Trudno dojść do zgody w temacie jednoznacznej definicji sportu jako takiego. Czy wymaga on aktywności fizycznej? Niekoniecznie. Czy musi brać w nim konkretnie ustalona liczba uczestników? Wszystko zależy od dyscypliny. To też pozwala wielu osobom podpinać rozgrywki sieciowe w popularnych tytułach pod definicję sportu. Ale czy jest o czym w ogóle mówić?

Data dodania: 2020-06-03

Wyświetleń: 138

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Geneza popularności Esportu

Gry wideo przez wiele lat były uważane za rozrywkę całkowicie niszową i nie było to bezpodstawne. Ot, gromada zajawkowiczów pochyliła się nad czymś nowym i dotychczas nieznanym. Medium wizualne, ale w przeciwieństwie do filmu – interaktywne. Ale czy nie było to dziwne? W prehistorii gier wideo wyglądały one niezwykle prymitywnie, nie sposób było znaleźć w nich ani trójwymiarowego obrazu, ani choćby namiastki wzorowania się na rzeczywistości. Lata mijały, gry zaczynały jednak gospodarować nie tyle swoją niszę, ile coraz to większy fragment rynku. Ale historię gier wideo od początku można by przytaczać w nieskończoność. Sednem w tym momencie jest fakt, że w pewnym momencie okazało się, że gry wideo potrafią nie tylko przyciągnąć do siebie nawet i kilkadziesiąt osób, które jednocześnie toczą ze sobą bój i rywalizację. Okazało się być to o tyle opłacalnym przedsięwzięciem dla twórców, że zaczęto tworzyć gry nastawione tylko i wyłącznie na sieciową rywalizację – mowa tutaj o wszelkich przedstawicielach gier MOBA czy MMO. Z czasem pojawiły się organizacje organizujące cykliczne turnieje, gdzie na wzór choćby piłki nożnej spotykają się najlepsi z najlepszych, a hale widowiskowe pękają w szwach. Co więcej, przed ekranami komputerów czy telewizorów zasiadają widzowie z całego świata – liczby wyświetleń na serwisach streamingowych przekraczają grube miliony. Miliony to również zyski i obroty poszczególnych podmiotów. Dość powiedzieć, że niektóre turnieje mogą poszczycić się największymi producentami samochodów pośród swoich sponsorów.

Skąd taka popularność? Po pierwsze, gry wideo. Mają one gigantyczne rzesze fanów na całym świecie, a paradoksalnie posiadają również niższy próg wejścia niż wiele innych sportów. Wymagania? Często zwykły komputer, podłączenie do sieci i tyle. Nieistotne jest miejsce zamieszkania, infrastruktura, pora roku czy grupa znajomych. Internet nie zna granic, a zawsze znajdzie się wesoła kompania towarzyszy. Tym samym chcemy też podpatrywać tych najlepszych podczas ich starć w internetowych bojach. Co więcej? Ludzie zamiłowanie do rywalizacji, utożsamiania się i kibicowania. Nie każdemu jest po drodze z innymi dyscyplinami, stąd dobrze odnajdują się podczas kibicowania swoim idolom w ramach potyczek w ich ulubioną strzelankę. Ale składając to w całość – mamy kibiców, rywalizację, trening, powszechność. Czy zatem gry wideo można traktować jako sport? Na odpowiedź przyjdzie jeszcze czas. Natomiast trzeba stwierdzić, że popularne tytuły jak najbardziej mają znamiona tego, co określamy sportową rywalizacją. Kwestia semantyki raczej niewiele zmieni, bo jak do tej pory wirtualna rozrywka radzi sobie świetnie i nic nie zapowiada jakichkolwiek zmian w tym temacie.

Licencja: Creative Commons