W dzisiejszych czasach, a już szczególnie w dobie rozwiniętej technologii, uwidoczniło się pewne zjawisko określane mianem „hejtowania”. Wiele osób zapewne wie, czym ono jest i całkiem możliwe, iż niektórzy doświadczyli bolesnych efektów jego działania. W związku z tym powstaje pytanie: czy tzw. hejt jest potrzebny?

Data dodania: 2016-03-07

Wyświetleń: 678

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czy możemy obejść się bez „hejtowania”?

To ważne pytanie. Niemniej mało kto je sobie zadaje. Jednak nie będę wybiegał na tę chwilę z odpowiedzią i wyjaśnieniami za bardzo do przodu. Dobrze będzie najpierw w kilku zdaniach opisać, czym jest „hejt” tym, którym to pojęcie jest obce. Słowo to jest zaczerpnięte z języka angielskiego i oznacza „nienawiść” – „hejt” jest spolszczoną wersją słowa „hate”. Tak więc, jak już można się domyślać, w „hejcie” i „hejtowaniu” chodzi o wyrażanie negatywnych postaw mających na celu zwykłe obrażanie obiektu nienawiści. W dobie Internetu zjawisko to w szczególności przybrało na sile, albowiem Internet umożliwia tzw. hejterom zachowanie anonimowości – co swoją drogą jest dla nich bardzo wygodne. Zatem wiele osób z tego skrzętnie korzysta, ponieważ uchodzi im to na sucho. Czują się bezkarni, także wyżywają się na wszystkim, na czym mogą i to bez żadnych ograniczeń. Niestety, ci biedni umysłowo i duchowo ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co czynią nie tylko innym, lecz także i samym sobie.

Jaką rolę odgrywa „hejtowanie”?

W kontekście „hejtowania” można mówić jedynie o (anty) roli, gdyż „hejtowanie” nie niesie ze sobą żadnych wartości ani pożytku. Zadziwiający jest jednak fakt, że ludzie dosłownie wylewają swoją żółć na innych, nie wynosząc z tego żadnych pozytywnych korzyści. Nie dostają za to pieniędzy, ich życie nie ulega dzięki temu poprawie, a sami przyprawiają się o frustrację i niszczą swoje zdrowie tak psychiczne, jak i fizyczne. Co też nie jest bez znaczenia, marnują na to wielką ilość własnego czasu. Naprawdę jest to zadziwiające, ponieważ gdyby ci ludzie zrezygnowali z „hejtowania” i poświęcili więcej czasu własnemu samorozwojowi niż wylewaniu żółci, to osiągnęliby w życiu naprawdę wspaniałe rezultaty – i to w każdej dziedzinie. Wolą jednak marnować swoje życie obrażając innych… Cóż, fucha jak fucha, szkoda tylko, że zamiast przynosić zysków, zabiera kawał życia, zdrowia i czasu. No ale to już osobista sprawa zawodników uprawiających „hejt”.

Skąd się jednak bierze ta cała nienawiść? Należy spojrzeć na ten problem nieco szerzej. Przede wszystkim wzorce społeczne mają w tym spory udział. Te wzorce (i osoby je propagujące), zamiast wspierać i rozwijać ludzi, uczą ich nienawiści oraz odseparowywania się od innych. Media, polityka, większość religii i niektóre metody wychowawcze jawnie i bez żadnych ceregieli propagują model zachowania oparty właśnie na nienawiści i podziale na lepszych i gorszych. Rezultat tego jest taki, że zamiast wywierać pozytywny wpływ na jednostkę ludzką, uczą agresji, nietolerancji i każdego innego wypaczonego punktu widzenia na życie i świat. Utrwala się to następnie jako „normalny” model zachowania i człowiek, który przyjął „przesłanie”, idzie w świat wyposażony w nienawiść. Przekłada się to następnie na każdą sferę jego życia – związki, przyjaźnie, pracę itd. Taki człowiek potrafi po prostu zrujnować wszystko w imię swojej nietolerancji i nienawiści.

