Dziś wiele kobiet marzy by pomylono je raczej z murzynką niż córką młynarza. Blada skóra kojarzy się z anemią i niedoborem witamin. Każdy też lubi pochwalić się ładną opalenizną po powrocie z wakacji.

Data dodania: 2009-08-18

Wyświetleń: 1764

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Zastanawiające jest to, jak wszystko ulega zmianom. Coś, co było krzykiem mody, dziś okazuje się passe. Coś, co wcześniej uważaliśmy za ordynarne, dziś nie dziwi już nikogo. Nie tylko moda, ale i zwyczaje i obyczaje znalazły inny punkt odniesienia. Pytanie tylko czy za te zmiany powinniśmy kogoś osądzać lub całkowicie się im poddawać.

Zapewne każdemu przyszło już do głowy przynajmniej 10 tematów na dobry artykuł o zmianach. W końcu świat wciąż się zmienia, zmieniamy się i my. Nawet trywialny kolor karnacji i stosunek do opalania przez dziesiątki lat zmienił się diametralnie. No właśnie, lepiej smażyć się na plaży i solarium czy osłaniać swe blade lico szerokim rondem kapelusza?

Zapewne zwolennicy wiktoriańskiego wyglądu wybiorą opcję drugą. Nasze babki ponad sto lat temu starannie ukrywały ciało by przez opaleniznę, nie pomylono ich z niższą klasą. To najbiedniejsi pracowali w słońcu, więc ich karnacja była ciemna. Damy z wyższych sfer ukrywały się pod parasolkami. Nawet kąpiel w morzu była nie lada wyzwaniem. Pierwsze stroje, które pokazały się w latach sześćdziesiątych XIX wieku nie odkrywały za wiele. Wełniane pantalony, specjalna tunika, czepek, a nawet buty, nie sprzyjały długim kąpielom w wodzie.

Kobiety jednak miały coraz więcej do powiedzenia i coraz mniej na sobie. Stroje kąpielowe stały się bardziej kuse. Wełniany ubiór na plażę w latach dwudziestych został zastąpiony lżejszą bawełną. Jednak prawdziwy boom nastąpił za sprawą pewnego Paryżanina - Louisa Réard'a, który nie był żadnym czołowym dyktatorem mody, a by było jeszcze śmieszniej, z wykształcenia był mechanikiem samochodowym. A co robią mężczyźni po studiach motoryzacyjnych? Pomagają swojej matce w sklepie z bielizną. Korzystając właśnie z tego doświadczenia, stworzył Réard „mniejszy niż najmniejszy kostium kąpielowy" i nazwał go od atolu Bikini na Pacyfiku, gdzie przeprowadzano testy bomby atomowej.

Niezbyt wiele materiału ozdabiającego damskie wdzięki na plaży sprzyjało ładnej opaleniźnie. Częściej można było już spotkać panie muśnięte słońcem, niż blade jak gejsze. Dla równomiernej opalenizny kobiety pozbywały się kolejnych części. Podłączając się do rewolucji obyczajowej w latach sześćdziesiątych amerykański projektant Rudi Gienrich zachęcał do opalania topless. Później zaproponowano stringi, a dziś już nie oburzają nawet plaże dla nudystów.

Dla bardziej wstydliwych pozostają solaria, jednak z tymi, tak jak ze słońcem, należy uważać. Międzynarodowa Agencja ds. Badań nad Rakiem (IARC) ostrzega, że korzystanie z łóżek do opalania wiąże się z bardzo dużym ryzykiem zachorowania na raka. Solarium zabroniono już w Szkocji osobom niepełnoletnim, natomiast władze Anglii rozważają wprowadzenie takiego zakazu.

Dziś wiele kobiet marzy by pomylono je raczej z murzynką niż córką młynarza. Blada skóra kojarzy się z anemią i niedoborem witamin. Każdy też lubi pochwalić się ładną opalenizną po powrocie z wakacji. Uważajmy jednak by za parę lat nie stać się skwarkiem zmarszczonym od nadmiaru słońca.

Autor: megane

Licencja: Creative Commons