Kto jest winien, kiedy raty naszego kredytu walutowego gwałtownie wzrastają i wpadamy w finansowe tarapaty? Naturalnie, wszyscy to wiemy. Winni są zawsze ci sami ludzie. Że też nie ma na nich siły.

Data dodania: 2009-10-05

Wyświetleń: 1628

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Kredyty walutowe to często bardzo dobry wybór. Wybierając kredyt (denominowany) w obcej walucie często płacimy raty niższe, niż w przypadku kredytów złotówkowych. Bywa, że dużo niższe.

Wtedy jesteśmy zadowoleni i szczycimy się naszą inteligencją finansową. Patrzymy z góry na tych wszystkich „nie-tak-sprytnych-jak-my" kredytobiorców złotówkowych i kiwamy w zadumie głowami nad ich smutnym losem.

Problem pojawia się, gdy kurs waluty (zupełnie niespodziewanie) zaczyna zmieniać się na naszą niekorzyść. I zamiast niższych rat, mamy raty wyższe. Zamiast oszczędności - dodatkowe koszty.

Co myśli strapiony kredytobiorca, który połakomił się na tańsze raty kredytu w obcej walucie, a kurs nie zachował się zgodnie z jego przewidywaniami? I zamiast zyskać, poniósł on znaczne straty?

Otóż taki kredytobiorca wie, że to nie jego wina. Winni są, jak zawsze, ONI.

Kim są ONI?

Oto bardzo niekompletna lista ONYCH:

Spekulanci walutowi. Wszyscy wiemy, a tabloidy - szukające wspólnego wroga - pogłębiają w nas tę wiarę, że jeśli my ponosimy straty na naszych nietrafionych inwestycjach czy innych decyzjach finansowych, to winni są zawsze spekulanci. Jeśli my zaciągniemy nietrafiony kredyt, to w ogóle nie powinniśmy ponosić konsekwencji. W końcu jesteśmy ciężko pracującymi ludźmi, a takim ludziom się NALEŻY. A w ogóle to ONI zarabiają, gdy my tracimy. To wystarczy, aby wzbudzić w nas uzasadniony gniew, a wrednych spekulantów skazać na potępienie.

Rząd - ponieważ nie powstrzymał spekulantów i nie sprawił, abyśmy to my zarobili, a oni stracili. Tak byłoby sprawiedliwiej.

Bank centralny - ponieważ nie podjął interwencji zgodnej z naszymi interesami.

Bank, który udzielił nam kredytu w walucie. W końcu to bank zna się na finansach, nie my. To bank powinien nas powstrzymać przed tą decyzją. I co z tego, że najpierw błagaliśmy, a potem awanturowaliśmy się, kiedy bank oferował nam kredyt złotowy, stawiając nawet przed nami wyższe wymagania, aby zniechęcić nas do waluty. To wszystko nie jest teraz istotne i nie zamierzamy o tym pamiętać. Istotne jest tylko to, że straciliśmy.

Eksperci z finansowych portali i gazet, którzy zalecali kredyty walutowe jako pewną drogę do mniej uciążliwego kredytu.

Być może najbardziej winni różnym naszym poglądom głoszonym przez długie lata i podejmowanym na ich podstawie decyzjom są właśnie ci eksperci. Ale - z wszystkich winnych powyżej - i tak to tych ekspertów lubimy najbardziej.

 

Licencja: Creative Commons