0
głosów
- +

Nie bądź zdziwiony, telemarketerze, gdy klient czegoś nie wie

Autor:

Aktualizacja: 29.11.2011


Kategoria: Biznes i Ebiznes / Sprzedaż


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 655 razy czytane
  • 2 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Telemarketerzy rozmawiający  z przeciętnymi ludźmi spodziewają się, że będą oni dokładnie zorientowani w dziedzinach, o których z nimi rozmawiają. Że będą pamiętać wszystkie detale np. swojego internetu, abonametu telefonicznego. Ludzie mają prawo tego nie wiedzieć lub o tym nie pamiętać i to należy uwzględnić podczas rozmowy.


Czasem wśród kolegów i koleżanek z mojej grupy (wszyscy dzwonimy w tym samym pokoju) słyszę oburzone głosy: "Kobieta nie wiedziała u jakiego operatora ma telefon!", "Nie wiedział, jaką ma prędkość internetu!". Czasem nawet te głosy oburzenia są kierowane wprost do potencjalnych klientów: "To Pan nie wie, kiedy się Panu kończy umowa na internet?!".

Gdy zajmowałam się telemarketingiem ubezpieczeniowym, wiele osób nie wiedziało, jakie ma ubezpieczenie. Z początku wydawało mi się to dziwne, bo różnice między różnymi ubezpieczeniami są ogromne. Z czasem uświadomiłam sobie, że ja również jeszcze kilka miesięcy wcześniej w ogóle się na tym nie znałam.

Nie dziwcie się, gdy ludzie czegoś nie wiedzą! Mają do tego prawo! Pracują w swoich zawodach i to są dziedziny, w których mogą się wykazać dużą wiedzą. Nie muszą znać się na tym, o czym im akurat opowiadacie.

Ja często mówię klientowi, gdy z zażenowaniem mówi mi, że tymi sprawami zajmuje się mąż lub żona, że również nie znałam się na tym, aż do chwili, gdy z racji pracy musiałam się tego nauczyć. To robi na klientach "ludzkie" wrażenie.

Żona ma prawo nie orientować się w jakiejś dziedzinie (np. internet), gdy tymi sprawami zajmuje się mąż.

Ostatnio rozmawiałam z nauczycielem WF w szkole średniej, który nie wiedział na czy polega różnica w prędkości internetu i w ogóle nie kojarzył, co to są megabity. Bardzo mnie to zdziwiło - zwłaszcza że jest nauczycielem; wytłumaczyłam mu własnymi słowami. Ale potem wytłumaczyłam to sobie tak: Jest dobrym wuefistą i bardzo dobrym trenerem (opowiadał mi trochę o sobie), mało korzysta z internetu, więc nie musi się na tym znać.

Więc radzę jeszcze raz: Nie oczekujcie, drodzy telemarketerzy, że klient będzie wiedział, o czym do niego mówicie.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć




KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij