Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej definicji przeciwstawić, niech 
będzie wyłączony ze społeczności wiernych

z dogmatu o nieomylności papieża.


 

Data dodania: 2009-12-08

Wyświetleń: 1674

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

(...) " Za zgodą świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra - tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności - dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła.
Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej definicji przeciwstawić, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych

z dogmatu o nieomylności papieża.



Podkreśliłem moralności nie bez powodu. Praktycznie pod to pojęcie można podciągnąć wszystko. Każde działanie człowieka zawiera jej pierwiastek.

Relatywizm moralny to coś co kościół katolicki ostro potępia. Prawdy biblijne zebrane przez ojców kościoła, poparte autorytetem Ducha Świętego, który ich natchnął w tym dziele są jedynym drogowskazem i prawdą, a nieomylny mocą swego papieża kościół skałą, bez którego pośrednictwa zbawienie jest niemożliwe. Inne drogi to drogi prowadzące wprost w czeluście ogni piekielnych. Kościół za wszelką cenę chce otrzymać monopol w tej dziedzinie.


Prawda jest taka, że istotne są te i tylko te wartości, które mają mają znaczenie uniwersalne, ponadczasowe, ponad wyznaniowe i nie są niczyją własnością, w tym również kościoła.


Gdzie musiałby schować się dzisiaj Bóg ze wstydu, gdyby wysłuchał próśb obrońców moralności strącając do piekieł te tancerki z paryskich kabaretów, które miały odwagę zatańczyć kankana , gdy dziś całe rodziny siadają przed telewizorem, ( może nawet i książęta kościoła, nie jestem złośliwy - nic w tym złego ) i oglądają skąpo ubrane pretendentki do tytułu np. Miss Polonia czy Miss World.

Przenieśmy dowolną dziewczynę z dowolnej plaży europejskiej , ba dziewczynę w mini spódniczce do Jerozolimy w czasach Chrystusa. Nie przeżyłaby kwadransa. Zostałaby ukamienowana. Wówczas sprawcy chodzili w chwale, dziś każdy sąd w cywilizowanym świecie skazałby ich na wyroki wieloletniego więzienia.

Oprócz incydentu z nierządnicą, której Jezus ratuje życie nie ma w Biblii słowa potępienia dla tych barbarzyńskich praktyk. Jezus nie potępia kobiety, ale i nie potępia jednoznacznie też tego rodzaju zbrodni. Jak to się ma do piątego przykazania.

Mówiąc o moralności przypomina mi się taka oto opowieść :


Dwóch mnichów z klasztoru o bardzo surowej regule czystości przechadzało się wzdłuż rzeki. W pewnym momencie ujrzeli na brzegu nagą kobietę wyrzuconą na brzeg. Jeden z nich pamiętny złożonych ślubów czystości odwrócił szybko głowę, wbił swe bogobojne oczy w niebo i czmychnął z modlitwą na ustach do swej celi. Drugi podszedł do niej, nieprzytomną wziął na ręce, zaniósł do swej celi, ocucił, ogrzał, ubrał, nakarmił i wysłał do domu.
Nazajutrz pierwszy z nich poszedł do przeora i zdał mu szczegółową relację z całego zdarzenia, domagając się stanowczej i srogiej kary dla pierwszego za popełniony grzech nieczystości.

Zakończenia są dwa :


1 - przeor natychmiast wydalił pierwszego , zarzucając mu złamanie reguł i grzech nieczystości.

2 - po wysłuchaniu drugiego zwrócił się do pierwszego - bardzo zgrzeszyłeś i to trzykrotnie:
po pierwsze nie udzieliłeś pomocy bliźniemu swemu, po drugie popełniłeś grzech nieczystości
w swojej chorej wyobraźni, boś przecież nic nie widział, a po trzecie okazałeś się podłym donosicielem.

Ocenę decyzji pozostawiam czytelnikom.

Parafrazując słowa Chrystusa :

Kto z całą pewnością wie jak wybrać dobro i uniknąć zła niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem.


Codziennie dokonujemy setek, może i tysięcy wyborów. Ważnych, mniej ważnych i zupełnie błahych z których nie zdajemy sobie nawet sprawy, podświadomie lub na jej granicy. Zaskakują nas nieprzewidziane sytuacje, a do tego dochodzi jeszcze czynnik czasu. Niejednokrotnie mamy na podęcie decyzji ułamek sekundy ( np poślizg samochodu ). Zawsze mamy do wyboru co najmniej dwa rozwiązania - działać lub zaniechać działania.

