Ile prawdy jest w legendach o współlokatorach? Co może zrobić student, gdy właściciel zbytnio ingeruje w jego życie ? Po odpowiedzi na te i inne pytania zapraszamy do tekstu.

Data dodania: 2017-11-16

Wyświetleń: 567

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Rok akademicki za pasem, a tym samym we wszystkich studenckich miastach prawdziwe boom na pokoje i mieszkania do wynajęcia. Już w przeciągu najbliższych tygodni każdy student znajdzie swoją idealną stancję i współlokatorów, z którymi przyjdzie dzielić mu mieszkanie pod jednym dachem. Jak to jest mieszkać z kimś zupełnie obcym przez minimum kilka miesięcy?

Ile prawdy jest w legendach o współlokatorach?

O mieszkaniu ze współlokatorami powstają niekiedy legendy, które młodzi ludzie zwłaszcza w okresie studiów opowiadają sobie w ramach przestrogi przed poszukiwaniem kolejnej stancji na wynajem. Taka opcja to jednak najlepsza z najlepszych, aby zredukować koszty i mieszkać możliwie blisko uczelni. Wspólne dzielenie nieruchomości studenckiej nigdy nie należy na początku do najprostszych, tym bardziej, że zwykle w mieszkaniu o niedużej powierzchni spotykają się zupełnie obce i często kompletnie od siebie różne osoby. Na co najczęściej narzekają dzielący mieszkania młodzi ludzie?

Chyba najbardziej powszechnym problemem pojawiającym się w studenckich mieszkaniach jest ten związany z dbaniem o porządek. Zwykle pojawia się on, gdy nieruchomość dzielą więcej niż dwie osoby i nie wszystkie z nich mają wyrobiony nawyk sprzątania po sobie, np. po robieniu obiadu czy skorzystaniu z łazienki. Najbardziej w takiej sytuacji cierpi osoba najbardziej zorganizowana, która-albo może czuć się w obowiązku dbania o porządek za wszystkich, albo będzie bezskutecznie próbować skłonić pozostałych współlokatorów o systematyczne sprzątanie.

Obok najczęstszych przypadków zdarzają się współlokatorzy, którzy nie są przyzwyczajeni do robienia zakupów i w zamian… podbierają jedzenie czy kosmetyki sąsiadom zza ściany. Normalne jest, że czasem można się z kimś podzielić artykułami spożywczymi, gorzej jednak gdy rzeczy zaczynają znikać w błyskawicznym tempie, a na przykład opakowanie mleka kończy się po jednym dniu, mimo iż jego właściciel użył go tylko raz.

Inny czasami problematyczny typ współlokatora to ten, którego główną rozrywką jest urządzanie imprez ze znajomymi, co gorsze, często we wspólnym mieszkaniu bez uprzedzenia kogokolwiek. O ile kilka takich sytuacji nie przeszkadza innym lokatorom, co więcej-mogą oni przecież dołączyć do towarzystwa, aby lepiej się poznać, tak po na przykład tygodniu ciągłych wieczornych schadzek może stać się to już problematyczne.

We wspólnym mieszkaniu można spotkać różne rodzaje osobowości i przyzwyczajenia. Zdarzają się osoby, które będą unikać obecności współlokatorów i będą przebywać większość czasu zamknięci w swoim pokoju. Będą też i takie, które potrafią każdego dnia opowiadać milion różnych historii bez żadnego wysiłku, jednak męcząc przy tym nieco swoich odbiorców. Ilu współlokatorów, tyle różnych charakterów, i to dopiero po pewnym czasie wspólnego mieszkania można się przekonać, z kim tak naprawdę dzieli się najętą nieruchomość.

Wspólne zasady i szczere rozmowy.

Kontakty ze współlokatorem, który na początku jest przecież zupełnie obcą osobą pod wspólnym dachem, muszą być traktowane jak wszystkie inne relacje międzyludzkie. Żeby dobrze funkcjonowały, warto nadać im już na początku odpowiedni ten, aby później uniknąć konfliktów. W przypadku wspólnego mieszkania jest to wręcz niezbędne. Dzielenie niektórych części wspólnych w domu takich jak kuchnia i łazienka wymaga przecież organizacji na wielu etapach. Grunt to złapać wspólny kontakt i dokonać wspólnych decyzji, choćby naprawdę w błahych sprawach takich jak kupno środków chemicznych do czyszczenia. Jakie zasady warto zapamiętać, aby żyć w zgodzie ze współlokatorem zza ściany?

  • Opracujcie wspólne zasady: To najrozsądniejszy sposób na to, żeby uniknąć konfliktów w dalszym etapie wspólnego mieszkania. Zasady mogą dotyczyć zapraszania gości czy na przykład wspólnych zakupów.
  • Podzielcie się sprzątaniem: Bez grafiku sprzątania niemożliwe jest, żebyście utrzymali w mieszkaniu porządek, chyba że znajdzie się w nim ktoś, kto co jakiś czas posprząta za wszystkich z własnej woli.
  • Sprzątajcie po sobie: To najłatwiejsza droga ku temu, aby nikt ze współlokatorów nie miał pretensji na przykład o pozostawione w zlewie talerze. Dbajcie też o swój dzień, tydzień czy zadanie z ustalonego dla wszystkich grafiku.
  • Nie zapraszajcie gości bez uprzedzenia: Oczywiście wszystko da się ustalić już na początku i po pewnym czasie nic się nie stanie, gdy koleżanka wpadnie na obiad. Gdy jednak znajomi z innego miasta nocują już trzecią noc, wypadałoby to wcześniej przedyskutować z innymi.
  • Rozmawiajcie w razie problemów: Recepta na każdy konflikt, nie zapominajcie o tym!


Właściciel czy współlokator?

Co innego, gdy momentami niemal we współlokatora zamienia się… sam właściciel. Zdarzają się przypadki, kiedy wynajmujący składa niespodziewane wizyty bez uprzedzenia i chce kontrolować na bieżąco nie tylko opłacanie czynszu, ale i stan nieruchomości, porządek i przestrzeganie ustalonych wcześniej zasad z najemcami. Czy może on sobie na to pozwolić? I tak i nie. Gdy student wcześniej nie ustali comiesięcznej płatności przykład przelewem internetowym, chcąc nie chcąc w terminie oczekiwanych opłat będzie gościł u siebie właściciela. Ten będąc przejazdem w okolicach mieszkania może czasem wpaść w odwiedziny, jednak bez otwierania drzwi własnymi kluczami i nie pod nieobecność najemcy, wszak zgodnie z umową to on zamieszkuje teraz dany lokal.

Dlaczego właściciel może czasami wręcz nachodzić studentów? Z pewnością słyszał wcześniej wiele historii o tym, jak grupa młodych ludzi zdemolowała komuś mieszkanie bądź urządzała w nim huczne imprezy. Niestety taki nieprzychylny stereotyp wśród wynajmujących jest czasami nie do przeskoczenia i ci, którzy zdecydowali się jednak wynająć mieszkanie młodym żakom, starają się ich za wszelką cenę kontrolować. Inni już na wstępie w ogłoszeniu piszą nawet, że nie chcą podpisać umowy ze studentami. Dla większości młodych i uczciwych osób takie klauzule są dość krzywdzące, jednak na nieszczęście dla nich to właściciel sam może decydować o tym, komu udostępnić swój lokal na czas umowy.

Co może zrobić student w sytuacji, gdy właściciel za bardzo ingeruje w codziennie życie i próbuje składać liczne, niespodziewane wizyty? W skrajnych przypadkach można skorzystać z ostatecznego rozwiązania, jakim jest wypowiedzenie umowy i znalezienie innego, bardziej ufającego najmującym właściciela. Przed tym bardzo radykalnym działaniem, warto jednak pomówić wcześniej na ten temat z właścicielem mieszkania, utwierdzić go w przekonaniu, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i spróbować dojść do porozumienia.

Wbrew pozorom wynajem mieszkania z obcymi osobami to nie lada sztuka. Gdy przestrzegamy jednak zasad ustalonych ze współlokatorami, studencka stancja pozostawi wspaniałe wspomnienia i nierzadko przyjaźnie na całe życie.

Licencja: Creative Commons