Z serca do nieba
“Ot Serdtsa K Nebu” - taki tytuł nosi czwarta płyta rosyjskiej grupy Arkona, którą chciałabym dzisiaj zrecenzować. Zanim jednak przejdę do komentowania CD, pragnę napisać parę słów o samej formacji muzycznej. Arkona, założona w 2002 roku, to zespół z nurtu pagan/folk metal, łączący ciężką perkusję, ostre gitary i groźny growl z tradycyjnymi, ludowymi instrumentami oraz słowiańskimi melodiami.
Jest też polska Arkona!
Piosenki Arkony, w których współczesne brzmienia przeplatają się z charakterystycznymi piszczałkami, lokalnymi rytmami i folkowymi śpiewami, mówią o pogańskich bogach, wschodnim folklorze i wczesnośredniowiecznych zwyczajach. W utworach tych pojawiają się też elementy patriotyczne, sławiące Ruś oraz jej dawną, jakże bogatą kulturę. Uwaga! Nie należy mylić rosyjskiej Arkony z polską grupą o tej samej nazwie! Oba zespoły identycznie się nazywają i grają pagan metal, jednak nie wolno ich ze sobą utożsamiać!
Krzycząca Masha
Rosyjska Arkona może się pochwalić utalentowaną, charyzmatyczną wokalistką, jaką jest Masha "Scream" Arhipova (Scream - ponieważ artystka potrafi ostro i przerażająco krzyczeć. Mnie jej ryki kojarzą się ze starymi piosenkami Agnieszki Chylińskiej). Masha posiada bardzo specyficzny wizerunek, tzn. lubi występować w kostiumach stylizowanych na odzież z czasów przedchrześcijańskich. Jej pogański image, uwieczniony m.in. w licznych teledyskach, stanowi świetne dopełnienie całego projektu artystycznego.
Mariaż folkloru z nowoczesnością
Krążek “Ot Serdtsa K Nebu”, opublikowany w 2007 roku, posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla Arkony. Płyta zaczyna się od bardzo ostrego, drapieżnego, metalowego utworu “Pokrovy Nebesnovo Startsa”, po którym następuje piosenka „Goy, Kupala” - również ostra, drapieżna i metalowa, ale już z większą ilością folku. W kolejnym kawałku, „Ot Serdtsa K Nebu”, elementy ludowo-tradycjonalistyczne dominują nad metalowymi (mamy tam piszczałkowy wstęp, pogańskie śpiewy, aczkolwiek ciężkie gitary i straszliwe ryki Mashy też się zdarzają). „Oy, Pechal-Toska” to spokojna, nastrojowa, melodyjna, nieco tajemnicza ballada folkowo-rockowa. „Gutsulka” jest utworem instrumentalnym, w stu procentach ludowym - brakuje w nim wokalu i nawiązań do współczesnej muzyki rozrywkowej.
„Strela” i „Nad Propastyu Let”
„Strela” - kompozycja bardzo mroczna, ponura, niepokojąca i wprowadzająca w niecodzienny nastrój (dotarłam do informacji, że ten utwór to współczesne wykonanie prawdziwej, słowiańskiej pieśni pogrzebowej. Nie wiem jednak, na ile jest to prawda). „Nad Propastyu Let” - piosenka bardzo ostra, gwałtownie się rozpoczynająca, straszna, szybka, agresywna, black metalowa (Masha ryczy w niej już nie jak Chylińska, ale jak Nergal z zespołu Behemoth).
Dzieło najlepsze z najlepszych
„Slavsya Rus" - mój ulubiony kawałek z repertuaru Arkony, prawdziwe arcydzieło. Utwór brzmi bajecznie, marzycielsko, a jednocześnie potężnie, dumnie i epicko, urzeka cudowną melodią, chwytliwym refrenem, dźwiękami piszczałek i gitary klasycznej. Ponadto, zachwyca patriotycznym tekstem, licznymi nawiązaniami do rodzimowierstwa oraz trudnym do opisania dostojeństwem. Kolejną zaletą tej pieśni jest piękny - przejęty i przejmujący - śpiew Mashy, a także wspaniały chór. Kocham to monumentalne dzieło, bo mnie ono wzrusza i porywa do dawno minionej, pogańskiej epoki. Gdy słucham „Slavsya Rus”, żałuję, że nie żyję w czasach słowiańskich.
Cztery ostatnie kawałki
„Kupala I Kostroma” to piosenka rockowo-folkowa, rytmiczna, pogodna, pełna zapału i energii, dobra do wykonywania na żywo. „Tsigular” jest drugim - po kompozycji „Gutsulka” - utworem instrumentalnym, w pełni folkowym. Brzmi on ponuro, poważnie, melancholijnie, chwilami przejmuje odbiorcę smutkiem i niepokojem. „Sva” to pieśń ciężka, metalowa, wypełniona desperacją i cierpieniem (słychać w niej rozpaczliwe, przejmujące krzyki Mashy oraz chwytające za serce chóralne śpiewy). „Katitsya Kolo” - ostatni utwór z omawianego krążka, długi, epicki, potężnie brzmiący, czasem rytmiczny, innym razem tajemniczy, bardzo zróżnicowany wewnętrznie i niejednoznaczny.
Zakończenie
Reasumując: czwarte CD rosyjskiej grupy Arkona to jedna z najlepszych płyt, jakich miałam przyjemność słuchać. Krążek spodobał mi się do tego stopnia, iż mam zamiar zostać stałą słuchaczką Arkony i ogłosić tę formację jednym z moich ulubionych zespołów muzycznych. Grupa, w której występuje Masha "Scream" Arhipova, potrafi nie tylko oczarować nagraniami na bardzo wysokim poziomie, ale również rozbudzić w Słowianinie lub Słowiance swoistą, plemienną dumę - radość z powodu posiadania takiego, a nie innego pochodzenia. Arkona to wspaniały zespół, który znalazł ciekawy pomysł na siebie i realizuje go w mistrzowski sposób. O talencie formacji świadczy również fakt, iż współpracuje ona z dobrą wytwórnią płytową - Napalm Records.
Natalia Julia Nowak,
22 czerwca 2011 roku
Bogać się kiedy śpisz
„Bogać się kiedy śpisz” autorstwa Vasco Da Gama to książka, która od pierwszych stron próbuje przekonać czytelnika, że największe zmiany w...