Skąd wziął się kryzys? Dlaczego teraz tyle szumu wokół walut?

Data dodania: 2009-04-24

Wyświetleń: 1479

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Rynek akcji będzie rósł – uważają analitycy. Dług pozostanie stabilny – uważają analitycy. Kursy walut będą nadal niestabilne – uważają analitycy. Kurs złotego będzie się osłabiał – uważają analitycy. Za wcześnie na euro – uważają analitycy.
Dla przeglądających prasę finansową lub portale finansowe czytelników tego rodzaju sformułowania już chyba żadną nowością nie są. Pełno ich wszędzie. Analitycy się wypowiadają, analitycy prognozują, wreszcie – analitycy uważają. Tylko co, lub na co? Niewątpliwie najmodniejszym ostatnio tematem pochłaniającym bez reszty uwagę nie tylko analityków są notowania walut. A jeszcze nie tak dawno tematem numer jeden była cena ropy a wcześniej miedzi. Wszędzie pełno było analiz zachowania cen tychże surowców, prognoz, zakresów cenowych. Światowej sławy agencje analizujące poczynania banków, gospodarek, badające, jak zachowa się ta czy inna giełda, czy ten albo inny surowiec, prześcigały się w coraz to nowych raportach. Algorytm działania był prosty. Agencje X, Y oraz Z wyznaczały cenę docelową, po czym zaczynał się marsz w jej kierunku. Zawsze ktoś niestety zostawał na tzw. górce, gdy inni cieszyli się już zyskami. Scenariusz się więc sprawdzał, co czyniło agencje wiarygodnymi dla przeciętnego Kowalskiego. Więc wszystko było tak, jak być powinno. Banki zarabiały, były dobrze oceniane, interes się kręcił.
Skąd zatem wziął się kryzys, skoro wszystko było OK?! Ano analitycy uznali, że - jak to się teraz mówi - „toksycznych” aktywów nie należy brać pod uwagę. Tymczasem, jeden po drugim, uważane za liderów światowych finansów banki ogłaszały wszem i wobec coraz to większe straty związane z ryzykownymi kredytami hipotecznymi. Czy coś umknęło uwadze analizujących? Uważali, czy nie uważali na to, co piszą?
Obecnie, jak już wspomniałem, tematem numer jeden są kursy walut. I znowu mamy istny wyścig w opiniowaniu wydarzeń, tym razem na rynku walutowym. A to złoty będzie spadał, a to euro będzie rosło, itd., itd. I znów „znane” agencje prognozują kursy docelowe poszczególnych walut (czy ktoś w to dalej wierzy?!). Gdzieś pomiędzy tymi wywodami słyszymy raz po raz o jakiś spekulacjach, o tym że znany bank „zarobił już wystarczająco dużo” na spadku wartości złotego.
Za jakiś czas coś innego będzie na topie. Analitycy będą pisali, co uważają, leczy czy będą uważać na stan naszych portfeli – nie sądzę (obym się mylił).
Licencja: Creative Commons