Trochę na temat miejsca kobiet w polskiej publicystyce. Zwłaszcza jeśli chodzi o felietony.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-04-22

Wyświetleń: 1619

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Wydawałoby się, że w Polsce takich nazwisk jak Szczuka, Dunin, Kofta czy Gretkowska nie trzeba nikomu przedstawiać, a przynajmniej większość będzie umiała konkretne nazwisko przyporządkować do konkretnego gatunku i dziedziny jaką dana pani się zajmuje.

A jednak… Po wpisie na blogu o tym, że zakupiłam ostatnio książkę m. in. Kingi Dunin „Czytając Polskę”, bliska znajoma opowiedziała mi anegdotę – o zgrozo! - z życia wziętą.
Owa bliska znajoma - kierowniczka księgarni w śląskim centrum handlowym, poprosiła panią w jednej z hurtowni o przysłanie jej po 3 egzemplarze książek Dunin, Tokarczuk, Ligockiej i Gretkowskiej. Podparła to faktem, iż chce wzbogacić półki o dobrą literaturę stworzoną przez kobiety. Bliska znajoma dostała więc książkę o kresach pani Dunin – Kozickiej. Powiedziano jej również, że niestety nie znalazła się żadna Gretkowska – Nowak pisząca o haftowaniu na przełomie XVIII i XIX wieku, bo też by jej przysłali. Czy więc mimo internetu, niezliczonej liczby czasopism i prasy tzw. kobiecej, łatwiej w naszym kraju poczytać o haftowaniu w XIX wieku niż o rzeczywistości widzianej kobiecym okiem? Czy może „dobra znajoma” trafiła po prostu na złą obsługę?

Od czasów pierwszych felietonów we francuskim dzienniku w roku 1800, na stałe wpisał się już on w dzisiejszą prasę oraz internet. Ze względu na swój swobodny język, ironię oraz wyszukany dowcip, po który często autorzy felietonów sięgają, stanowi miłe i pożądane urozmaicenie w lekturze suchych informacji podawanych w dziennikach, czy tygodnikach. Kiedyś pisany dla „potrafiących czytać, ale niezbyt wykształconych” - dzisiaj felieton, przez opisywanie aktualnych zjawisk społecznych, politycznych lub kulturalnych wręcz zmusza do myślenia i zastanawiania się nad opisywanymi problemami.

Nie twierdzę, że każdy wybudzony ze snu w środku nocy powinien umieć wyrecytować biografię Kazimiery Szczuki bez zająknięcia i z podaniem roku wydania poszczególnych publikacji. Zdaję sobie również sprawę, że większość ludzi w Polsce na hasło „Kazimiera Szczuka” powie: „A tak znam, to ta wredna z Najsłabszego ogniwa, ta co tak sepleni”. Z kolei o Manueli Gretkowskiej wiadomo głównie tyle, że jest kontrowersyjna. Dlaczego? To pytanie już dla wielu pozostaje bez odpowiedzi.
Licencja: Creative Commons