Czy można płacić za wiatr i Słońce. Można, taki los prawdopodobnie wkrótce czeka polskich odbiorców energii.. Będzie to bardzo drogi los...

Data dodania: 2009-11-13

Wyświetleń: 2584

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 5

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

5 Ocena

Licencja: Creative Commons

Według potocznej wiedzy, w naszym kraju ze źródeł odnawialnych (słońce, biomasa, wiatr, geotermia) uzyskuje się bardzo mało energii i jest to energia droga. W propagowaniu tej wiedzy przodują przedstawiciele przemysłu węglowego (by zdezawuować energię odnawialną i wyłudzić kolejną dotacje do mało wydajnych kopalń) drugą grupą są politycy czy osoby, które na imporcie "zielonej energii" będą zarabiać prawdziwe pieniądze.

Polskie elektrownie i elektrociepłownie są zobowiązane do produkowania określonej ilości "zielonej energii", zazwyczaj kosztuje ona 2-3 razy więcej niż energia ze źródeł konwencjonalnych. Zazwyczaj do jej produkcji używa się biomasy lub energii produkowanej przez elektrownie wiatrowe. W uproszczeniu elektrownia węglowa produkująca 100MWh energii z węgla musi (musi, ponieważ energia elektryczna produkowan z węgla nie jest energią "zieloną) "dokupić" 10MWh energii "zielonej". To wszystko przekłada się na wyższe koszty energii dla konsumenta.

Prawdopodobnie wkrótce będziemy musieli zieloną energię kupować ze Szwecji i Niemiec, gdyż w Polsce nie wytwarza się jej w odpowiedniej ilości.

Podobno w Polsce mamy niesprzyjające warunki do tego by wykorzystywać energię wiatru czy słońca. Czy aby na pewno?

Wszystko jest kwestią tego jak liczyć tę energię. W interesie handlarzy "zieloną energią" jest to by liczyć tylko udział energii elektrycznej i energii cieplnej, która przechodzi przez "oficjalny" system, głównie chodzi o elektrociepłownie, elektrownie oraz węgiel i gaz ziemny zużyty w prywatnych domach, firmach i instytucjach.

Nikt natomiast nie liczy energii odnawialnej, którą Polacy używają na co dzień. Czy w oficjalnych statystykach uwzględniana jest energia odnawialna (słońce i wiatr) używane przez Polaków do suszenia prania? W USA energia zużywana przez elektryczne suszarki do prania to 6% całkowitej energii zużywanej przez przeciętne gospodarstwo domowe. W Polsce suszarek elektrycznych do prania się raczej nie używa, bo zdecydowana większość Polaków wykorzystuje do suszenia swojego prania energię odnawialną.

Jeśli wykorzystałbym do suszenia swego prania suszarkę elektryczna, a Polska zakupi zieloną energię za granicą, to wszytko będzie ekologicznie i O.K., ale jeśli wysuszę swoją bieliznę na balkonie, to już w statystykach uwzględniane to nie jest.

Inna sprawa, że w Polsce wiatrak produkujący energię elektryczną zwraca się po kilkunastu latach (przy silnym dotowaniu przez państwo), bez dotacji prawdopodobnie w ogóle.

Podobna sytuacja występuje w przypadku ogrzewania domów. Jeżeli do ogrzania przeciętnego domu zużyjemy rocznie paliwa za 3000zł (w tym 10% "zieloną" biomasą) to jest ekologicznie, jeżeli mieszkamy w domu pasywnym i na jego ogrzanie wydamy 150 zł (wartość realistyczna) ale ogrzejemy ten dom węglem, to już ekologicznie nie jest.

Jakie wartości osiągnęlibyśmy gdyby policzyć ilość energii odnawialnej uzyskanej ze słońca bezpośrednio do oświetlania mieszkań ?

Czy ktoś to liczy?
Nie.
Bo na tych obliczeniach nikt kasy nie zrobi - sznurek do bielizny zwraca się po miesiącu, góra dwóch.

Licencja: Creative Commons