"Pieniądz to nowa forma niewolnictwa odróżniajaca się od starej tym, że jest bezosobowa - nie ma relacji międzyludzkiej między panem a niewolnikiem" - Lew Tołstoj
Na ten cytat natknęłam się w filmie, do oglądania którego chcę dzisiaj zaprosić.

Data dodania: 2010-03-12

Wyświetleń: 1683

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Czy zastanawiałeś/aś sie kiedykolwiek skąd biorą się pieniądze? Wiekszość z nas odpowiedziałaby zapewne: "z mennicy państwowej". Jest to prawda ale tylko w części. Film, o którym wspomniałam nosi tytuł: "Pieniądze jako dług" (org. "Money as debt"), trwa 47 minut i w bardzo prosty i przejrzysty sposób ukazuje mechanizm kreowania pieniędzy, sposób działania systemu finansowo-bankowego i stopień naszego "uwikłania" w ten niewolniczy system. Autorzy filmu podają również pomysły uzdrowienia lub raczej zastąpienia obecnego systemu innymi. Pojawiają się tam pomysły powrotu do systemu opartego na złocie, większej ingerencji i kontroli rządów, jak również zamiany długów na godziny pracy. Nad każdą tą propozycja warto się zastanowić i lepiej przyjrzeć, dlatego podaje link do filmu:
http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830#

Ufam, że video rozjaśniło nieco obraz rzeczywistości, w jakiej obecnie żyjemy. Myśle, że chyba każdy po obejrzeniu tego filmu ma podobny niesmak i odczucie, mówiące cicho: "coś trzeba z tym zrobić!". I choć, żaden sposób uzdrowienia tego systemu nie zadziała od razu i w 100 procentach, to warto jest przyjrzeć się każdemu pomysłowi, bo przecież gdzieś trzeba zacząć, a często metoda małych kroczków działa cuda... Dlatego, idę za ciosem i przedstawiam własne pomysły:

1. Jednym ze sposobów wyzwolenia się z ekonomicznej dyktatury banków i wyrwania sie hydrze wszechobecnych i często absurdalnych podatków jest na przykład wymiana barterowa. Krótko mówiąc jest to bezpośrednia wymiana towarów i usług. Biorąc pod uwagę takie wynalazki jak inetrnet można bez wiekszego problemu znaleźć partnera do takiej wymainy. Ma to tę zaletę, że korzystać z tego mogą nie tylko firmy ale i jednostki -zwykli ludzie, wszystko jest kwestią dogadania się. Takie strony internetowe promujace indywidualną wymianę towarów i usług istnieją już w wielu krajach. Oto przykłady bardzo ciekawych stron internetowych: http://www.u-exchange.com/home (globalna wymiana towarów i usług), http://www.couchsurfing.org/ (oferty noclegów, bardzo ułatwia podróżowanie). Obie strony są całkowicie bezpłatne, wystarczy tylko zalogować się.
Jeśli ktoś myśli, że wszelki biznes wtedy upadnie, to podaje link do strony o barterze wielostronnym: http://www.barter.org.pl/zasada_dzialania.php

2. Drugi z pomysłów wiąże się z informacjami. Jak wspominałam już wielokrotnie w moich poprzednich postach, żyjemy w epoce informacyjnej. Aktualnie, to informacja determinuje nasz byt i jakość życia. Wobec tego, proponuję przyjąć zasadę dobrowolnej opłaty za informacje, dzięki którym w naszym życiu zaszła jakaś pozytywna zmiana. Osobiście przyjęłam takie oto reguły:

*płacę ludziom, od których uzyskałam informacje pomocne w podniesieniu jakości mojego życia na dowolnej płaszczyźnie (przy czym opłata następuje już po wykorzystaniu przeze mnie tej informacji ze skutkiem pozytywnym - dzięki temu wyeliminowane są tzw. "bzdury")

*jedyną osobą oceniającą przydatność informacji i ustalającą kwotę płatności jestem ja (dla kogoś innego ta sama informacja może okazać się bezwartościowa)

*jeśli wartościowa informacja pochodzi z nieznanego źródła, lub nie mam konatktu z autorem, wtedy wspomagam potrzebujących, np. organizację charytatywną, żebraka na ulicy, itp. (nie chodzi o to komu płacimy, ale o to, aby pobudzić przepływ gotówki, a przede wszystkim przepływ pozytywnej energii)

*nie ma żadnych limitów górnych ani dolnych w odniesieniu do płatności za informacje

Pomysł ten, podobnie jak w przypadku barteru indywidualnego, pozwala ominąć "krwiożerczy" system fiskalny, a elastyczność i brak limitów w kwestii opłat minimalizuje ryzyko wykorzystywania kogokolwiek przez kogokolwiek.

Jeśli wydaje ci się, że to nie ma szans upowrzechnienia, to proszę zwrócić uwagę chociażby na kelnerów, których zarobki w lwiej części składają się z napiwków. Innymi słowy, ta grupa zawodowa utrzymuje się prawie wyłącznie z dobrowolnie wnoszonych opłat dawanych przez obsługiwanych klientów. O ile mi wiadomo, system prawny żadnego kraju nie reguluje czegoś takiego jak napiwki. Po prostu ktoś kiedyś zaczął to robić (tzn. wynagradzać według swojej woli za coś wartościowego) i praktykuje się to do dziś.

Zacznijmy zatem "dawać napiwki" za informacje. Ja już zaczęłam...

Licencja: Creative Commons