Hasło, które zrobiło w ostatnich latach furorę przechodzi do historii. 10 stycznia 2007 roku swoją 6-letnią kadencję kończy szef Narodowego Banku Polskiego profesor Leszek Balcerowicz. Tym samym kończy się ważny etap dla polskiej gospodarki.

Data dodania: 2006-12-28

Wyświetleń: 5515

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Prof. Balcerowicz przez wielu jest krytykowany, przez wielu podziwiany. W ostatnich latach za większość kłopotów gospodarczych Polski politycy partii populistycznych obarczali prezesa NBP. Stwierdzenie „Balcerowicz musi odejść”, które padło z ust Andrzeja Leppera na dobre zagościło w języku, zwłaszcza wśród strajkujących.

Marszałek sejmu Marek Jurek w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej stwierdził, że w przypadku nie wyłonienia szefa NBP do 10 stycznia jego rolę przejmie pierwszy wiceprezes. Problem w tym, że nie będzie to pełna rola, gdyż wiceprezes nie może zwoływać posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej, zbierających się pod koniec każdego miesiąca.
Czyżby zakończenie kadencji przez prof. Balcerowicza miało oznaczać też koniec ciągłości w terminowych posiedzeniach RPP? Decyzje na nich zapadające oraz prognozy co do dalszej polityki monetarnej mają wpływ na krajową walutę, a pośrednio na całą gospodarkę. Brak posiedzenia byłby niepoważnym traktowaniem rynku finansowego zarówno polskiego jak i zagranicznego.

Balcerowicz odchodzi, a następców nie widać.

Lista nazwisk kandydatów stopniała do dwóch, trzech, lecz nawet ich rynek nie może poznać. Jeszcze w październiku pojawiały się głosy, że nowym szefem NBP może zostać Zyta Gilowska, później pojawiło się nazwisko Urszuli Grzelońskiej. Na początku grudnia oficjalnym kandydatem został dr Jan Sulmicki z SGH. Był jednak kandydatem przez 1 dzień, po czym wycofał się z kandydowania uzasadniając to względami rodzinnymi. W ten sposób gra o fotel zaczęła się od nowa. Czas jednak mija, a nowych kandydatów brak.

Czy w 38-milionowym kraju w centrum Europy naprawdę nie ma nikogo, kto może zastąpić odchodzącego szefa NBP?

Opieszałość w wyborze prezesa, a raczej brak oficjalnych kandydatów stawia Polskę w niezręcznej sytuacji. Obecna władza zapomina chyba o czymś takim, jak postrzeganie kraju w oczach zagranicznych inwestorów. Prof. Leszek Balcerowicz był przez ostatnie 6 lat gwarantem stabilności polskiej waluty. Pomimo, iż głos przewodniczącego Balcerowicza był jednym z dziesięciu w RPP, to jednak rynek bacznie wsłuchiwał się w jego słowa w tzw. komunikatach po comiesięcznych posiedzeniach rady.

Czy wśród kandydatów prezydenta znajdzie się osoba o takim autorytecie jak prof. Balcerowicz?

Skoro prezydent stwierdził w jednej ze swoich wypowiedzi, że prof. Balcerowicz prawie zawsze się mylił, dlaczego ma dziś problem ze znalezieniem następcy?
Jeśli Balcerowicz był tak zły, to praktycznie każdy może być lepszy, zgodnie z zasadą, że gorzej już być nie może. Może prawdziwym problemem jest zbyt krótka ławka kompetentnych kadr w szeregach PIS?

Być może obecne odwlekanie decyzji o podaniu do wiadomości nazwiska kandydata ma na celu postawienie koalicjantów pod ścianą, w sytuacji „za pięć dwunasta”. Prezydent przedstawiłby kandydata 9 stycznia o północy. Byłby to manewr głęboko ryzykowny. Mając na uwadze ostatnie wypowiedzi LPR, która stwierdziła, że poprze jedynie kandydata, który będzie przeciwny wejściu Polski do strefy euro z pewnością trudno będzie o kompromis.
Czy znajdzie się więc kandydat spełniający wszystkie warunki stawiane przez koalicjantów PIS?
Czy będzie on na tyle kompetentny, aby zyskać zaufanie rynków finansowych, a z drugiej strony wystarczająco odporny na polityczne naciski?

Nikt nie chce pełnić roli marionetki w rękach polityków. Prof. Balcerowicz słynął z niezależności. Często przez swój upór robił sobie wrogów, ale z drugiej strony zjednywał szacunek osoby odpornej na naciski i trzymającej się swojego punktu widzenia.

Trzeba przypomnieć, że za kadencji prof. Balcerowicza stopy procentowe spadły z 19% do obecnych 4%, a inflacja spadła z 10% do 1,5%, co czyni ją jedną z najniższych w UE.
Obecny prezes nie musi więc walczyć z problemami z jakimi zmagał się Leszek Balcerowicz. Powinien jedynie dbać o stabilność polskiej waluty w drodze do strefy euro, do której jako członek UE zobligowani jesteśmy wstąpić.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena