Prowadzić auto to jedno, jednak dbać o nie - to zupełnie inna sprawa. Większość kierowców korzysta z automatycznych myjni samochodowych, a z szerokiej gamy kosmetyków samochodowych korzystają jedynie z odświeżaczy powietrza.

Panuje powszechne przekonanie, że nie warto inwestować w auto kosmetyki większej ilości czasu czy pieniędzy. Jest ono weryfikowane w momencie, w którym chcemy zaprezentować komuś swój samochód lub sprzedać auto. Godziny spędzone na myjniach, ręczne wcieranie wosku, pranie tapicerki, odświeżanie kokpitu, felg czy bagażnika potrafią skutecznie zniechęcić do dbania o auto. Kto z nas tego nie przeżył? Jesteśmy umówieni z potencjalnym kupcem naszego ukochanego autka i...no właśnie. Okazuje się, że samochód ma pełno różnych rys, przebarwienia, przetarte dywaniki i umorusane drogowymi zanieczyszczeniami felgi. Kontakt z kupcem kończy się brakiem transakcji, a nam głowa pęka od szukania pomysłów na poprawienie stanu karoserii i lakieru samochodowego.

Często w tej sytuacji jest już za późno, aby przywrócić dawny blask naszej maszynie, ale okazuje się, że istnieją takie środki i auto kosmetyki, które potrafią znacznie poprawić jakość karoserii i lakieru samochodu. Patrząc w sklepach na produkty z kategorii ochrona lakieru możemy znaleźć dziesiątki produktów: woski, pasty, płyty, emalie i wiele innych kosmetyków, które służą ochronie i odbudowie lakieru samochodowego. Różnią się one zastosowaniem oraz sposobem użycia. Wynika to głównie z faktu, że część z nich to pojedyncze produkty, a część to elementy całych systemów auto ochrony.

W Internecie duży szum robi metoda, którą wywodzi się z Wielkiej Brytanii, a która swojej skuteczności dowiodła między innnymi w Arabii Saudyjskiej, Katarze i Dubaju. Na czym polega specyfika tych rynków? Otóż są one bardzo wymagające - zarabiający miliony dolarów na eksporcie ropy Szejkowie wybierają najdroższe samochody - Mercedesy, Lexusy, Ferrari, Maybachy, Bentleje i Rolls Roycey. Dla tych aut arabskie drogi są zabójcze - piasek, zanieczyszczenia i wysokie temperatury potrafią zniszczyć nawet najbardziej trwały lakier. Dilerzy samochodów z Półwyspu Arabskiego doszli do wniosku, że jedynym sposobem ochrony lakieru tych aut oraz jego renowacji jest wybór całego systemu auto kosmetyków. Na rynku dostępnych jest wiele produktów, których zadaniem jest ochrona lakieru, szejkowie mieli więc szeroką paletę produktów takich marek jak Lacroe, Diamondbrite, K2, ACC, Platinium Car, Bruxsafol, Jewelultra czy Simoniz.

Nieufni szejkowie podchodzili do zapewnień o skuteczności tych produktów z pewną dozą rezerwy. Gdy jednak dilerzy zaoferowali sześcioletnią gwarancję na ochronę lakieru z wykorzystaniem tych środków, Arabowie postanowili wypróbować samochodowych kosmetyków. Gdy okazało się, że lakier poddany zabiegom z użyciem produktów brytyjskiej firmy wytrzymuje starcie z piachem, pyłem i palącym słońcem, do Wielkiej Brytanii zaczęły spływać pierwsze zamówienia. I od razu hurtowe! Jeden z szejków, którego firmy dysponują flotą 20 tysięcy samochodów postanowił poddać zabiegom wspomagającym ochronę lakieru wszystkie należące do niego samochody!

Brytyjskie systemy przyjęły się również na najbardziej wymagających rynkach motoryzacyjnych w Europie - w Niemczech oraz w Rosji. Ciekawostką jest to, że o ile w Rosji kosmetyki te są popularne głównie wśród posiadaczy najdroższych aut, o tyle w Niemczech wszystkie nowe samochody są poddawane zabiegom Bruxsafol, Diamondbrite, ACC czy Platinium Car już u dilerów samochodowych - zanim trafią do rąk klientów. Każdy, kto rozglądał się za autem z Niemiec, spotkał się z zapewnieniami sprzedawców, że samochód, który chcemy kupić był jeżdżony przez kobietę, wyłącznie po autostradzie i był cały czas garażowany. Stąd też świetny stan jego karoserii, lakieru czy wnętrza. Tajemnicą, o której sprzedawcy nas nie informowali było to, że samochód był utrzymywany w czystości przy pomocy profesjonalnych auto kosmetyków. Teraz są one obecne już w Polsce, więc na wiosnę warto chyba przeprosić się z naszym autkiem i zafundować mu wizytę w samochodowym spa.

Licencja: Creative Commons