Od początku 2009 roku obowiązują, na razie jako rekomendacje, Dobre Praktyki Spółek Notowanych na NewConnect. Już teraz można jednak zobaczyć jak spółki z podchodzą do nowych obowiązków. W artykule pochylam tylko nad zapisem mówiącym o obowiązku publikowania przez spółki z NewConnect raportów miesięcznych.

Data dodania: 2009-04-01

Wyświetleń: 2146

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Od początku 2009 roku obowiązują Dobre Praktyki Spółek Notowanych na NewConnect. Na razie mają one formę rekomendacji. Już teraz można jednak zobaczyć jak spółki z alternatywnego parkietu podchodzą do perspektywy nowych obowiązków informacyjnych. Wszak dobre praktyki w pewnym momencie, najprawdopodobniej z początkiem 2010 roku, staną się bezwzględnie obowiązującymi.
Chciałem się pochylić tylko nad jednym z zapisów nowych regulacji mówiącym o obowiązku publikowania przez spółki, których akcje są notowane na NewConnect raportów miesięcznych. Gdy pierwszy raz czytałem treść uchwalonych już Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na NewConnect przyznaje, że ta zasada mnie nieco zaskoczyła. Na myśl przyszły mi raporty miesięczne, które niegdyś musiały publikować spółki giełdowe. Jeśli raporty spółek z rynku alternatywnego miały mieć ten sam zakres -pomyślałem -to nic nowego to nie wniesie. Jednak dalsza lektura zasady 16, która wprowadza raporty miesięczne, uspokoiła mnie. Raport miesięczny emitentów akcji notowanych na NewConnect to raport zawierający informacje o bieżącej działalności a nie dane finansowe. W takim wypadku odebrałem to jako szansę zarówno dla inwestorów jak i spółek. Ci pierwsi raz na miesiąc będą dostarczone kompendium informacji o tym co się zdarzyło w spółce i jej otoczeniu, jak to się ma do celów i planów publikowanych np. przy ostatniej oraz co nas czeka w najbliższym okresie.
Tyle teorii, spójrzmy na praktykę. Tu wygląda już nieco gorzej. Po pierwsze raporty miesięczne publikuje jedynie kilka spółek. Dodatkowo niektóre z nich nie zdarzają w zakreślonym 14-dniowym terminie. Po drugie sama treść raportów pozostawia też wiele do życzenia. Zazwyczaj ogranicza się ona do szablonowych informacji. Najczęściej na początku raportu możemy przeczytać, że w samej spółce jak i na rynku, na którym działa nic nie uległo zmianie. Następnie mamy punkt techniczny tj. wykaz raportów bieżących opublikowanych przez spółkę w ostatnim miesiącu. W kolejnym punkcie czeka nas lektura dwóch, trzech zdań z celów ostatniej emisji z informacją, że są zrealizowane. Na koniec raportu przeczytamy kolejnych kilka okrągłych stwierdzeń o tym co ma się wydarzyć w miesiącu następującym po miesiącu, w którym raportujemy.
Oczywiście są odstępstwa od tej szablonowej reguły. Jedna ze spółek pokusiła się o opis pogorszenia koniunktury w branży, w której prowadzi działalność. Inny Emitent z kolei do punktów wymaganych przez dobre praktyki dołączył informacje o przychodach ze sprzedaży, którą dotychczas puszczał osobnym raportem. Tak czy inaczej widać, że miesięczne raportowanie emitenci z parkietu alternatywnego przyjęli bardziej jako zło konieczne niż pożyteczny element w relacji z rynkiem.
Praktycznie żaden z emitentów nie wykorzystał sposobności podzielenia się z inwestorami informacjami, które nie zasługują na osobny raport, pokazują za to nad czym obecnie firma pracuje. Ponadto widać, że pokutuje zasada bojaźni ryzyk, o czym świadczą zamieszczane w raportach lakoniczne opisy o tendencjach i zdarzeniach mogących mieć wpływ na sytuację finansową emitenta. Tymczasem jest to punkt kluczowy np. w aspekcie realizacji przez spółkę prognoz finansowych. Inaczej inwestorzy przyjmą informacje o niezrealizowanych prognozach jeśli będą wiedzieli, że jest to następstwo konkretnych zdarzeń lub tendencji, niż gdy zostaną zaskoczeni pod koniec roku informacją o odwołaniu prognoz lub ich drastycznym obniżeniu bez wcześniejszego podania przyczyn. W ostatnim punkcie emitenci publikując w połowie marca raport np. za luty informują zdarzeniach, które będą miały miejsce w kwietniu. W ten sposób powstaje informacyjna dziura. Wynika to z mało precyzyjnego stwierdzenia nadchodzący miesiąc. Większość emitentów zinterpretowała to jako miesiąc następujący po miesiącu, w którym puszczamy raport, a nie po miesiącu, za który raportujemy. Dla zachowania pewnej ciągłości informacji należałoby chyba połączyć oba spojrzenia.
Podsumowując całość rozważań pozostaje mieć nadzieję, że z każdym miesiącem będzie przybywać spółek publikujących raporty miesięczne oraz że będą one coraz lepszej jakości, przez co przysłużą się lepszej komunikacji emitentów z inwestorami.
Licencja: Creative Commons