Naturalnym elementem ewolucji każdego człowieka jest chęć posiadania własnego mieszkania, czy też nawet domu. W 90% przypadków fundusze nie spadną z nieba i musimy się liczyć z decyzją, która obciąży nasz budżet na najbliższe 30-40 lat.

Kredyt hipoteczny to nieodłączny element sporej części naszego życia, z którego fundusze przeznaczamy na zakup własnego mieszkania, czy też budowę własnego lokum. Warto wspomnieć, że tutaj dużą popularnością w ostatnim czasie cięszą się tzw domy kanadyjskie. Przed podjęciem takiej decyzji powinniśmy jednak zaczerpnąć nieco wiedzy w tym temacie. W świetle obecnego rynku finansowego wybór jest o tyle trudny, że ofert banków jest kilkadziesiąt jak również i reklam, które zatruwają nam życie podczas ulubionych seriali.

Telewizja, gazety oraz ulotki karmią nas promocjami super niskich stóp procentowych, braku prowizji, szybkością uzyskania funduszy. Na tym etapie mało kto zdaje sobie sprawę, że oprocentowanie podane w ulotce czy też reklamie, nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów kredytu.

Oprocentowanie nominalne - jest to oprocentowanie która pojawia się jako wabik na klienta, zawiera ono w sobie tylko i wyłącznie stopę referencyjną oraz marże banku. Często może się znacząco różnic od oferowanej przez bank rzeczywistej rocznej stopy procentowej (RRSO), która uwzględnia wszelkiego rodzaju koszty okołokredytowe. Takimi kosztami są np prowizje oraz oczywiście ubezpieczenia.

Z punktu widzenia banku pożyczenie klientowi pieniędzy w postaci kredytu hipotecznego na budowę np domu szkieletowego jest inwestycją, a każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Logiczny jest więc mechanizm, że bank stara się zabezpieczyć swoją inwestycję, jednocześnie przy tym często zwiększając wysokość swoich dochodów. Mowa tutaj własnie o wszelkiego rodzaju ubezpieczeniach. Na życie, nieruchomości, od utraty pracy, od rożnych innych rzeczy. Ciekawostką jest to iż kredyt hipoteczny potrafi mieć około 15 ukrytych kosztów okołokredytowych, co często jest w stanie podwyższych oprocentowanie naszego kredytu nawet o kilka procent.

Złota zasada: mając umowę kredytową w ręku przed podpisaniem zawsze ją przeczytaj! Zaczynając od końca.

Licencja: Creative Commons