Wakacje 2009 rozpoczęte! Szczerze mówiąc, początkowo, nasze plany na to lato nie były zbyt kolorowe, ponieważ nie zamierzaliśmy się nigdzie wybierać. Powodów było wiele, zarówno tych ekonomicznych, jak i organizacyjnych. Zawsze coś wypadało. Ale kiedy przyszło lato...

Data dodania: 2009-06-23

Wyświetleń: 1710

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

„Nie ma, że boli – wakacje muszą być!”, powiedziała wtedy stanowczo moja Kasia. „Tato, jedźmy gdzieś zobaczyć morze albo góry, będzie fajnie, zobaczysz!” - wtórowały jej nasze maluchy.
Nie było wyjścia, choć i ja po cichu także liczyłem na to, że uda nam się jednak gdzieś wyskoczyć, więc też odetchnąłem z ulgą.

Klamka zapadła! Wspólną decyzją postanowiliśmy wybrać się w tym roku do Hiszpanii, a konkretniej mówiąc do Barcelony – Julka z Kubą uwielbiają baseny i zjeżdżalnie, a Kasia lubi kąpiele słoneczne. Hiszpania wydawała się nam więc pod tym kątem najodpowiedniejsza. Klimat śródziemnomorski, gwarancja ładnej pogody, rozwinięta infrastruktura turystyczna, hotele z basenami, atrakcje turystyczne.

Dodatkowego smaczku całej tej historii dodawał fakt, że mieliśmy tam lecieć samolotem. Pierwszy raz! Najmniej zadowolona z tego faktu była Kasia, której perspektywa lotu spędzała sen z powiek i nie pozwalała cieszyć się do końca naszą podróżą. Od lat wspominała, że boi się latać samolotem. Odbyliśmy dlatego wspólnie wiele rozmów na ten temat, także nasi znajomi uspokajali nas, że podróż samolotem jest całkowicie bezpieczna i nie ma się czego bać. Samoloty są nowoczesne i rzadko zawodzą, obsługa pokładowa zawsze służy pomocą, a samolotami na świecie latają dziennie miliony osób i nikomu nie dzieje się krzywda.
To wszystko pomogło, a Kasia w końcu przekonała się, że rzeczywiście nie ma się czego bać.

Pozostała jeszcze najważniejsza kwestia, czyli organizacja naszego wyjazdu. To zadanie przypadło mi. Jako, że nie jestem zwolennikiem biegania od biura do biura w poszukiwaniu jakiejś ciekawej oferty, postanowiłem sprawdzić co oferuje w tym temacie Internet. I nie pomyliłem się. Także i tym razem Internet mnie nie zawiódł, a dostępne tam oferty były w większości przypadków o wiele atrakcyjniejsze od tych, o których opowiadali nam nasi znajomi.

Postanowiłem, że rezerwacji biletów lotniczych i hotelu dokonam przez Internet. Znalazłem bardzo fajną wyszukiwarkę lotów (dla zainteresowanych adres podaję tutaj), która w bardzo przejrzysty i prosty sposób wyszukała nam wszystkie dostępne połączenia lotnicze w tym terminie wraz z cenami biletów lotniczych.
Wystarczyło, że podałem miejsce i datę wylotu oraz powrotu, a także liczbę pasażerów. Resztą zajął się już system komputerowy, który przeszukał miliony dostępnych połączeń lotniczych, zarówno tanich, jak i regularnych linii lotniczych. Już za kilkaset złotych znalazłem bilety w obie strony dla całej naszej czwórki.

Dodatkowo Julka miała bilet gratis (dla dzieci do 2 lat), a Kuba dostał 50% zniżkę! To już chyba autobusem wyszłoby drożej. Za bilet zapłaciłem kartą kredytową i już po chwili otrzymałem na maila bilet elektroniczny. Ot, cała rezerwacja!
Podobnie znalazłem ciekawą ofertę hotelu na obrzeżach Barcelony. Skorzystałem także z popularnej wyszukiwarki hoteli, dostępnej w Internecie. Zasięgnąłem także opinii na temat hotelu na forach turystycznych, aby być pewnym, że w rzeczywistości hotel jest tak samo ładny jak na zdjęciach.

Jedno jest pewne, zaoszczędziłem w ten sposób dobre kilkaset złotych. Wykupując zorganizowane wczasy, z pewnością wyszłoby drożej. Przecież biuro podróży także musi zarobić na pośrednictwie!
Warto jednak trzymać się zasady, że im wcześniej rezerwujesz tym większa szansa na znalezienie dobrej oferty. Czasem zdarza się, że także na krótko przed wyjazdem jest szansa, że cena drastycznie spadnie. Trzeba się jednak wówczas liczyć, że będziemy mieli tylko kilka godzin na spakowanie się i wyjazd. Internet pozwala na samodzielne i proste śledzenie kształtowania się cen poszczególnych ofert i w razie konieczności natychmiastowej rezerwacji i wykupu. Warto więc korzystać z tych dobrodziejstw.

Mamy już wszystko dopięte na ostatni guzik, a teraz z niecierpliwością czekamy na nasz wyjazd. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie tak dobrze jak do tej pory, a nasze wakacje przyniosą nam same pozytywne i niezapomniane wspomnienia. Już teraz mamy ochotę, aby w przyszłym roku wybrać się w inne miejsce – może teraz do Turcji…?
Licencja: Creative Commons