzy się wspólnie z najbliższymi w bezpośrednim otoczeniu. I może to jest najważniejszy skutek pandemii – o ile odrobimy tę lekcję – że należy dbać o to, co bliskie sercu, dawać wyraz swojej radości nawet wtedy, kiedy świat nie jest idealny.

Licencja: Copyright - zastrzeżona