Sędzia techniczny z Krakowa zasygnalizował zmianę. Wiadomo kto s(s=od)chodzi, ale już wiadomy jest ten drugi - zmiennik wchodzi na Ekstraklasy salony.... Dziwna zmiana?

Data dodania: 2015-03-12

Wyświetleń: 1148

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 1

Głosy ujemne: 0

FELIETON

1 Ocena

Licencja: Creative Commons

Felieton do szatni: Franz i 56 minuta.

Nie, to tylko trenerowi skończył się grunt. Jak to kiedyś powiedział inny z plakietką tego zawodu - Czesiek Michniewicz: "Praca trenera jest jak molo. Kiedyś się kończy". A dalej już tylko rejs statkiem po morzach spokojnej starości, z kieliszkiem koniaku i wspomnieniami dawnych triumfów, sukcesów, stanowisk...

Franz? Ganz egal!

Na ławkach trenerskich zapanował spokój, ale polski piłkarski świat nie lubi tego spokoju! Bezpieczeństwo pracy na ławce trenerskiej? A jest coś takiego? A po co to komu? A to mieści się w przepisach BHP? A można to kupić na pchlim targu? A raczej w dyskoncie, bo one już dawno wyparły drobny handel, tak jak by to pomagało gospodarce...

Bo dobry manager w firmie to taki, który od czasu do czasu kogoś wyrzuci (przy czym ja nie użyłbym słowa wyrzuci) i zastąpi nowym! W imię potrzeb zmian i napływu świeżości (a może i strachu) wśród pracowników, bo tym kimś może być każdy. A tak się składa, że Nasi piłkarscy klubowi szefowie, także mają na uwadze tą strategię i obrywa się - trenerom. Tak średnio kilka razy w przeciągu sezonu. W piłkarskim biznesie nie ma chwili na słabości, tutaj jest "big money"!

To stanowisko nawet z umową o pracę nie gwarantuje żadnej stabilności, bo przecież w Polsce mamy trenerów z naprawdę wysokiej półki... a przynajmniej posiadających nadludzkie umiejętności, natychmiastowego "wejścia w zespół" i osiągania cudownych wyników na miarę Apple i ich iKomóry. No bo po co w innym przypadku robić wyloty "na zbity pysk" po kilku nieudanych kolejkach. Ciekawy, czy decyzje też zapadają po kilku (barowych) kolejkach... Ganz egal (w tłum. wszystko jedno) kto, byle zmiana!

Tylko czy to na pewno stolarz zawinił, czy może przywieźli za mało drewna, albo to drewno było złej jakości. A jak ognisko ma się palić przez całą noc, to nie wystarczą dwa duże konary i kilka gałązek. Tych solidnych konarów musi być więcej. Jak się nie ma odpowiedniego materiału i w odpowiedniej ilości, to można co najwyżej liście przed domem pozamiatać, a nie ligę zdobywać. Może nie zawsze sternik okrętu ponosi winę... Bo w biznes się inwestuje, a żeby przynosił profity - trzeba inwestować mądrze i rozsądnie, ale cały czas inwestować. Jak mechanik będzie skąpił na nowoczesny sprzęt, to pozostanie mu tylko naprawiać stare fury, a i tak w końcu mu się grunt pod nogami skończy.

I Franzowi też się grunt skończył, a właściwie dobre wyniki. STOP. Takich w tym roku nie było. Na jesieni sobie radził, wycisnął co się dało, ale z suchego owocu szklanki soku nie będzie... Franz już schodzi, tak w drugiej połowie, gdzieś w okolicach 56 minuty sezonu...

Bo tak to już jest w tej Naszej lidze, trener długo nie pracuje jak mu przez chwilę nie idzie!

Już znaleźli nowego, o czym prasa pisze, przedstawię go wierszem, fragmentem poniżej:

"Tak mówiąc, spojrzał zyzem, gdzie śród biesiadników

Siedział gość, Moskal; był to pan kapitan Ryków,

Stary żołnierz, stał w bliskiej wiosce na kwaterze,

Pan Sędzia go przez grzeczność prosił na wieczerzę."

                                        A. Mickiewicz, "Pan Tadeusz: księga pierwsza"

I on już był i prowadził ten zespół, ale z marnym skutkiem.

Czy tym razem sukces osiągnie? Czy w Nim błyśnie, czy triumfuje?

"A jeśli czasem i Moskal się zjawił,

Tyle nam tylko pamiątki zostawił,

Że był w błyszczącym i pięknym mundurze:

Bo węża tylko znaliśmy po skórze."

                                        A. Mickiewicz, "Pan Tadeusz: epilog"

 

Licencja: Creative Commons