Artykuł ten skierowany jest do młodych adeptów gastronomii oraz osób zainteresowanych życiem kuchni takim, jakie jest naprawdę. Mam nadzieję, że pomoże on przyszłym kucharzom i „cywilom” przybliżyć świat zza wahadłowych drzwi. „Smacznego”.

Data dodania: 2009-05-04

Wyświetleń: 1554

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kuchnie zasadniczo dzielimy na trzy kategorie: nowa, stara i syf. Nowa kuchnia to taka, w którą szanowny właściciel włożył mnóstwo kasy ,a projekt i sprzęt i tak nie zdają egzaminu bo projektował je jakiś inżynierek, który jednej godziny na kuchni nie przepracował.
Jeśli ów właściciel zatrudni sensownego szefa kuchni to jeszcze można coś z tym zrobić. Jeśli nie to przez długie lata praca będzie szła jak przysłowiowa krew z nosa. Przeważnie właściciel ulega namowom przedstawicieli handlowych i zaopatruje zaplecze kuchenne w sprzęt, którego nie chciałbyś mieć nawet w swojej kuchni bo jest cholernie drogi, awaryjny i nieporęczny. I tak po kolei:

maszynka do mielenia (wilk), która po pięciu kilogramach mięsa musi odpocząć, dając o tym znać przecudnym zapachem rozgrzanego oleju maszynowego, najlepiej połączona z miesiarką, która to zdaje egzamin, lecz komora robocza wystarcza do ubicia litra śmietany bądź sporządzenia kilograma ciasta;

krajalnica ,którą ciężko rozebrać, aby ją umyć, a parametry są tak źle dobrane, że każdy plaster wędliny musisz łapać jak raka w Nogacie w sierpniowe popołudnie;

zbyt niskie zlewy na zmywaku (zmywalni naczyń stołowych), z których żeby wyciągnąć talerz musisz wykazać się zwinnością i giętkością lekkoatlety i wiele innych, których nie będę wymieniał, aby nie zanudzać.

Kuchnia taka jest jednak schludna i przyjemna. Wszędzie lśni stal nierdzewna, która na kucharzy działa kojąco. Jest to najbardziej przyjemna opcja, którą szef kuchni może zastać. Można jeszcze coś zrobić, udoskonalić.

Stara kuchnia charakteryzuje się tym, że wszystko czego się dotkniemy jest niekompletne. Wiecznie brakuje części do tego, czy owego, noże są stare, tarki tępe, stoły aluminiowe lub, o zgrozo, drewniane. Kafelki z ubytkami, drewniane półki, niedziałające palniki w trzonach kuchennych itp. Stąd już nie daleko do syfu, lecz jeżeli szef kuchni ma głowę na karku, może to wszystko jako tako poukładać.

Syf to stara kuchnia z pogniłymi podestami, zasyfiałymi zlewami, z rzeszą chołoty krążącej po pomieszczeniach kuchennych, z Krychą palącą papierocha nad grochówką i Ziutkiem, który nawalony jak szpak wysypał na podłogę bigos do odgrzania i teraz zbiera go powrotem do GN-a (blacha gastronomiczna). Jeżeli ktoś trafi na taką kuchnię to pozostaje mi życzyć stalowych nerwów i powodzenia w szukaniu nowej pracy.
Licencja: Creative Commons