Jeszcze w 2000 roku najwięksi optymiści i zwolennicy e-gospodarki wieścili rychły upadek tradycyjnej gospodarki. Jak pokazały minione lata nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie, stara gospodarka ma się całkiem dobrze korzystając z dobrodziejstw internetu.

Data dodania: 2006-10-18

Wyświetleń: 5954

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

mBank pierwszy internetowy bank, który zrewolucjonizował rynek bankowości elektronicznej po 5 latach działalności w sieci i zdobyciu ponad 1 mln klientów postanowił wyjść do ludzi i stawia mini-placówki bankowe. Nie są to klasyczne oddziały, ale tzw. boksy w których jest miejsce na 2-3 doradców klienta.

Merlin.pl – największa księgarnia internetowa również szuka nowych możliwości na zwiększenie sprzedaży poza internetem. Efektem tego jest powstanie pierwszych realnych księgarni.

Początki

W 2000 roku w Polsce było blisko 12 tys. placówek bankowych i była to rekordowa ilość w historii.
Moda na bankowość elektroniczną sprawiła, iż coraz więcej banków podjęło decyzję o likwidacji placówek chcąc zmniejszać koszty i przygotować się na walkę z e-bankami. W ten sposób liczba oddziałów spadła do ok. 8,5 tys. w 2004 r. Czas pokazał, że po bardzo gwałtownym przyroście kont internetowych rynek zaczął się nasycać. Z drugiej strony na rynku pojawili się nowi gracze jak choćby Eurobank, który w niespełna dwa lata zdobył spory udział w rynku kredytów gotówkowych. Udało się to w dużej mierze dzięki nowatorskiemu podejściu do klienta i usytuowaniu placówek głównie w centrach handlowych. Strategia taka połączona z atrakcyjnym - szybkim do uzyskania kredytem gotówkowym zapewniła bankowi sukces.
Co ciekawe, Eurobank od początku działania nie nastawiał się na oferowanie wielu produktów, nie zaoferował nawet dostępu do internetu, co w wielu innych bankach byłoby trudne do zaakceptowania.
Jak pokazuje przykład Eurobanku można jednak bez internetu zbudować bank mający 200 placówek.
Kolejnym bankiem widzącym duże perspektywy na tradycyjnym rynku jest grecki Polbank, który rozbudowuje sieć oddziałów oferując jak sam to określa proste produkty.

W ostatnich 2 latach dużą popularnością cieszą się tzw. placówki franczyzowe. Osoby prywatne inwestując własny kapitał zyskują prawo do używania wizerunku banku i sprzedają jego usługi. Zapewnia to bankom niższe koszty oraz obecność w mniejszych miastach, które do niedawna pozostawały poza kręgiem zainteresowań. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie w mniejszych miastach rozegra się bój o klienta. W Polsce nasycenie placówkami bankowymi pozostaje wciąż niewielkie, jeśli weźmiemy pod uwagę standardy krajów starej Unii. Dlatego pomimo bardzo dużej ilości bankowych oddziałów w największych miastach, ogólna ich ilość daje szanse rozwoju na kilka najbliższych lat.

Przedwczesne postawienie na internet

Przykładem na to, że człowieka nie można łatwo zastąpić komputerem jest firma doradztwa finansowego – Expander.
Kiedy w 2000 roku powstał Expander wydawało się, że zrewolucjonizuje rynek finansowy. Zamysł był taki, aby poprzez internet sprzedawać kredyty i inne produkty finansowe. Rzeczywistość pokazała jednak, że na taką rewolucję jest za wcześnie a ludzie nie są gotowi na taką zmianę, aby zamiast w oddziale załatwiać wszystko poprzez stronę www. Koszty rosły, a zysków nie było. Wszystko to doprowadziło Expandera na skraj upadłości. Dzięki pozyskaniu inwestora firma przetrwała najcięższy okres i zmieniła strategię. Powstało kilkanaście punktów obsługi klienta, w których można było załatwić wszelkie formalności. Dopiero połączenie internetu i bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem firmy przyniosło efekt. Dziś Expander należy do największych firm doradztwa finansowego w Polsce. W planach rozwoju ma nawet stworzenie własnego banku. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu groziło mu zniknięcie z rynku.

Obecnie tak znane e-firmy jak wspomniana księgarnia Merlin.pl czy też internetowe biura podróży:
Travelplanet.pl i Wakacje.pl tworzą Punkty Obsługi Klienta w największych miastach kraju.
Wszystko po to aby dać klientowi możliwość bezpośredniego kontaktu z pracownikiem, a jednocześnie wyjść do klienta, który niekoniecznie jest biegłym internautą.

Powyższe przykłady pokazują dobitnie, że tradycyjne, konserwatywne wręcz pojęcie do niektórych spraw nie może być lekceważone. Całkowite zdominowanie wielu dziedzin gospodarki przez internet raczej nie nastąpi. Internet stworzył ogromne możliwości. Przyczynił się do znacznej redukcji kosztów działalności. Perspektywy Internetu są doskonałe. Wydatki na reklamę internetową biją rekordy popularności, poczta elektroniczna przyspiesza przepływ informacji.
Nadal jednak w wielu sytuacjach niezbędny jest czynnik ludzki.

Licencja: Creative Commons