O pierwszej heroicznej próbie, jakiej zostali poddani polscy harcerze, druh Adamski opowiadał w czasie uroczystości na Cmentarzu Orląt Lwowskich, gdzie nastąpiła odprawa harcerskich wart i odczytano przejmujący Apel Poległych. - To, co się zaczęło w maju 1911 r., już w 1918 r. było w stanie stawić czoła wojsku i bronić Ojczyzny.

Data dodania: 2011-05-30

Wyświetleń: 1417

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

  Gdy 1 listopada 1918 r. zaczęły się walki o Lwów, w mieście nie było polskich żołnierzy, więc z przywiezionym tu regularnym wojskiem walczyła polska młodzież. Walki trwały 22 dni. To nie jest jedyny cmentarz, na którym spoczywają obrońcy Lwowa. Drugi jest na Janowskim, inne w okolicach Lwowa. Gdy przejdziecie się wzdłuż grobów, zobaczycie, że leżą tu 12-, 13-, 16-, 18- letni żołnierze - dzieci, które obroniły Lwów.Każdy z uczestników uroczystości postawił na jednym z grobów zapalony znicz. 

Na Cmentarzu Orląt Lwowskich nie mogło zabraknąć swoistego kustosza tej nekropolii Eugeniusza Cydzika, głównego inicjatora jej odbudowy. Okazało się, że ten uczestnik wojny obronnej 1939 r., a potem wieloletni sybirak, jest również harcerzem. - Należałem do żeglarskiej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta w Grodnie - powiedział, wskazując na noszony na piersi Krzyż Harcerski. Jako założyciel Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi ma żal do polskiego rządu. - My pilnujemy grobów wojskowych, a polski rząd zamiast pomagać, to nam przeszkadza. Jeszcze śp. min. Andrzej Przewoźnik obiecał w 1994 r. ekshumować dwóch poruczników, którzy spoczywają w parku Żelazna Woda, i jak dotąd nic nie mogę zdziałać, a choćby i tu niedaleko spoczywa harcerz Meczoładoś, który poległ w 1939 r. przy ul. Gipsowej 5. 

Eugeniusz Cydzik nie jest jedynym świadkiem historii obecnym tego dnia wśród harcerzy. W wyprawie od momentu startu w Warszawie bierze udział 5 kombatantów harcerzy-powstańców ze słynnego batalionu "Zośka". Jeden z nich, podharcmistrz w stanie spoczynku Tymoteusz Duchowski, o konspiracyjnym pseudonimie "Motek", który podczas Powstania Warszawskiego jako 16-letni harcerz plutonu 227. zgrupowania "Żyrafa" wielokrotnie przedzierał się kanałami ze Starego Miasta na Żoliborz, przywiózł ze sobą historyczny sztandar swojej drużyny.

- Jest to unikat, jedyny zachowany sztandar Szarych Szeregów, ale tej grupy najmłodszej, zawiszackiej - opowiada młodym słuchaczom. - Został wykonany w maju lub czerwcu 1944 roku. W czasie powstania był przechowywany pod kredensem w domu zastępowego. W dom ten uderzyła 5-tonowa bomba. Cała kamienica legła w gruzach. Gdy jesienią 1945 r. zaczęto ją odgruzowywać, odnaleziono bardzo dobrze zachowany sztandar. Przyniesiono go do hufca harcerskiego na Żoliborzu.

Licencja: Creative Commons