W małej chińskiej wiosce mieszkał stary Chińczyk z synem. Pewnego dnia zapukali do niego sąsiedzi

- znaleźliśmy pięknego rumaka. Pasł się na twoim polu, więc zgodnie z prawem należy do ciebie. To dobrze.
- nie wiem czy to dobrze czy źle - odparł starzec.


Nazajutrz syn dosiadł rumaka , ale ten go zrzucił i uciekł. Sąsiedzi przynieśli rannego i powiedzieli :


- twój syn ma połamane nogi, długo nie będzie z niego pożytku. To źle.
- nie wiem czy to źle czy dobrze - odparł znów starzec

Po kliku dniach wybuchła wojna i wszystkich młodzieńców powołano do armii.
Załamani sąsiedzi przyszli do starca i rzekli:

- jak dobrze, że twój syn złamał nogi. Zostanie w domu, gdy nasi synowie poszli na pewną śmierć.
- nie wiem czy to dobrze czy źle - odparł jak zwykle starzec

Minął miesiąc i wszyscy poborowi wrócili. Oddział, w którym służyli dokonał bohaterskiej szarży na wroga przechylając szalę decydującej bitwy na korzyść cesarza, za co ten sowicie ich wynagrodził.
Cieszyli się sąsiedzi i mówili :


- to dobrze, że pojechali na tę wojnę. Byli ubodzy, a wrócili bogaci.
- nie wiem czy to dobrze czy źle - odparł znów starzec

Młodzieńcy spędzali czas w miejscowej karczmie pijąc wódkę z ryżu i grając w kości.
Syn starca jedynie nie pił wódki z ryżu i grał w kości. Nie miał złota.

- To nie dobrze,że złamałem nogi. Dziś tak jak oni mógłbym się zabawiać.
Stary odpowiedział to co zwykle.

Syn starca był ubogi, ale uczciwy. Powierzono mu funkcję bankiera, u którego deponowano złoto,
o które z takim zapałem grano w kości. Wypity trunek spowodował jednak, że doszło do kłótni
i bójki. Jedni zgięli na miejscu od ciosów mieczy, inni zmarli po krótkim czasie z wykrwawienia.
Zgodnie z zasadą gry w kości - gdy gra nie znajdowała rozstrzygnięcia właścicielem złota jest
bankier.

- straciłem przyjaciół, ale zyskałem złoto - rzekł syn do ojca - sam już nie wiem czy to
dobrze, czy źle.

Ta historyjka pokazuje jak ograniczoną mamy zdolność rozpoznania łańcucha przyczyny i skutku. Widzimy zaledwie kilka jego ogniw. Wyposażeni w pięć zmysłów, wtłoczeni w trójwymiarową przestrzeń, odbieramy otaczający świat w bardzo ograniczonym zakresie.


Siatkówka oka odbiera odbicie fal elektromagnetycznych jakim jest światło. Następnie przetwarza na obraz. A odbieramy zaledwie niecałe 3 % widma. Reszta jest poza naszym zasięgiem. Jeśli Bóg dał nam wolną wolę - to mamy również prawo, ba obowiązek wątpić, stawiać pytania i dociekać. Inaczej zlekceważylibyśmy ten dar. A to prowadzi prędzej czy później do podjęcia
wyboru. Jesteśmy niczym Kopernik, pozostać przy wierze, czy uznać fakty. Im więcej faktów i danych tym i rysa głębsza. Kopernik miał tę odwagę i podjął wyzwanie w 1543 roku. Wymknął się się papieskiej nieomylnej sprawiedliwości. Zmarł, ale żółwie niosące płaską Ziemię miały się dobrze, zdechły dopiero po 279 latach za czasów papieża Piusa VII, który wycofał pracę Kopernika z rejestru ksiąg zakazanych w roku 1822. Powalająca odporność na dowody i argumenty.

Kościół ma prawo i obowiązek ustosunkować się do kwestii moralnych. Badania naukowe powinny być prowadzone pod kontrolą, ale nie może narzucać swojego puntu widzenia Ex cathedra, bez wyjaśnień. Nikt też nie będzie czekał przez stulecia na jego ocenę.

Licencja: Creative Commons