0 głosów

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach,  akurat taki rodzaj muzyki to już przeżytek, archaiczny relikt odkurzany w wiejskich klubach gospodyń. Nic bardziej mylnego.

Otóż okazuje się, że muzyka biesiadna nadal ma się bardzo dobrze. A nawet rozwija się i inspiruje następnych twórców. Dowodem na to są cieszące się niezmienną popularnością stare przeboje odświeżane przez młodych artystów oraz popularne pieśni biesiadne, często wykonywane na weselach, gdzie raczej się nie eksperymentuje, tylko gra się to, co znane, i co się sprawdzi. Świetna zabawa, jaka im towarzyszy jest najlepszym dowodem, że stare dobre szlagiery nadal bawią i nikomu tutaj nie przeszkadza odświeżany kotlet póki nie jest podany na talerzu.

Na Śląsku, jakiś czas temu, odrodził a właściwie można by i rzec - narodził na nowo nurt tzw. śląskich szlagierów zwanych popularnie szlagrami. Są to łatwe i lekkie piosenki nawiązujące treścią do codziennego życia, miłości. Można zauważyć tradycjonalizm w teledyskach i treści tych utworów, czyli powrót do źródeł, do śląskości. Niestety zdarza się, że poziom tekstów poraża, a teledyski realizowane są na działce u ciotki Ruty.

Popularne tutaj zespoły Karpowicz Family, Baba z Chopem, Śląskie Szwagry nawiązują do tradycji, famili, są swojskie i same ich nazwy pozytywnie się kojarzą. Nie można też się oprzeć wrażeniu, że autorzy czerpią ze źródeł znanych na całym świecie niemieckich szlagierów tzw. Volksmusik. A zatem jest to swojego rodzaju mieszanka śląsko-niemiecka. Odradzający się nurt śląskich przyśpiewek jest już bardzo popularny na Górnym Śląsku, powstają listy przebojów, śląska godka skupia szukających swojej odrębności Ślązaków. Wreszcie nie jest czymś wstydliwym. Młode dziewczęta z dumą paradują w ludowych strojach. Niestety nie da się nie zauważyć, że za tym odrodzeniem stoi komercyjna machina, z której powstają potem płyty, śląskie biesiady, koncerty. I biznes się kręci, po śląsku.

Licencja: Creative Commons