0
głosów
- +

Jak się wzajemnie ranimy artykuł jest promowany

Autor:

Aktualizacja: 05.05.2016


Kategoria: Relacje Międzyludzkie / Więzi Międzyludzkie


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 555 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Wyobraź sobie pudełeczko z puzzlami dla dzieci. Niech nie będą to duże puzzle- ot 32 elemnty, nie więcej. Każdy z tych puzzli odpowiada jakiemuś członkowi rodziny. Każdy z osób w tej układance, ma najgłębsze relacje z tymi osobami, z którymi styka się lub stykała się najczęściej. Przeważnie z rodzicami i dziadkami.


A teraz weź inne pudełko puzzli. Wygląda niemal identycznie - też ma 32 elementy, też składa się puzzli o tej samej wielkości. Zasada układania też jest taka sama. Ale na tej układance jest inny obrazek do ułożenia.

Zatem element z pierwszej układanki nawet pasujący do drugiej kształtem i wielkością, po włożeniu nie może zastąpić innego puzzla, bo ma zupełnie inny obrazek. Zaś puzzle ułożone z elementów stanowiących części wielu różnych układanek, będą nieskładnie wyglądającą mozaiką pozbawioną sensu.

I w taki właśnie sposób można odnieść puzzle do naszego codziennego życia. Każda rodzina to inna układanka, z własną indywidualną historią z własnym porządkiem zasad wychowawczych, przekonań, rytuałów, przyzwyczajeń, poglądów i wyznawanych wartości. Każda rodzina reprezentuje inny system znaczeń. Jest odrębną zindywidualizowaną całością.
Najlepiej wychowany syn z rodziny numer 1 może okazać się pozbawionym zasad nicponiem dla rodziny numer 2. I to jest właśnie punkt w którym zaczyna się "pod górkę".

Moja córka zasługuje na kogoś lepszego niż TY!

Jestem niemal pewna, że takie zdanie wypowiedziane bezpośrednio lub pośrednio usłyszał niemal każdy facet na świecie od rodziców swej wybranki. I choćby był nie wiem jakim twardzielem, na pewno dotknęły go te słowa.

Każdy chce być dobry, lepszy lub najlepszy. Może to być wybrana dziedzina życia, a może to być całokształ życia.  Usłyszenie, że się nie dorasta do pięt jakimś innym osobom, które nota bene wcale nie muszą dla nas samych być ideałami, boli. A relacja budowana na bólu, na zranieniu, na pretensjach z góry skazana jest na porażkę.

Bo jak narzeczony ma kochać przyszłą teściową, gdy dowiaduje się, że jest dla niej nikim? Jak para ma tworzyć własny system rodzinny, jak pomiędzy partnerów wkradają się w dobrej wierze zatruwając życie,  rodzice obu stron? Na pewno pamiętasz, jak skończyła się miłość Romea i Julii opisana przez Szekspira.

"Lecz gdy nienawiść pierś ojców pożera,
Fatalna miłość dzieci ich jednoczy
I krwawa wojna, co z wieków się toczy,
W cichym ich grobie na wieki umiera.

Miłość, kochanków śmiercią naznaczona,
Wściekłość rodziców i wojna szalona,
Zerwana późno nad mogiłą dzieci,
Przed waszym okiem na scenie przeleci."

Opisaną w dramacie śmierć związku można rozumieć dosłownie, ale można też ją ująć metaforycznie.  Śmierć związku to jej ewidentny koniec. Rozstanie. I cierpienie.

Nie można żyć między młotem, a kowadłem

A tak żyje bardzo wiele par. Pomiędzy wybrankiem serca, a rodzicami. Co się nie zrobi zawsze któraś ze stron jest niezadowolona. W takich relacjach rodzina zamiast dawać wsparcie, zaczyna skutecznie dzielić - zarówno partnerów, jak i siebie. Partnerzy zaczynają zauważać swoje wady, których wcześniej nie zauważali i się o to kłócić. Dodatkowo stając przed obliczem swoich rodziców, broniąc ukochanej osoby narażają się na krytykę i lekceważący stosunek do respektowania swoich potrzeb, więc... przestają o nich mówić. Po rodzinnej scysji wracają do swoich partnerów i... jest jeszcze gorzej.

Najbardziej dobrany związek może nie być w stanie przetrwać takiej próby.

Jak wyzwolić się z toksycznych relacji?

Metoda jest zawsze ta sama - zdecydować się żyć na własny rachunek. Postępować zgodnie ze sobą i swoimi wartościami, nawet jeśli stoją w opozycji do tych, które wyniosło się z domu. Każdy dorosły człowiek, ma prawo przeżyć swoje życie w taki sposób, jak sam chce. To tylko jedna decyzja.

Z niej wyrastają, jak grzyby po deszczu wszystkie następne:

  • jak chcę, aby wyglądało moje życie
  • czego oczekuję w życiu od siebie
  • czego oczekuję od mojego partnera
  • jaką politykę przyjmiemy w relacjach z naszymi rodzicami
  • jaką politykę przyjmiemy w relacjach z naszymi znajomymi
  • co jest dla nas, jako dla pary najważniejsze
  • jakie są nasze główne wartości
  • jak będziemy się komunikować w sytuacji kryzysowej
  • itd :)

Wyzwolenie się z toksycznego wpływu dowolnej osoby, polega na odcięciu się od jej mocy. Tak długo, jak długo człowiek pozwala, by ktoś inny wyrządzał mu przykrości, tak długo relacje będą zaburzone.

Metoda wyzwalania się

To jacy jesteśmy wynika ze wcześniejszego ukształtowania nas samych przez innych ludzi. Zatem sposób w jaki się zachowujesz jest  pewnym wyznacznikiem rodziny z jakiej się wywodzisz.Tak samo, jak każda osoba,  która działa na Ciebie w sposób toksyczny.
Zanim więc zacznie się toksyczną osobę krytykować i wytykać jej zbyt wielką ingerencję we własne życie, warto przyjrzeć się relacjom tej osoby z jej rodziną, aby zrozumieć jej sposób postępowania.


To da ci oręże do późniejszego starcia i zapoczątkowania nowej relacji z otoczeniem. Bo wiadomo - im silniejsze więzy pomiędzy poszczególnymi osobami w rodzinie, tym trudniej je przerwać. Zatem skoro tak jest , to zamiast je przerywać, warto obserwować poszczególne relacje i zastanawiać się "DLACZEGO tak się dzieje?", "Dlaczego takie wydarzenie miało miejsce?", "Dlaczego on/ona zachował się w taki sposób?".

Toksyczność którą się tak boleśnie odczuwa, jest efektem braku systemu obronnego na sprawiające przykrość doznania.
Pamiętaj, że każde ludzkie postępowanie – czy to świadome czy nie – ma pewien ukryty cel. Każdy na coś liczy i czegoś oczekuje. Świadomość tego co to jest, sprawi, że zrozumienie postępowania i funkcjonowania społecznego innych będzie dla Ciebie zdecydowanie łatwiejsze i bardziej efektywne. Tak samo, jak dla pozostałych osób w Twojej rodzinie :)

Pozdrawiam serdecznie,

Aneta Styńska

Właścicielka Psychorada.pl

Lista Tagów: rodzina, związek, relacje

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij