Chociaż żyjemy w czasach, w których o myśleniu magicznym niewielu myśli, a znajdą się tacy, którzy na samo wspomnienie o magii popuka się w czoło, to jednak w naszej kulturze i obyczajach wciąż można znaleźć ślady prastarych przesądów i wiary w znaki.

Data dodania: 2009-10-27

Wyświetleń: 3945

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Chociaż żyjemy w czasach, w których o myśleniu magicznym niewielu myśli, a znajdą się tacy, którzy na samo wspomnienie o magii popuka się w czoło, to jednak w naszej kulturze i obyczajach wciąż można znaleźć ślady prastarych przesądów i wiary w znaki.  Oczywiście w mocno zredukowanej wersji, ale jednak. I nie mam tutaj na myśli popularności, jaką cieszą się wróżki, astrolodzy czy tarociści, ale to, z czym spotykamy się znacznie częściej, niż nam się zdaje. Można zaryzykować stwierdzenie, że umysłowość współczesnego człowieka nadal genetycznie niejako jest przepełniona chęcią zaczarowania otaczającego go świata.

Chyba każdy z nas miał, lub ma przedmiot, którego posiadanie przy sobie ma przynieść szczęście. Podczas egzaminu, ważnej rozmowy, czy tak po prostu na powodzenie w życiu. Łuski wigilijnego karpia w portfelu, czterolistna kończyna znaleziona gdzieś na łące, podkowa wisząca nad drzwiami. Wszystko to pozostałości po czasach, w których człowiek nie mogąc zrozumieć otaczającego go świata, próbował zakląć przyrodę i los. Dzisiaj mamy naukę, dawno dawno temu człowiekowi za wiedzę musiała wystarczyć magia, a raczej wiara w jej moc.

Dzisiaj człowiek wie o świecie dużo więcej. Nauka potrafi odpowiedzieć na pytania, które kiedyś wymykały się nawet rozumowym przypuszczeniom. Żyjemy w czasach, w których zdawałoby się, że nie ma miejsca na nieracjonalne myślenie, a jednak wciąż lękiem napawa nas sama myśl o potłuczonym lustrze, czy czarnym kocie przebiegającym  drogę. Ktoś powie, że przecież nie wszyscy tak robią, nie wszyscy przywiązują wagę do takich rzeczy. A jednak zaklinamy rzeczywistość.

I najaskrawszym tego dowodem niech będzie to, w jaki sposób odnosimy się do wyboru imienia dla nowonarodzonego dziecka. Imię to coś więcej niż tylko, brutalnie mówiąc, identyfikator osobowy. Nadając imię chcemy nakreślić drogę życiową i zyskać przychylność losu. Stąd też tak wielka popularność wszelkich spisów znaczeń imion. Wybierając bowiem imię dla dziecka rodzice szukają patrona dla swojej pociechy, kogoś czyja kariera, zdolności i sława, będą mogły stać się inspiracją na życie. Magiczną inspiracją, dodajmy, bo nadawanie imienia ma sobie coś z magii. Można powiedzieć,  że imię to taki pierwszy prezent na urodziny, jaki dostajemy w życiu. 

Coś z magii ma także obchodzenie imienin. Jest to zwyczaj, zwykle kojarzony ze spotkaniami towarzyskimi w gronie znajomych, jednak u swoich źródeł ma przypomnienie o patronie , co można uznać za swego rodzaju odnowienie aktu nadania imienia. A zatem niejako zaklęcie, żeby przywołać jego moc.  Dlatego może warto wzmocnić moc zaklęcia wybierając prezent na imieniny? Wszak szczęścia nigdy dość!

Licencja: Creative Commons