2
głosów
- +

Nowy podatek od? Powodzian?

Autor:

Aktualizacja: 27.05.2010


Kategoria: Biznes i Ebiznes / Aktualności


Artykuł
  • 3 głosów dodatnich
  • 1 głosów ujemnych
  • 2311 razy czytane
  • 2 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Grzegorz Kołodko pobił sam siebie proponując tak zwany podatek solidarnościowy, z niewiadomych przyczyn miałby on objąć lepiej prosperujące warstwy społeczne po to aby naprawić szkody po powodzi. Warto zadać sobie tylko jedno proste pytanie: Dlaczego?


Grzegorz Kołodko proponuje

Grzegorz Kołodko wystosował postulat do rządzących w Polsce (nie precyzując kim oni są) o wprowadzenie nowego podatku, tak zwanego podatku solidarnościowego z którego wpływy do budżetu miały by pomóc w usuwaniu i czyszczeniu skutków powodzi na terenie całego kraju, od Krakowa po Pomorze i na wszystkich rozciągłościach Rzeczpospolitej Polski. Uważa on iż bogatsze warstwy społeczne powinny zostać obłożone, ciężko jest napisać o nim zbyt wiele ponieważ sam autor tego pomysłu nie powiedział na ten temat nic więcej, twierdzi jednak iż wprowadzenie kolejnego podatku ma pomóc w usuwaniu skutków powodzi oraz pomóc w zapobieganiu jej w przyszłości, zadajmy sobie jednak pytanie: Dlaczego?

Podatek od...


Obecnie wszystkie wprowadzone podatki nawet jeśli nie mają podstaw znajdują rzekome wyjaśnienie w ustach rządzących jak podatek od luksusu (znów pojawia się pytanie Dlaczego opodatkowywać „luksus” jakim są na przykład papierosy męskie bez filtra czy luksus jakim jest), podatek od dochodu (pojawia się pytanie dlaczego i na jakiej podstawie państwo ma możliwość czerpania podatków z tytułu wzbogacenia się kogokolwiek?), podatek od sprzedaży (Słynny i znany nam wszystkie 22% VAT czyli podatek stanowiący jedną czwartą ceny większości towarów, jest to podatek od sprzedaży towaru) czy nawet podatek od nieruchomości który jest chyba najbardziej zrozumiałym podatkiem jeśli przyjmiemy że tereny na których leżą budynki jest własnością państwa Polskiego. Jednak kolejnym podatkiem którego następstwa nie da się podać jest podatek od skutków powodzi, owszem da się stwierdzić w czym miał by on rzekomo pomóc (co również jest kwestią dyskusyjną) lecz nie widać ani nie słychać żadnego rzeczowego argumentu który tłumaczył by z jakiej racji miałby być on na kogokolwiek nałożony.

(Czy Grzegorz Kołodko proponuje czyszczenie i usuwanie skutków powodzi poprzez dokładniejsze oczyszczanie naszych kieszeni?)

Dlaczego?

Spróbujmy rozłożyć nasze pytanie na czynniki pierwsze niczym niezbyt skomplikowaną maszynę dodając do tego kilka prostych porównań które obrazując całe zjawisko pozwolą nam lepiej zrozumieć genezę racji z której wynikało by że ten podatek winien być wprowadzony.

1.Dlaczego jestem zobligowany do płacenia za to że ktoś zupełnie nie z mojej winy, niezależnie ode mnie poniósł straty, czy ponoszę jakąkolwiek odpowiedzialność za powstałe szkody i czy cokolwiek moralnie (nie mówię o stanowionym prawie które z moralnością nie wiele ma wspólnego) zobowiązuje mnie do wypłaty rekompensat ludziom którzy ponieśli straty?

2.Dlaczego można wprowadzić podatek od powodzi, a nie na przykład od stłuczonych samochodów? Każdego dnia wielu ludzi traci część swojego majątku, nie kiedy nawet wszystko co mają na wskutek wypadków samochodowych które również nie zawsze wynikają z ich winy, natomiast nie wynikają z pewnością z mojej. Czy ma znaczenie skala zniszczeń jaka dotyka ludzi i od jakiej wysokości strat należy się ludziom rekompensata z mojej kieszeni, czy gdyby zalało jedynie dziesięć domów również byłbym zobowiązany do „solidarności” z poszkodowanymi czy przymus solidarności pojawia się dopiero po przekroczeniu pewnej liczby szkód, jeśli tak, Jaka to liczba?

