Pamiętam, jak ucząc się jeszcze w szkole podstawowej podkradałem mojemu Tacie zenita i leciałem na podwórko zrobić kilka zdjęć.

Data dodania: 2017-03-25

Wyświetleń: 764

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Młodzieńcze zainteresowanie fotografią
Później odkładałem go na miejsce i cieszyłem się, gdy Tata, taki uradowany oglądał później moje zdjęcia pojawiające się w kopercie z odbitkami. Ówczesne zainteresowanie fotografią sprawiło, że dzisiaj chcę Wam opowiedzieć tą historię.
 
Gdy trzymałem aparat i ustawiałem sobie kadry, często klękając na ziemi i fotografując wiele rzeczy z żabiej perspektywy, zawsze miałem wrażenie, że w jakiś dziwny sposób kreuję moją rzeczywistość. Cały czas siedziało we mnie przekonanie, że to jakie zdjęcie zrobię i jak przedstawię określoną rzecz, czy przedmiot, będzie miało znaczenie dla odbiorcy. Bawiłem się więc technikami, które poznawałem systematycznie rozwijając swoje umiejętności fotograficzne. Przedstawiałem proste rzeczy codziennego użytku w sposób nietypowy, wkładałem łyżki do kretowisk, stawiałem buty na huśtawce, albo darłem książki i miąłem kartki, żeby przedstawić upadek literatury w dzisiejszych czasach. W ten sposób bawiłem się fotografią, dążyłem do przekazania konkretnego przesłania, zaprezentowania mojego stanowiska i światopoglądu. Po kilku latach, diametralnie się to zmieniło.
 
 
Wszystko przez zmianę mojego zainteresowania w dorywczą, bo dorywczą, ale pracę. Fotografia w pewnym momencie stała się źródłem zarobku jakichś pieniędzy, zacząłem traktować ją bardzo przedmiotowo i niedbale. Zdjęcia powstawały na życzenie innych ludzi, przez długi okres wyglądało to tak, jakbym był takim Wujkiem wielu osób i robił im klasyczne ustawiane zdjęcia podczas imprez okolicznościowych. Czy to chrzty, czy prywatne sesje, stałem się gościem, który po prostu potrafił obsługiwać aparat i nie przekazywał w swoich pracach nic konkretnego. Tworzyłem pamiątki dla tych ludzi i to praktycznie na tym zaczęła opierać się moja fotografia. Po 3, może 4 latach zaczęło mi to bardzo doskwierać. Dzisiaj doskwiera na tyle mocno, że staram się coś zmienić, zacząć robić sztukę z moich komercyjnych zainteresowań. Tworzenie tej sztuki ma się objawiać w pracy, zdjęciach, a nie w całej otoczce, która towarzyszy fotografowi na co dzień. Mam nadzieję, że mi się będzie to udawać i moje zdjęcia zaczną wyrażać coraz więcej i staną się pewnego rodzaju przekazem dla innych.
 
Dlatego w tym tekście zamieszczam wyłącznie zdjęcia, które chciałbym, żeby prezentowały mój kierunek, w którym chcę iść. Ze zwykłej fotografii produktowej, chciałbym robić sztukę - cokolwiek to nie znaczy, chcę za pomocą tych zdjęć przekazywać emocje i pożądanie danej rzeczy, czy produktu. Dzisiaj to nazywam sztuką.
 
Kto by pomyślał, że te moje początki z zenitem w ręce i fotografowaniem codzienności w mniej codzienny sposób zaprowadzą mnie na moją dzisiejsza pozycję. Dzisiaj tworzę treści dla osób szukających odpowiedzi na problemy fotograficzne, głównie w sferze fotografii produktu. Prowadzę stronę, na której dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie. Zainteresowani z pewnością znajdą gdzieś w sieci do niej namiar. Wszystkich innych serdecznie zapraszam do śledzenia moich artykułów na Artelis.pl, bo chciałbym część swojej wiedzy i doświadczenia przekazywać również tutaj.

Trzymajcie się ciepło i do spotkania w sieci!

Licencja: Creative Commons