Wiosna pełną parą wkroczyła w me goldenkowe życie. I muszę przyznać, że to moja najulubieńsza pora roku.

Data dodania: 2009-04-23

Wyświetleń: 2418

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wiosna pełną parą wkroczyła w me goldenkowe życie. I muszę przyznać, że to moja najulubieńsza pora roku. Wszystko jest takie oświetlone (bo słoneczko mocno świeci) i zapachnione. Pachną kwiatki, pachną kałuże, inaczej pachnie tata jak wraca z pracy i mama po sprzątaniu, no i nawet pieski inaczej pachną. Chłonę wszystkie te różności z zaciekawieniem i zastanawiam się skąd to wszystko się bierze, bo jest bardzo dziwne, że z nastaniem wiosny zrobiło się tak zapachowo! A że jestem bardzo mądrym pieskiem, roztajemniczenie tej tajemnicy nie zajęło mi dużo czasu.

//Czytaj też: co kupić dla psa

Szybko domyśliłam się, że zapachy to tak naprawdę małe istotki, które przez większość zimy spały, a wraz z wiosną obudziły się do życia. To coś takiego jak niedźwiedzie i ich zimowy sen. Zastanawiam się tylko, dlaczego ich obecność była aż tak zamaskowana. Nie słyszałam zupełnie jak chrapały, a przecież wszyscy chrapią- wiem to, bo słyszałam chrapanie taty i mamy (choć ona twierdzi, że nie chrapie...) i dziadka i babci (która twierdzi, że tylko czasem jej się to zdarza...) i wszystkich innych bezsierściowców, którzy ze mną spali. A te istotki spały w zupełnej ciszy. Pewnie miały idealnie proste przegródki w nosie, które tata ma krzywe i dlatego chrapie. A przynajmniej on twierdzi, że to właśnie dlatego. Mi to się wydaje ściemą, bo mój nosek jest zupełnie prosty, a też chrapię. Yyyy...to znaczy ja nie chrapię, jestem na to za ładniutka, to mama chrapie i zwala na mnie... No dobra, dobra- nie będę już oszukiwać- to ja chrapię i zwalam na mamę, choć rodzice doskonale wiedzą, że chrapiemy obie. Ale co z tego, skoro jesteśmy zagłuszane przez tatę?

Golden Retriever Nala


W każdym razie- te istotki się przebudziły i rozpachniły cały świat. A wraz z tym każdy spacer jest coraz większą przygodą. Czasem te przygody są bardzo miłe, jak wtedy, gdy jedna z tych istot weszła do kałuży i dzięki temu nie dość, że zyskałam przyjemny chłodek po wejściu do niej, to jeszcze przyczepił się do mnie cudny zapaszek. Mamie się nie spodobał i mnie odzapachniła po powrocie do domu, ale co powąchałam to już moje, prawda? Czasem też się zdarzają gorsze przygody... Ostatnio któraś z tych istot zrobiła sobie głupi żart i spowodowała, że pewien facet zaczął się dziwnie zachowywać w stosunku do mnie. Skąd wiem, że to przez nią? Stąd, że najpierw ten koleś mnie powąchał (zgodnie z etykietą- zaczął od buzi, potem rączki, potem dalej) a potem ta istota musiała mu coś powiedzieć, bo wziął sobie za punkt honoru, by... yyy... no właśnie- nie wiem co chciał zrobić! Chodził za mną cały czas i jak tylko się obróciłam to chwytał mnie w pasie i zaczynał robić ze swoim kuperkiem coś dziwnego. Na początku nic nie robiłam, bo nie wiedziałam zupełnie o co mu chodzi. Ale potem moja mama, zdecydowanie niezadowolona z jego poczynań, zaczęła go odganiać, więc i ja zaczęłam to robić. Ponieważ jednak on był bardzo nachalny musiałyśmy się stamtąd ewakuować. W drodze do domu pytałam mamę o co chodziło temu chłopcu, a ona rzekła, że to nie "chłopiec" tylko "skręceniec", "zabłądzeniec" czy jakoś tak i że jestem za młoda, żeby mi to tłumaczyć. Skoro więc jestem za młoda, a ta istota zapachowa i tak sprawiła, że robił co robił, to znaczy, że jest ona złą istotą.

//Czytaj też: smycz i obroża dla psa

Jaki z tego morał? Uważajcie kto się was czepia i pamiętajcie, że nie każdego polecenia należy słuchać. Wzięłam sobie tą radę do serca i jak mama powiedziała: "błagam, nie wchodź do tej kałuży"- weszłam. Jej mina nie świadczyła o słuszności tego morału, ale moje zadowolenie- jak najbardziej!

Golden Retriever Nala zaprasza do czytania swojego pamiętnika!
Licencja: Creative Commons