Ekstra(reforma)klasa I właśnie 13 lutego, dla wielu przesądnych ludzi – dnia pechowego, stado 16 wygłodniałych ekstraklasowych bestii ruszyło na pościg za zajączkiem.

Data dodania: 2015-02-17

Wyświetleń: 1117

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

FELIETON

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Felieton do szatni: Ekstra(reforma)klasa

A ten mały leśny zwierzaczek trzymający w ręku mistrzowski puchar, z góry skazany jest na pożarcie przez najszybszego i największego cwaniaka z całego stada. Jest to pościg bez litości, bez chwili wytchnienia. Odpoczywasz to przegrywasz. Pragnienie nie ma żadnych szans. Mistrzowski tytuł musi zostać wyszarpany.

“Ruszyła machina już nikt nie zatrzyma, kto wejdzie pod koła ten uciec nie zdoła”. Wznowiono rundę zasadniczą naszej rodzimej ligi. Kibice już rozgrzewają gardła, piłkarze wiążą sznurówki, bukmacherzy liczą zyski i tylko kluby coś tak po cichu mruczą, jak tu tych kibiców na trybuny ściągnąć. Może na każdym krzesełku cukierki położymy, albo do karnetów dorzucimy komplet świerszczyków? Może paczka słonecznika do biletu załatwi sprawę? Cena kablówki umożliwiającej oglądanie meczy w wygodnym domowym fotelu nie jest odstraszająca. I chyba bardziej się opłaci niż takie wyjście na mecz…, bo to trzeba i dojechać i bilet kupić, a jak człowiek zgłodnieje to nie pójdzie do lodówki tylko musi skorzystać z miejscowego cateringu, stosującego “ceny turystyczne”. Ja idąc na mecz na zapas się najem i napiję, podchodząc do tego jedzenia jak do szpitalnego – mało i ktoś za to bierze nie małe pieniądze.

 

Lecz nie to jest sednem tekstu, a znana już każdemu fanowi piłki kopanej, zeszło sezonowa reforma ekstraklasy. Ten wspaniałomyślny podział na dwie grupy, dzielenie punktów i jeszcze nie równa ilość meczów domowych względem wyjazdowych. Na zmianach oczywiście ma zyskać prestiż ligi, wzrost poziomu gry no i więcej meczy dla kibicowskiego oka. Szkoda tylko, że te mankamenty tak mocno w te oczy i uczucia kłują. No bo skoro już zrobimy ten podział tabeli, niech te 8 zespołów będzie już pewne utrzymania w lidze, ale skąd wiadomo, że taki 9 czy 10 zespół nie wzbiłby się na wyżyny, wygrywając ostatnie (dodatkowe) 7 meczy i na koniec sezonu znalazł się na miejscu promowanym grą w pucharach?

Pal licho już ten podział na 2 grupy, tylko skąd ten durny pomysł żeby dzielić punkty na pół, a w przypadku liczby nieparzystej, In plus dla posiadacza i In minus dla tego przed nim… Pomysłodawca, w wybitny sposób pokazał jak się doi kluby z uczciwie zdobytych punktów (i przewagi na zespołami niżej w stawce), aspirując tym samym do nagrody za wybitne osiągnięcia w polityce. Dlaczego w polityce? Bo był to ruch niczym z ekstraklasy polskiej polityki, drenującej z pozycji koryta, siermiężnie uzbierane aktywa obywatela. Oczywiście wszystko w uczciwy i równy dla każdego sposób. Mamy równych, równiejszych i najrówniejszych. W taki oto ogólnie znany trend legalnego wyłudzenia, często nazywanego podatkiem, kluby na koniec rundy zasadniczej tracą swoją połowę punktów. Nie ma zmiłuj, nie ma czasu na opłakiwanie i na pochówek tych kilkunastu oczek z ligowej tabeli. Life is brutal.

Wracając jeszcze na chwilę do tego podziału na grupy, niech już sobie będzie, tylko czy aby obecna forma jest odpowiednia? Ustawodawca sobie wymyślił: podzielimy was na 2 ekipy – słabszą i mocniejszą, teraz już tylko połowa bije się o tego zajączka, co trzyma puchar i już opada z sił. O triumf już walczą tylko najlepsi, prawa rynku bezwzględnie działają i słabsi odpadają. Ci słabsi mają teraz 3/4 szans, że i w przyszłym roku staną na starcie wyścigu za zajączkiem. Tylko czemu po tym całym podziale, jeden klub zagra 4 mecze u siebie, a ten drugi – 4 razy będzie musiał wydawać na paliwo żeby na ten mecz dojechać. Ja wiem, Ty wiesz, oni wiedzą, wszyscy wiedzą – benzyna tanieje, ale nie w tym rzecz. To nie domówka: lepiej iść na nią niż ją organizować. Tutaj każdy chce być jak najwięcej razy gospodarzem, bo każdemu lepiej się gra u siebie, nie wydaje na wyjazd, a i jeszcze zarabia na biletach i cateringu (znów przed oczami ukazały mi się te ceny turystyczne,). To skąd ten “równy podział”. Chyba ktoś pomylił stwierdzenia i powiedział: “dzielimy po równo” zamiast “dzielimy tak żeby było równo”! Proponuję rozmowy pokojowe w celu rozwiązania bieżącego konfliktu. Niech ktoś je zorganizuje np. w Mińsku… Mazowieckim.

Taki duży problem a takie błahe rozwiązanie. Nie dzielmy 16 zespołów po równo, a podzielmy na 9 i 7! Niech najlepsza dziewiątka walczy o najwyższe cele a pozostała 7 o utrzymanie. Każdy zagra tyle samo u siebie i na wyjeździe, a kto z kim i gdzie? Niech zdecyduje losowanie. Na ślepy los nikt nie będzie krzyczał, że jest poszkodowany, bo i tak mistrza zdobywa najlepszy. I jeszcze jedno – ten podział punktów, już mu chyba podziękujemy.

Licencja: Creative Commons