Masowa wypłata aktywów z funduszy emerytalnych oraz ich niewłaściwe zarządzanie może spowodować, że miliony ludzi zostaną po przejściu na emeryturę bez środków do życia.

Data dodania: 2007-10-15

Wyświetleń: 3917

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wejście w życie w dniu 1 stycznia 1999 roku reformy systemu ubezpieczeń społecznych było bardzo potrzebne, z uwagi na pojawiający się problem niewypłacalności ZUSu-u związany ze zmianami demograficznymi. Reforma wprowadziła trójfilarowość systemu ubezpieczeń, powołując do życia II i III filar, którymi zarządzają Otwarte Fundusze Emerytalne. OFE wydają być się dobrą alternatywą dla świetnie nam znanego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ale czy podołają pojawiającym się coraz to nowym problemom?

Wielu czytelników być może zdziwi fakt, że zamieściłem ten artykuł w dziale „inwestowanie”, a nie np. w dziale „ubezpieczenia.” Mimo, że na pierwszy rzut oka OFE oferują ubezpieczenia emerytalne, to po głębszej analizie można dostrzec problemy natury inwestycyjnej. Zanim jednak o tym opowiem, skupię się na czymś innym.

Podstawową różnicą między systemem sprzed reformy, a tym po reformie jest znaczenie dwóch słów: świadczenie i składka. Załóżmy, że po przepracowaniu 40 lat i osiągnięciu wieku 65 lat, pewien mężczyzna przechodzi na emeryturę na starych zasadach ZUS-owskich. Jeśli umrze w wieku 66 lat, czyli rok po przejściu na emeryturę, skorzysta na tym Zakład Ubezpieczeń Społecznych, gdyż w odróżnieniu od OFE nie wypłaci on spadkobiercy pozostałej sumy emerytury. Załóżmy, więc trochę bardziej optymistyczny scenariusz, że omawiany mężczyzna dożyje 100 lat. ZUS na tym ucierpi, ponieważ niezależnie od koniunktury gospodarczej będzie zobowiązany wypłacać świadczenie w wysokości, np. 1000 zł miesięcznie do końca życia naszego bohatera. Podczas swojej emerytury taki człowiek będzie mógł leżeć i nic nie robić, a mimo to otrzyma należne mu świadczenie. Po wprowadzeniu reformy systemu ubezpieczeń w życie, pojawiło się słowo składka, będące miarą wielkości przyszłej emerytury, która będzie wprost proporcjonalna do wysokości wpłaconych składek w okresie produkcyjnym danej osoby. Przypuśćmy, że opisywany mężczyzna zdołał zgromadzić składki o łącznej sumie 1 000 000 zł – ma do dyspozycji tylko tą kwotę pieniędzy. Może się zdarzyć tak, że w skutek jego rozrzutności lub załamania koniunktury na rynku, zgromadzone dotąd zasoby się skończą. Taki człowiek nie ma prawa żądać od funduszu zadośćuczynienia za poniesione straty, nie może niczego zrobić, tylko pogodzić się ze stratą – dalsze jego życie staje pod znakiem zapytania z powodu braku dalszych środków. Zatem nasza przyszła emerytura spoczywa, za sprawą reformy, w naszych rękach, a nie w rękach naszego pracodawcy. Jest to bardzo istotna różnica, ponieważ zdarzało się, że po wprowadzeniu reformy wielkie korporacje zaczęły odprowadzać składki na ubezpieczenia w II filarze nie informując o tym swoich pracowników. Ci ludzie byli przekonani, że pracodawca opłaca tylko ich ZUS, a w rzeczywistości część składki trafiała do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, natomiast druga część do II filaru. Rozczarowanie, którego takie osoby doznają w przyszłości może być potężne.

Drążąc temat dalej, można odkryć, że istnieje o wiele poważniejszy problem niż brak świadomości, mianowicie zarządzanie oraz sposoby lokowania powierzanych aktywów.

Ciąg dalszy->część II
Licencja: Creative Commons
0 Ocena