Proszę Cię teraz, abyś zrozumiał, iż nie jest moim zamiarem krytyka np. polityki, religii czy Internetu. Wszystko to miało i ma służyć ludzkości, jednak przez wielu ludzi jest to wykorzystywane nie tak, jak trzeba – ze szkodą, a nie z pożytkiem. Skoro, że się tak wyrażę, odgórne wzorce są skażone nienawiścią to jaki tak naprawdę wywierają wpływ na społeczeństwo? Jeśli polityka, media czy religie są zainfekowane nienawiścią, oznacza to, że nie przekażą czegoś odmiennego, czyli jak okazywać miłość i szacunek. Także raz razem przez lata utrwalają te same wzorce, tworząc pełne podziału, podejrzeń i ciemnoty społeczeństwa – to problem globalny, a nie tylko krajowy, albowiem dzieje się to praktycznie wszędzie. A Internet? Daje po prostu więcej możliwości do manifestowania nienawiści. Dodatkowo można zachować anonimowość, a to nie byle co dla potencjalnego „hejtera”. Co gorsza, w wielu przypadkach „hejt” uważany jest jako coś „dobrego i modnego”, „cool”, „trendy” i „na czasie”. Wydawać się więc może, że dzisiejsza kultura ludzka opiera się na czymś takim. Czy można jednak mówić tutaj o kulturze? Raczej o zubożeniu kultury ludzkiej i sprowadzeniu jej do jakiegoś zapomnianego epizodu z dziejów ludzkości. Co z tego, że dzisiaj mamy świetne zabawki i gadżety, które ułatwiają nam życie i uważamy się za cywilizowanych ludzi XXI wieku, jeśli duchowo i mentalnie utknęliśmy w okolicach 1200 roku albo i dalej? Naprawdę dobrze byłoby zastanowić się nad tym, czy cały ten „hejt” jest nam w ogóle potrzebny i czy ten świat potrzebuje jego zwiększenia tak samo, jak i liczby „hejterów”? Według mnie świat już pęka od natężenia ludzkiej głupoty i naprawdę nie potrzebuje jej już więcej. Z tego kotła zaczęło się wylewać – ujmując to metaforycznie. I ta zupa jest niedobra.

„Nienawiść – spowodowała wiele problemów na świecie, ale nie rozwiązała jeszcze żadnego”

- Maya Angelou

Powyższe wywody być może nie trąciły za bardzo pozytywizmem – wiem, nie są wesołe. Także teraz czas na coś „jaśniejszego”. To, że „hejt” jest faktem to jedna sprawa. Na szczęście nie jest to jedyna dostępna opcja – i nigdy taką nie była i nie będzie.

Można inaczej?

Tak – nie ma czegoś takiego, jak: nie można inaczej. Nigdy nie musisz czekać na to, aż przywódcy polityczni i religijni, media bądź inni ludzie się ogarną i zaczną razem stanowić prawdziwy wzór godny naśladowania, zamiast gnębić, dzielić i uczyć nienawiści społeczeństwo, dla którego rzekomo mają być przykładem – a społeczeństwo utrwala tylko ten błędny wzorzec. Bądź mądrzejszy i sam stań się takim wzorem, jakiego zawsze oczekiwałeś po tych, którzy powinni go stanowić. Odetnij się od nienawiści i żyj tak, aby każdy, kto Cię spotka, widział, że jesteś niczym „z innej bajki”. Twoja miłość, szacunek i tolerancja zdziałają o wiele więcej niż cała nienawiść razem wzięta, ponieważ ona nie ma żadnej wartości. Nie jest stała, a więc można ją „rozpuścić”. Do tego potrzebni są ludzie tacy jak Ty – pełni miłości i wyrażający szacunek. Pamiętaj, że prawdziwi przywódcy – i to każdego rodzaju – nigdy nie dzielą ludzi i nie wpajają im nienawiści. Oni ich prowadzą i są dla nich pochodnią, światłem w mroku. Tworzą zdrowe środowisko oparte na pozytywnych wartościach. Dzięki temu ci, na których oddziałują, mają inne pojęcie o życiu, miłości i świecie. Bądź właśnie kimś takim. Niech więc tak się stanie.

Nie masz obowiązku – nikt go nie ma – żeby poświęcać własny czas i uwagę „hejtowi”. To, że świat i Internet jest go pełen, nie oznacza, że musi Cię on też wypełniać, jak i Twoje życie. Rób coś odwrotnego. Pamiętasz wcześniejszą metaforę o kotle? Ten kocioł trzeba opróżnić z trucizny i wypełnić go czymś, co jest bardziej przyswajalne i strawne dla ludzi. Świat potrzebuje więcej miłości, a nie „hejtowania”. Nie ma sensu dolewać więcej benzyny do pożaru. Warto go w końcu zgasić miłością.

Licencja: Creative Commons