W ostatnim czasie dowiedzieliśmy się od Matta Cuttsa o zmianach w traktowaniu przez Google linków z atrybutem nofollow.

Data dodania: 2009-06-23

Wyświetleń: 1498

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

W ostatnim czasie dowiedzieliśmy się od Matta Cuttsa o zmianach w traktowaniu przez Google linków z atrybutem nofollow. Początkowo z doniesień osób związanych z branżą SEO wynikało, że zmiany te mają zostać dopiero wprowadzone, jednak pan Cutts zapewnił, że wprowadzono je już ponad rok temu. O co dokładnie chodzi?

Mianowicie, atrybut nofollow powstał po to, aby chronić się przed spamem w formie masowych komentarzy z linkami. Dotyczyło to więc wszystkich stron tworzonych przez wielu internautów bądź tych, na których mogli oni dodać komentarz. W większości były to więc fora i blogi z możliwością komentowania. Oznaczenie tego typu linków atrybutem nofollow oznaczało, że nie mamy zaufania i nie chcemy przekazywać tzw. "głosów" tym stronom. Z tego względu Google zupełnie pomijał te linki tak jakby był to zwykły tekst. Jak można się domyślić, linki nofollow nie wpływały na moc serwisu, jaką może on rozdysponować i właśnie to uległo zmianie.

Zespół Google doszedł do wniosku, że linki nofollow powinny wpływać na przekazywaną moc, jednak nie oznacza to, że linki nofollow zaczęły mieć wpływ na ranking w tej wyszukiwarce. Generalnie chodzi o to, aby linki bez nofollow przekazywały moc tak jak dotychczas, ale w przypadku ich występowania w sąsiedztwie linków z nofollow, moc była dzielona na je wszystkie. Mając 5 linków, w tym 1 z nofollow, każdy z linków bez nofollow otrzyma tylko 1/5 (a nie 1/4) wartości, a pozostała część... zniknie.

Jak to wpłynie na pozycjonowanie?

Jak tylko pojawiły się pierwsze doniesienia na temat omawianych zmian, rozpoczęto szukanie innego sposobu na oznaczenie linków, którym nie chce się przekazywać mocy. W końcu skoro nofollow sprawiają, że moc linków bez tego atrybutu ma być słabsza, na pewno przełoży się to na więcej "kombinatorstwa", które może się skończyć nawet na tym, że zamiast dodawać w artykułach linki naturalne, webmasterzy ograniczą się do podania adresu strony w formie tekstu.
Licencja: Creative Commons