Od pewnego czasu zastanawiam się nad naturą polskich autorów, w odniesieniu do pisania artykułów do katalogów presell page. W sprawie typowo polskich nawyków istnieje wiele teorii.

Data dodania: 2011-08-05

Wyświetleń: 1989

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 9

Głosy ujemne: 2

WIEDZA

7 Ocena

Licencja: Creative Commons

Jedni mówią, że jesteśmy pracowitym narodem zdolnym do poświęceń, inni postrzegają nas jako leni, którzy ciągle główkują jak by tu zarobić, ale się nie narobić. Jednym z idealnych „środowisk” w jakich można zaobserwować nasze nawyki jest Internet, a dokładniej katalogi z artykułami tematycznymi. Jak wiemy w dzisiejszych czasach prowadzenie firmowej strony internetowej, bloga czy też forum, idzie nieodzownie w parze z pozycjonowaniem. Nie ma takiej osoby, która mogłaby uniknąć tej często czasochłonnej czynności (chyba, że jesteśmy geniuszami jak Mark Zuckerberg i wynajdziemy drugiego Facebooka, który rozpromuje się sam). Jeśli mowa o pozycjonowaniu, to do wyboru mamy trzy podstawowe działania: komentowanie na blogach i forach, dodawanie linków do katalogów stron, bądź pisanie artykułów do katalogów presell page. Przyjmijmy, że trzy opisane czynności zostały ułożone według stopnia trudności od najprostszej do najtrudniejszej. To właśnie podczas tej najbardziej pracochłonnej, lecz równiej najskuteczniejszej metody, wychodzi nasza polska natura lenia.

Postaram się teraz wczuć w standardowego Jana Kowalskiego, który w szybki i łatwy sposób chce zdobyć kilka wartościowych linków zwrotnych z wcześniej upatrzonych katalogów presell.

Pierwszym celem takiego osobnika jest zdobycie artykułu tematycznego. Może napisać go sam, ale po co tracić czas skoro w sieci wisi tysiące fajnych artykułów. Ctrl +A, Ctrl + C i do przodu. Potem tylko szybka edycja – najlepiej użyć do tego programu takiego jak „The Best Spinner”, bądź innego podobnego narzędzia i unikalny choć mało interesujący artykuł jest gotowy. Pozostaje jeszcze zrobić dziesięć-dwadzieścia wersji takiego „zmielonego” tekstu i można wrzucać go do katalogów. Oczywiście nie mogą być to zadbane moderowane katalogi, bo ich administratorzy mogliby odkryć, że artykuły, które właśnie chce im wcisnąć nasz Janek, nie są do końca unikalne, a on sam nie jest ich autorem.

Dla takich delikwentów najlepiej nadają się mało zadbane, przyjmujące każdy – nawet „odgrzewany kąsek” – katalogi. Pozostaje jakaś godzina na rejestrację oraz dodanie wszystkich kopii artykułu i pierwszorzędny autor może być z siebie dumny – zadanie zostało wykonane. Dwadzieścia linków jest już w drodze, a przecież wcale się przy tym tak nie napracował. Teraz można dodać kilka komentarzy o tym jakie to pozycjonowanie jest łatwe.

Każdy kto posiada własny katalog z artykułami na pewno spotkał się, nie raz, z podobnymi osobnikami. Sam niedawno wpadłem na takiego pana. Od kilku dni prowadzę swój własny katalog presell i zaraz po otwarciu pojawił się tam pierwszy wpis. Oczywiście byłem troszkę podekscytowany tym faktem. Do czasu. Kiedy zacząłem czytać to jakże pasjonujące dzieło literackie okazało się, że w większej mierze zawierało ono ciągle powtarzające się słowa kluczowe. Jak by tego było mało, mój użytkownik nr.1 zapomniał usnąć z tekstu pozostałości po swoim programie do miksowania tekstu (!).

Cały ten incydent był idealnym przykładem na to, jak bardzo leniwi potrafią być niektórzy właściciele działalności internetowych. Zapominają jednak przy tym, że same linki zwrotne to nie wszystko. O wiele ważniejsza od nich jest reputacja i zaufanie wśród swoich czytelników. Jeśli ktoś chciałby znaleźć na to dowody wystarczy spojrzeć na zakładkę „Najpopularniejsze w Artelis.pl”. Pierwszy wpis w rankingu został przeczytany podad 35000 razy, a jego kod pobrany aż 19 razy. Nie wspominając o ponad 70 komentarzach. Nie jest to jednak przeciętny wpis traktujący o wszystkim i niczym. Jego autor dokładnie wiedział co chce przekazać przez niego swoim czytelnikom, a przy tym nie szczędził na ilości tekstu. To się nazywa odniesie sukcesu i pełne wykorzystanie potencjału pisanego przez siebie wpisu.

Artykuł ten stanowi idealny przykład na to' jak odrobina pracy oraz zaangażowania może wpłynąć na promocję własnego e-biznesu. Na sam koniec nie chodzi przecież o linki zwrotne, ale o ludzi którzy zechcą wejść na nasza stronę, czytać nasze wpisy bądź kupować sprzedawane przez nas produkty. Po takiej publikacji nie musimy martwic się o promocję. Zajmą się nią nasi zwolennicy.

Na sam koniec, warto zastanowić się nad tym jak chcemy być postrzegani przez innych użytkowników Internetu? Jako leniwi, nie warci uwagi spamerzy? Czy też inspirujący i kreatywni autorzy, o których warto wspomnieć swoim znajomym? Tego wyboru dokonajcie sami i zastanówcie się dwa razy zanim kolejny raz dodacie swój artykuł do któregoś z katalogów.

Licencja: Creative Commons