3.Dlaczego podatkiem mają być objęte bogatsze warstwy społeczne, czy z racji bycia bogatym mają oni obowiązek być bardziej solidarnymi od warstw biedniejszych, czy może są bardziej winni wystąpienia powodzi.

4.Dlaczego pomijany jest fakt że w istocie ludzie bogatsi już dokładają więcej do budżetu niż ludzie biedniejsi ponieważ płacą więcej VATu (przy zakupie droższego telewizora VAT również jest odpowiednio większy, 22% z 200 złotych to 44 PLN, natomiast 22% z dwóch tysięcy to już 440 PLN czyli dziesięciokrotnie więcej), większy podatek dochodowy z racji wyższych zarobków (sytuacja identyczna jak z VATem, % z mniejszej sumy to mniej niż % z większej sumy)

5.Dlaczego sądzi się że wprowadzenie nowego podatku sprawi że sytuacja uległa poprawie dlaczego konsekwentnie nie iść dalej i zwiększając je do maksimum? Czym różni się z punktu moralnego zabranie komuś 80% jego pieniędzy od 100%, czy w tym pierwszym przypadku jest to uczciwe natomiast w drugim nie? Na jakiej zasadzie ustala się do jakiej części wypracowanych przez siebie pieniędzy ma prawo obywatel i skąd wynikają wyliczenia że jest to 20%?

Myślę że udzielenie odpowiedzi na te pytania nie powinny sprawić nikomu problemu, szczególnie tak „wybitnemu” ekonomiście Grzegorzowi Kołodce. Oczywiście marzeniem ściętej głowy było by aby przeczytał on artykuł mojego autorstwa i nie mam wobec tego jakichkolwiek obiekcji lecz liczę na to że przez ten artykuł przewinie się chociaż jeden zwolennik proponowanej przez niego Polityki podatkowej i spróbuje wytłumaczyć mi te zagadnienia, póki co przedstawiam argumenty jedynie jednej ze stron i choćbym bardzo chciał nie potrafię przedstawić „argumentów” drugiej ponieważ są dla mnie zupełnie nie zrozumiałe i czułbym się głupio przedstawiając je jako argumenty. Kolejną sprawą jest fakt mojego braku obiektywizmu wynikającego z subiektywizmu postrzegania rzeczywistości (Nie da się być obiektywnym ponieważ wszystkie nasze myśli i słowa muszą przejść przez pryzmat naszego osobistego toku myślenia, przeżyć etc.) co było by śmieszne gdybym prowadził dyskusję sam...Ze sobą...

Czym jest Solidarność

Według definicji słownika języka Polskiego którym posługuję się jak mniemam zarówno Ja jak i pan Kołodko solidarność to (pozwoliłem sobie na skopiowanie definicji)
1. «poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności wynikające ze zgodności poglądów oraz dążeń»
2. «odpowiedzialność zbiorowa i indywidualna określonej grupy osób za całość wspólnego zobowiązania»


Według mojej myśli oraz tego jak Ja pojmuje powyższe zdania żaden z dwóch wymienionych punktów nie może być uzasadnieniem dla wprowadzenia tak zwanego podatku solidarnościowego, zaczynając od początku.
Ad 1) Nie zgadzam się z osobami które wyciągają ręce po moje pieniądze i uważam że powinny zostać wydane wedle mojego uznania, nie znaczy to że sam nie zechcę pomóc powodzianom lecz z świadczy o tym że mam zupełnie odmienne poglądy oraz dążenia.
Ad 2) Warto zacząć od samego końca punktu drugiego co wcale nie zmienia sensu tego punktu lecz pozwala na szybsze zrozumienie sensu całego punktu, nie jestem i nie byłem zobowiązany do udzielania pomocy powodzianom w jakikolwiek sposób, natomiast wprowadzenie nowego podatku nie powinno już na mnie oddziaływać ponieważ Konstytucja Rzeczpospolitej Polski wyraźnie mówi iż prawo nie działa wstecz, tak więc mógłbym być nim objęty tylko i wyłącznie gdyby takie zobowiązanie zostało na mnie nałożone przed powstaniem szkód oraz wystąpieniem powodzi.

Dlaczego sądzi się że zwiększenie podatków pomoże?

