Postanowiłem podzielić z zainteresowanymi się swoimi powszednimi spostrzeżeniami. Ma to na celu sprawić, aby nie budzić sę z okropnym uczuciem oczekiwania na nieprzyjemne wydarzenie, które nieuchronnie ma tego dnia mieć miejsce. Nazywam to budzeniem ze wstętem. Perspektywa całego dnia w momencie otw...

Data dodania: 2007-07-10

Wyświetleń: 4401

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 4

WIEDZA

-4 Ocena

Licencja: Creative Commons

Postanowiłem podzielić z zainteresowanymi się swoimi powszednimi spostrzeżeniami. Ma to na celu sprawić, aby nie budzić sę z okropnym uczuciem oczekiwania na nieprzyjemne wydarzenie, które nieuchronnie ma tego dnia mieć miejsce. Nazywam to budzeniem ze wstętem. Perspektywa całego dnia w momencie otwarcia oczu staje się natychmiast ponura, najlepiej było by nam spać dalej odkładając wszystko w nieskończoność. Kto z nas nie zna takiej sytuacji?

Dziś zacznę od sprawy, która dojrzewała u mnie od dawna. PAPIEROSY !!

Czułem, że mi szkodzą, ale jednocześnie doskonale znałem okoliczności, w których badzo mi smakowały. Chyba w sierpniu minionego roku wpadła mi w oko nietypowa książka napisana przez radykalnego palacza, który opisał zmagania z tytoniem.

Bardzo ciekawe wywody sprawiły, że od początku września zamieniłem papierosy na fajkę.
Jak mówił Aleksander hrabia Fredro: "dymu dla nikogo, zapach dla wszystkich, smak dla mnie...".

Fajka ma trzy poważne atuty:

- nie zaciągam się dymem,
- palę znacznie mniej nioż wtedy, gdy sięgałem po
popierosy,
- nauczyłem się odczuwać prawdziwy smak dobrego
tytoniu.

Prócz tego znacznie lepiej śpię, ustało pokaszliwanie i nieprzyjemny smak po przebudzeniu. Uważam, że każdy palacz niezależnie od tego, czy chce czy nie chce przestać palić powinien tę książkę przeczytać i polecić innym:

http://rzucic-palenie.zlotemysli.pl/edwardstanislaw.php

Osoby niepalące znajdą tam też wiele trafnych uwag, które pozwolą zrozumieć palaczy oraz przyjść im z pomocą w trudnych dniach walki z tym przyjemnym nałogiem. Muszę wyraźnie powiedzieć: rozumię palaczy!

Następna sprawa to niezwykle nieprzyjemne uczucie, które zniechęca do wszystkiego to stres. Nie wyobrażam sobie osoby, która nie miała z nim do czynienia. Objawy i skutki stresu mogą uprzykrzyć naszą codzienność, pogorszyć stosunki międzyludzkie i poważnie naruszyć stan zdrowia.

Czasy, w których przyszło nam żyć wybitnie sprzyjają stresogennym okolicznościom.

W skrajnych przypadkach może być nieodzowna pomoc dobrego psychoterapeuty.

Spotkałem się kiedyś ze starą lekarską zasadą: "lepiej zapobiegać niż leczyć". Przypomniałem ją sobie kiedy sięgnąłem po książkę opisującą metody opanowania "huśtawek" nastrojów:

http://stres.zlotemysli.pl/edwardstanislaw.php

Autor, doświadzczony psycholog podaje w niej ćwiczenia, które pomagają temu, aby nie doprowadzić do sytuacji stresowej - nigdy jeszcze nie spotkałem się z taką profilaktyką.

Jeśli jednak czujemy już kleszcze stresu znajdziemy tu wiele ciekawych spostrzeżeń, które podane są z dużym zaangażowaniem. Sam znalazłem kilka uwag sugerujących jak wykorzystać sytuację stresową tak, aby mogła przynieść nam korzyści.

Książka jest dla mnie typowym podręcznikiem, po który sięga się w chwiach potrzeby.

Zróbmy wszystko, aby nie budzić się ze wstrętem!


Licencja: Creative Commons