Wraz z wkroczeniem na nasz rynek wszelkiego rodzaju rolet i żaluzji, firany zaczęły znikać z Polskich domów. A szkoda.

Data dodania: 2009-05-14

Wyświetleń: 3717

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Nie da się ukryć, że z końcem epoki PRLu rozpoczęła się w Polsce rewolucja obyczajowa. Otwarcie granic i co za tym idzie – rynków doprowadziło do olbrzymiego konsumenckiego boomu. Niezbyt jeszcze bogate społeczeństwo, zafascynowane wszystkim co zachodnie, bezkrytycznie zaczęło przyjmować zachodnie wzorce. Trudno tak naprawdę powiedzieć czy to dobrze czy źle – życie za żelazną kurtyną utworzyło swego rodzaju próżnię konsumencką, która gdy w końcu mogła – zaczęła się wypełniać. Z drugiej jednak strony, część tradycyjnych polskich zwyczajów, jak chociażby wieszanie pięknie zdobionych firan, zaczęło zanikać. Na ich miejscu pojawiły się na początku szpecące żaluzje, potem już trochę ładniejsze rolety. Trudno im zarzucić brak funkcjonalności, ale jeżeli chodzi o styl to są daleko w tyle…
Smuci w związku z tym masowe i bezmyślne często odrzucenie firan. Oczywiście są miejsca gdzie solidne rolety zdają się o wiele lepszym rozwiązaniem niż zasłony – chociażby gdy mieszkanie jest na parterze a okna wychodzą na ruchliwy chodnik. Jednak często wcale nie ma tak drastycznych warunków a jakoby „z automatu” odrzuca się zasłony.
Zrozumiałe jest to, że zasłony kojarzą się młodemu pokoleniu z poprzednią epoką, z meblościankami na wysoki połysk i „łowickimi” wzorami. Prawda jest jednak taka, że i tutaj pojawił się postęp, a ilość dostępnych na rynku wzorów i kolorów może przyprawić o zawrót głowy. Szeroki wybór tkanin z jakich mogą zostać wykonane firany sprawia, że zaciera się granica między firanami i zasłonami. W zależności od naszych potrzeb mogą być lekkie i przewiewne, ale też ciężkie i przytłaczające. Dobrze dobrane kolorystycznie do pomieszczenia świetnie uzupełniają i ujednolicają wystrój.
Licencja: Creative Commons