0 głosów
Pobierz artykul
0 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
675 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Co raz częściej jesteśmy świadkami sytuacji, w których dzieci wychowują się same, bez jakiegokolwiek zainteresowania oraz zaangażowania ze strony rodziców. Zostają pozbawione one wsparcia, jak również autorytetów, które są niebywale ważne, szczególnie w okresie dojrzewania i kształtowania charakteru dziecka. 

Przykładem na to jest historia siedemnastoletniego Mateusza, mieszkającego w małym miasteczku,  położonym kilkadziesiąt kilometrów od Gdańska, który w podobny sposób wspomina swoje dzieciństwo. Kiedy miał  sześć lat, jego mama wraz z nowym partnerem wyjechała do Niemiec w poszukiwaniu pracy, zostawiając małego chłopca z sześćdziesięcioletnią, chorą na serce babcią. Taki stan rzeczy miał być tylko chwilowym etapem w nowym, lepszym życiu rodziny i potrwać co najwyżej kilka tygodni, do momentu aż opiekunowie Mateusza znajdą pewną pracę oraz mieszkanie. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Tygodnie przeradzały się w miesiące, a miesiące w lata. Mateusz codziennie wyczekiwał telefonu od matki z nadzieją, że dostanie w końcu pozwolenie na przyjazd do Niemiec, jednak jedyną rzeczą, którą od niej dostawał był comiesięczny przelew bankowy, na niewielką sumę pieniędzy.                                                    

-Ciągle tylko słyszałam, że nadal nie mają warunków, bo mieszkają w wynajmowanym pokoju, że zarabiają grosze i ledwo im starcza na życie i na to, żeby mi coś podesłać, dlatego w końcu przestałem czekać. – opowiada Mateusz.                                                                                      

Chłopiec nie potrafił poradzić sobie z tęsknotą oraz z odrzuceniem, którego doświadczył i zbiegiem czasu sprawiał co raz większe problemy wychowawcze. Wagarował, nie chciał się uczyć, wdawał się w bójki, a kiedy poszedł do gimnazjum i wpadł  złe towarzystwo, przychodził do domu pod wpływem alkoholu.                                                                                  

- Pamiętam, jak kiedyś wróciłem do domu mocno pijany, tak że ledwo utrzymywałem się na nogach. Babcia była przerażona i płakała, ale nie odezwała się do mnie ani słowem.  Od jakiegoś czasu bała mi się cokolwiek powiedzieć, bo zawsze na nią krzyczałem i stałem się w stosunku do niej agresywny. –z żalem w głosie przyznaje chłopak.                                      

Pomimo, że kobieta dokładała wszelkich starań, aby  stworzyć chłopcu  prawdziwy dom, nie była w stanie, zarówno psychicznym jak i fizycznym, zastąpić mu matki oraz poświęcić wystarczającej ilości uwagi.  Czuła się bezradna i nie wiedziała, jak do niego dotrzeć oraz jak z nim rozmawiać. Cały czas próbowała skontaktować się i  szukać pomocy u matki Mateusza. Kiedy już udało się jej dodzwonić do córki,  słyszała wtedy  tę samą wymówkę, a po chwili już tylko ciszę w słuchawce.                          

-Babcia naprawdę się starała. –wspomina Mateusz- Ale ja nigdy jej nie słuchałem, nie czułem wtedy przed nią żadnego respektu. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, żałuję, że tak źle ją traktowałem, bo była jedyna osobą, której na mnie zależało. –kończy smutno, spoglądając w okno.

Kiedy Mateusz skończył szesnaście lat jego babcia zmarła, zostawiając go kompletnie samego. Co prawda matka chłopca, zmuszona sytuacją, postanowiła w końcu zabrać go do siebie, jednak on odmówił i postanowił zostać w kraju.                                                                                        

-Wiedziałem, że mnie tam nie chce, dlatego z nią nie pojechałem. Kiedy odmówiłem poczuła ulgę, chociaż udawała przejętą. Na szczęście opłacała mieszkanie i wysyłała mi pieniądze na jedzenie. Musiałem tylko obiecać, że będę chodził do szkoły, bo wiedziała, że może mieć przez to spore problemy. A no i jeszcze kazała mi nikomu nie mówić, że mieszkam sam. Myślała tylko o sobie…- mówi  chłopak.                                                    

Mateusz po śmierci babci, kolejny już raz w swoim życiu, przeżył ogromną traumę. Pomimo że, jak sam mówił, nie traktował jej z należytym szacunkiem, to w głębi serca tęsknił za nią i zaczął doceniać wszystko co próbowała dla niego robić. Nie zmieniło to jednak jego postępowania, a wręcz przeciwnie, zachowywał się jeszcze gorzej. Już w ogóle przestał chodzić do szkoły, całe dnie spędzał z równie zdemoralizowanymi kolegami, na piciu, paleniu i zaczepianiu mieszkańców miasta. Aktualnie chłopak przebywa w zakładzie poprawczym. Został tam umieszczony, po tym jak policja znalazła przy nim narkotyki, które próbował sprzedać.          

Jego smutna relacja  jest tylko kroplą  w morzu podobnych, równie przejmujących historii. Winą ze nie wszystkie odpowiedzialni są niewątpliwie rodzice tych dzieci.   

 

Licencja: Creative Commons