Kołodko proponuje również zwiększenie podatków czego skutkiem ma być poprawienie sytuacji również w przyszłości, jako zwolennik pozostawiania w kieszeniach ludzi zarobionych przez nich pieniędzy co wynika z absolutnego poszanowania prawa własności. Uważam iż ludzie dużo lepiej zdają sobie sprawę ze swoich potrzeb niż urzędnicy którzy nie są ani kompetentni ani nie posiadają nawet minimalnej wiedzy na temat człowieka o którego losie decydują, spróbujmy wytłumaczyć to na podstawie rzekłbym nawet BARDZO przyziemnego tematu jakim jest czyszczenie dywanów, mianowicie wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację w której rząd wpada na genialny pomyśl by wprowadzić nowy podatek w ramach walki z brudnymi dywanami, po pierwsze nie uwzględnia się tego czy ja chcę mieć czysty dywan (nie będziemy tu zastanawiać się nad powodami takich chęci, lecz zapewne nikt nie odmówi mi prawa do chęci posiadania brudnego dywanu) od razu pobierając ode mnie podatek tłumacząc mi że to dla mojego dobra, przechodząc do konkretów spójrzmy na to ze strony opłacalności i tego czy owe rozwiązanie rzeczywiście jest ekonomiczne.
W sytuacji kiedy sam zatrudnię firmę która ma czyścić moją wykładzinę lub dywan sam dobieram firmę która się tym zajmie tym samym mając wpływ na to ile jestem skłonny zapłacić za przebieg tego typu operacji, prawdopodobnie wybiorę najtańszą opcję oraz co nie wykluczone będę mógł się targować o cenę co również może sprawić iż zapłacę za to mniej, ceny urzędowe nie uwzględniają również różnic w lokalizacji tak więc mimo iż w Krakowie cena za czyszczenie będzie wyższa niż na przykład w Nowym Targu cena dla mieszkańców nowego targu będzie zawyżona tak więc przepłacą oni za czyszczenie dywanów.
Kraków
natomiast będzie w bardziej komfortowej sytuacji ponieważ średnia będzie zaniżona tak więc to mieszkańcy miast w których usługi tego typu są tańsze będą musieli dopłacać do wykonania tej usługi w większym mieście.
Drugą sprawą jest obieg pieniądze który się znacznie wydłuża kiedy w sprawy ingerują urzędy, po pierwsze czego nie trzeba udowadniać i choć w niektórych przypadkach zabrzmi to jak szczyt ignorancji tu mogę stwierdzić iż oczywistą oczywistością jest fakt że również urzędnik dostaje pensje za wykonywane (lub nie) przez siebie obowiązki, oczywiście jako że nie wytwarza ona żadnych dóbr jego pensja będzie pochodzić z pieniędzy podatnika, tak więc marża za zadania powierzone urzędnikom musi być narzucona ponieważ jest to jedyne możliwe źródło pochodzenia jego pensji, tak więc w sytuacji w której za czyszczenie wykładziny zapłacilibyśmy przykładowo 100 złotych (pomijając niekompetencje urzędników) w istocie będziemy zmuszeni zapłacić 140 aby pokryć pensję urzędników pośredniczących w całym przedsięwzięciu w efekcie czego co wydaje się logiczne sytuacja wcale nie ulegnie poprawie, chyba że wierzymy iż obecność pośrednika w postaci urzędnika jest wstanie w pozytywny sposób wpłynąć na czyszczenie wykładzin.
Kraków
w którym mieszkam z pewnością nie wyglądałby od tego lepiej natomiast ludzie nie brudzili by dywanów mniej, gwałciło by to również prawo wyboru. Sytuacja opisana przeze mnie może brzmieć absurdalnie i mieć się nijak do budowy zabezpieczeń przeciwpowodziowych czy ubezpieczania powodzian, jednak gdyby na miejsce usług czyszczenia wsadzić jakiekolwiek inne, na przykład ubezpieczenie człowieka sytuacja w żadnym stopniu nie ulegnie zmianie i wyglądać będzie tak samo.

Dziękuje bardzo za przebrnięcie przez mój lekko przydługawy artykuł i jednocześnie bardzo proszę o wyrażenie swojej opinii na temat treści oraz formy artykuły w postaci komentarzu oraz nagrodzenie bądź skarcenie go odpowiednią oceną.


Podobał Ci się artykuł?
2
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij